Tytuł: Harry Potter - Hogsmeade, Twoja Magiczna Wioska :: [NZ] Płomienne dusze

Dodane przez sampia dnia 06-02-2012 18:17
#1

Witam wszystkich. A oto moje najnowsze dzieło, nadałam tytuł "Płomienne dusze" i- jak się potem okaże- to wcale nie przenośnia. Jeśli uda mi się napisać wszystko, co teraz planuję, będzie tu kilka zwrotów akcji, ogólnie wszystko zapowiada się nieźle, chodź ocenę pozostawiam Wam. Proszę o komentarze.
Miłego czytania!


Płomienne dusze
Prolog


-Nie, nie, NIE!- krzyczała powiązana linami kobieta. Wyglądała na jakieś 20 lat, miała jasne sięgające pasa włosy, teraz splątane i ubrudzone zaschniętą krwią bezimiennych, a jej niebiesko-szare oczy ciskały gromy w stojącego przed nią Voldemorta gdy mówił:
-Moja droga Vinnie Riddle, więzów krwi nie można się wyprzeć!
-Za późno! Nie jestem z Riddle`ów! Rozumiesz?! Jest już ZA PÓŹNO!
-Nigdy nie jest za późno, by odzyskać swoje dziecko.
-NIE JESTEM TWOIM DZIECKIEM!
Do niego to nie dociera?!
W Vinnie gniew wezbrał z taką siłą, że dała w końcu upust swoim kasjańskim zdolnościom; rozerwała liny i wyskoczyła przez okno Wrzeszczącej Chaty wprost na ulicę Główną Hogsmeade, a w jej kierunku strzelił zielony świetlisty grot, który zwinnie ominęła.
-Przed chwilą tak ci zależało, żebym zasiliła twoje szeregi jako twoja córka, a teraz próbujesz mnie zabić?! Już ci się znudziłam?! Tak samo było z matką!- krzyknęła kobieta magicznie wzmocnionym głosem, a gdy ludzie zaczęli wychodzić z domów w poszukiwaniu źródła hałasu, teleportowała się z cichym trzaskiem, wywołując wszechogarniający ryk Voldemorta.
Jak mógł pozwolić jej uciec?


Część 1. