Nowe informacje ujawnione przez J.K. Rowling na portalu Pottermore na temat wszystkich tych elementów magicznego świata, które związane są z Hogwartem.
Mamy dla Was pewną niecodzienną ciekawostkę. Portal WalletPopdoniósł o wartości odżywczej smakołyku podawanego w parku rozrywki Harry'ego Pottera. Niewiedzący o niczym, niezrażeni turyści czekają w długich kolejkach, by wydać 11 mugolskich dolarów i skosztować tak uwielbianego przez magiczną młodzież napoju. Tak, mowa tu właśnie o kremowym piwie. Niewielu z nich wie jednak, że wraz z 14-uncjową porcją tegoż przysmaku wprowadzają do swego organizmu: 200 kalorii, 3,5 grama tłuszczu, 42 gramy węglowodanów i 29 gramów cukru. Białka nie zaobserwowano. Spoglądając na tę tabelę, zapewne osoby dbające o linię nie zdecydowałyby się na kilka kubków kremowego piwa. W tym newsie na portalu mugglenet.com, możecie nawet zagłosować w specjalnie utworzonej na tę okazję ankiecie. Pytanie jest raczej oczywiste - czy to powstrzymałoby Cię przed wypiciem takiej ilości tego napoju, na jaką masz ochotę? A odpowiedzi są do wyboru dwie: To nie zatrzyma mnie przed wypiciem! oraz Co?! Więcej nie chcę!
Dzisiejszy dzień jest dniem szczególnym dla dwóch osób związanych z serią filmów o młodym czarodzieju. Z tradycji wynika, że to kobiety mają pierwszeństwo, więc jako pierwszą wymienimy Angelicę Mandy. Ta młodziutka dziewczyna, która właśnie wkroczyła w dorosłość, gdyż kończy dziś 18 lat, w czwartej odsłonie przygód Harry'ego Pottera wcieliła się w postać siostry Fleur - Gabrielle Delacour. Angelica nie ma jeszcze zbyt rozwiniętej filmografii - klik - jednak możemy śmiało liczyć, że to się jeszcze zmieni, w końcu jest dopiero na początku swej kariery aktorskiej. Za to drugiej osoby, która kończy dziś pięćdziesiąt siedem lat, nigdy nie zobaczyliśmy, ani nie będziemy mieli okazji zobaczyć na wielkim ekranie w serii HP. Jednak Simona McBurneya, bo to o nim mowa, usłyszymy już niebawem w oryginalnej wersji Insygniów Śmierci jako Stworka - to właśnie ten aktor podłoży mu głos. Chcecie wiedzieć o nim coś więcej? Łapcie tego świstoklika. Obojgu aktorom życzymy oczywiście zdrowia, bo go nigdy za wiele, szczęścia w życiu prywatnym, pomyślności w zawodowym, spełnienia marzeń i uśmiechu na twarzy. Wszystkiego najlepszego!
Nowe ujęcia z sesji dla magazynu Out i szansa na kolejną rolę...
Portale internetowe Onet i Wirtualna Polska zgodnym chórem donoszą, że do grona ról przez Daniela Radcliffe'a jeszcze niezagranych, ale na zagranie czekających wkrótce dopisać będzie można kolejną. Aktor jest ostatnimi czasy wprost rozchwytywany; potwierdzono już jego udział w broadwayowskiej wersji musicalu How to Succeed in Business Without Really Trying oraz w filmach Na Zachodzie bez zmian i The Woman in Black, zaś wieść gminna niesie, że ponoć czeka na niego główna rola w horrorze komediowym Jay and Seth vs. the Apocalypse. Teraz do tego zasobnego grona dołączyć można jeszcze występ w My Fair Lidy. Jeśli wierzyć ostatnim doniesieniom filmowy Harry Potter jest właśnie w trakcie rozmów, które mają zapewnić mu udział w tej produkcji, będącej opowieścią o bezrobotnym geju dążącym do "amerykańskiego sukcesu". To film na czasie, który dotyka wielu aktualnych tematów, jak bezrobocie i determinacja Amerykanów, którzy chcą nie tylko utrzymać się przy życiu, ale także zrealizować swoje marzenie o sukcesie. Chcemy pokazać widzom utrzymaną w konwencji komediowej historię niespodziewanego bohatera, który przy okazji jest również gejem - tłumaczy producentka, Sandi Bell: klik, klik. Trzymamy za Daniela mocno kciuki i mamy nadzieję, że wywiąże się ze swych licznych zobowiązań nie popadając przy tym w pracoholizm. Ponadto w sieci pojawiło się także kilka świeżych ujęć, w tym jedno przedstawiające Daniela w towarzystwie fotografa Terry'ego Richardsona. Ten ostatni zamieścił właśnie materiały na swym oficjalnym blogu, odnotowując, że pochodzą one z sesji zdjęciowej dla magazynu Out. Po nowe ujęcia łapcie podane świstokliki: #1, #2, #3, #4, #5.
Na portalu SnitchSeeker pojawiły się właśnie filmiki z wizytyRuperta Grinta w Apple Store, gdzie promował ukazanie się płyt DVD z filmem Cherrybomb. Nagrała i przesłała je jedna z użytkowniczek strony, która miała okazję uczestniczyć w spotkaniu. Pierwszy z nich, na którym rudowłosy aktor opowiada o trwających właśnie w Leavesden Studio pracach renowacyjnych, mających do 2012 roku przekształcić je w muzeum i atrakcję turystyczną dla fanów Harry'ego Pottera, znajdziecie tutaj. Z kolei żeby posłuchać krótkiej wypowiedzi Ruperta o aktorstwie, musicie kliknąć tutaj, o zakończeniu przygody z czarodziejską sagą - tutaj, a o relacjach, jakie łączą go z Emmą i Danielem - tu. Na koniec mamy dla was także jego wypowiedź na temat krążących po sieci filmików z imprezy karaoke, w której uczestniczył podczas wizyty w Orlando: klik oraz dla przypomnienia dwie piosenki wykonane wtedy przez niego: duet z Oliverem Phelpsem oraz z osobistą asystentką.
Nie od dziś wiadomo, że magiczne przygody Harry'ego podbijają serca wielu czytelników, którzy rekrutują się także spośród osób znanych z pierwszych stron gazet. Dziś swą miłość do twórczości J.K. Rowling wyznał Marc Cherry, twórca popularnego amerykańskiego serialu Gotowe na wszystko. W wywiadzie dla Toronto Sun scenarzysta zapewnił, że ma już obmyślony wielki finał burzliwych losów tytułowych "desperatek" i nie ukrywa, że zainspirowała go do tego brytyjska pisarka. Wiem, jaka będzie ostatnia scena serialu. Jestem wielkim fanem książek o Harrym Potterze i uwielbiam J.K. Rowling. Trochę się z nią identyfikuję, ponieważ była nikomu nieznaną pisarką i nagle stała się wielką gwiazdą. Ja również przeszedłem podobną drogę. Podobało mi się, kiedy powiedziała, że zawsze wiedziała, jak będzie wyglądał ostatni rozdział cyklu o Harrym Potterze. Te słowa sprawiły, że jeszcze podczas produkcji pierwszej serii zacząłem myśleć, jak chciałbym zakończyć nasz serial . Tej jesieni na srebrnym ekranie pojawi się siódmy sezon Gotowych, zaś fani ostatecznie pożegnają się z Bree, Gabrielle, Lynette i Susan za dwa lata. Mamy nadzieję, że trupów w finale Desperate Housewives będzie mniej niż w Insygniach Śmierci...
Pan Grint o chęci bycia Biszkoptem Królowej Wiktori i pocałunku z Emmą plus inne ciekawostki oraz zdjęcia z Apple Store
Zgodnie z zapowiedziamiRupert Grint pojawił się wczoraj w londyńskim Apple Store przy Regent Street, by wypromować ukazanie się na DVD filmu Cherrybomb. Choć aktor cierpi obecnie na zapalenie migdałków, nie zaniedbał swych obowiązków i uczestniczył w prywatnym spotkaniu ze zwycięzcami konkursów oraz wziął udział w dyskusji panelowej, dzięki której znamy kilka nowych ciekawostek z jego życia. Pan Grint zdradził na przykład, że Dan, odgrywając scenę przemiany Harry'ego w Rona, musiał wykonać dużo ruchów miednicą. W zeszłym roku podczas V Festival Rupert przebrał się za konia, co sprawiło, że dużo ludzi próbowało go ujeżdżać, więc w tym roku postawił na kaczkę. Matka Teresa, Dizzy Rascal, brytyjska królowa, Sid Vicious i Hestia, to pięć osób, które filmowy Ron chętnie zaprosiłby do siebie na obiad. W filmach HP aktorowi marzyła się rola Voldemorta lub Belli. Ulubioną marką szamponu Ruperta okazał się Herbal Essence, zaś gdyby aktor miał być ciastem, byłby Biszkoptem Królowej Wiktorii. Pan Grint ma na oku kilka projektów, za które może wziąć się po serii HP, jednak nic nie jest jeszcze potwierdzone. Chętnie wróciłby także do Top Gear, by spróbować zdobyć mistrzowski tytuł. Chciałby, by jego kariera przypominała karierę Johnny'ego Deppa i zapewnia, że jeśli chodzi o płeć piękną nie jest grymaśny. Aktor wspomniał także o pocałunku Rona i Hermiony, twierdząc, że zaczął chichotać, gdy twarz Emmy Watson zbliżyła się do jego własnej; chichotem zareagował również przy kręceniu sceny śmierci Dumbledore'a. Marzy mu się występ w serialu Doctor Who i zdradził, że Daniel bywa irytujący na planie, więc czasem sprzecza się z nim i z Emmą, jak to w rodzinie. Rupert stwierdził, że dla roli jest gotów ogolić głowę. Bardzo troszczy się także o swoje siostry, zwłaszcza, jeśli na horyzoncie pojawiają się jacyś chłopcy. Pierwszy magiczny film Grintowi udało się obejrzeć w kinie z rodziną - pozostał wówczas niezauważony i nikt go nie nagabywał. Ciekawostki czekają tutaj, zaś przebogatą galerię zdjęć odwiedzicie za pomocą tego świstoklika.
Właśnie dziś swoje święto obchodzi, urodzony w Stevenage w hrabstwie Hertfordshire, Rupert Alexander Lloyd Grint. Odtwórca roli sympatycznego Gryfona, Ronalda Weasleya, doliczy się na swoim urodzinowym torcie dokładnie dwudziestu dwóch świeczek. Szerszej publiczności Rupert znany jest przede wszystkim z udziału w takich produkcjach jak Marzenia do spełnienia, Nauka jazdy, Cherrybomb czy Wild Target. Naszemu dzisiejszemu solenizantowi składamy najserdeczniejsze urodzinowe życzenia: zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń, pogody ducha, wielu wspaniałych ról, zarówno filmowych jak i tych na teatralnych deskach, błyskawicznego nauczenia się jazdy na nartach na potrzeby produkcji Eddie the Eagle i pysznych lodów pochodzących z własnej ciężarówki. Sto lat!
"Bardzo często płakałam na planie z bólu" - Maggie o walce z chorobą
Jak zapewne pamiętacie aktorka Maggie Smith ma za sobą zwycięską walkę z chorobą nowotworową, którą wykryto u niej w 2008 roku. Filmowa Minerwa McGonagall natychmiast po usłyszeniu diagnozy poddała się chemioterapii i nie pozwoliła, by rak przekreślił jej zawodowe plany. Podczas długotrwałego i trudnego procesu leczenia i rekonwalescencji Maggie nie tylko realizowała kolejne ujęcia na potrzeby Księcia Półkrwi, ale także rozpoczęła pracę na planie ostatniej z magicznych ekranizacji. Dziś, zdrowa już aktorka, w wywiadzie dla Sunday Eress wspomina owe trudne chwile. Rak jest okropny, bo zabiera człowiekowi wiatr z żagli i sprawia, że nie wiadomo, co kryje przyszłość. Dodatkowo zachorowałam na półpaśca i muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie cierpiałam na coś tak bolesnego. Bardzo często płakałam na planie z bólu - przyznaje pani Smith: klik, klik. Podziwiamy niezłomność Maggie i z całego serca życzymy jej dużo zdrowia.
[update] Rupert o wolności po zakończeniu przygody z HP, pamiątkach z planu oraz nagości na scenie. Wywiady i zdjęcia
Jak już wiecie, Rupert Grint spędził ubiegły weekend na V Festivalu, który odbył się w Hylands Park w Chelmsford oraz Weston Park w South Staffordshire. Przy okazji udzielił także wywiadów dla Telegraph oraz Metro. Zdradził w nich, że po dziewięciu latach pracy na planie Harry'ego Pottera wreszcie czuje się wolny, ale jednocześnie wciąż musi promować finałowe części filmu, chociaż wie, że to już koniec i jest to dla niego bardzo dziwne. O magicznej przygodzie z pewnością przypominać mu będą pamiątki, które udało mu się zachować - złote jajo z pierwszej części Turnieju Trójmagicznego oraz jedna z figurek z kompletu czarodziejskich szachów. W przyszłości chciałby zagrać w teatrze, szczególnie w jakieś szekspirowskiej produkcji, żeby podszlifować swoje aktorskie umiejętności, ale w przeciwieństwie do Daniela na pewno nie zgodzi się na zrzucenie ubrań na scenie i jest gotowy zrobić wszystko, tylko nie to. Po teksty klikajcie tutaj oraz tutaj. Ponadto w rozmowie z Daily Record aktor stwierdził, że jest otwarty na nowe projekty i nie zamierza długo odpoczywać po roli Rona. Wyznał, że po zakończeniu magicznej przygody czuje się dziwnie, gdyż był to rodzaj regularnie powtarzającej się procedury w jego życiu. Rupert odniósł się także do swojej miłosnej sceny w Cherrybomb, stwierdzając, że jej nakręcenie było krępujące, zwłaszcza, że wokół było mnóstwo ludzi. Na koniec aktor opowiedział o swych muzycznych niepowodzeniach. Okazuje się, że pan Grint chciał nauczyć się gry na instrumencie i próbował wszystkiego, od akordeonu i saksofonu po banjo i gitarę, jednak pomimo usilnych starań nic z tego nie wychodziło. Artykuł znajdziecie tutaj a nowe zdjęcia z festiwalu pojawiły się w tej galerii.
Dzisiaj epickie osiemnaście lat kończy największa kotomaniaczka strony - droga sercu każdego hogsmeadowicza "Alae. Z tej okazji należą się jej słodkie niczym mleko życzenia, wyrażające nasze przywiązanie oraz sympatię (a może coś więcej) dla tej wspanialej moderatorki. Dlatego, tak prosto z serducha, życzymy Ci, droga Alu, przeminięcia (z wiatrem!) alergii na najcudowniejsze zwierzaki świata, czyli koty, dostania się na wymarzoną biotechnologię, po uprzednim zdaniu matury na maksymalną ilość punktów, niebrudzących się różowych okularów do patrzenia na świat, wspaniałych książek do czytania i zniknięcia autorów "bubli", przyjaciół, którzy Cię nie zawiodą, zdrówka ile w koniczynie, odnalezienia drogi do piekła przy dźwiękach AC\DC, kolejnej trasy tego piorunującego zespołu, którą oczywiście "zaliczysz" oraz spełnienia najskrytszych marzeń! Sto lat!
A&J casting agencyodnotowała właśnie nazwisko dziesięcioletniej aktorki Ellie Darcey-Alden w obsadzie finałowej odsłony przygód młodego czarodzieja, drugiej części Insygniów Śmierci. To pewne, że dziewczynka wcieliła się w postać kilkuletniej Lily Evans. Ellie zobaczymy w jednej z końcowych scen filmu, gdy na duży ekran przeniesione zostaną wątki poruszone w trzydziestym trzecim rozdziale książki, zatytułowanym Opowieść księcia. Wówczas to Harry zagłębia się we wspomnienia Severusa Snape'a i poznaje długą historię uczucia Mistrza Eliksirów do swojej matki, śledząc losy tej znajomości od dnia jej zawarcia. Jak prezentuje się mała Lily? Przekonacie się, jeśli złapiecie podane świstokliki: #1, #2, #3. I jak wrażenia?
Rekord OnLine: 5422 Data rekordu:
10 September 2024 23:44
"Hogsmeade.pl" is in no way affiliated with the copyright owners of "Harry Potter", including J.K. Rowling, Warner Bros., Bloomsbury, Scholastic and Media Rodzina.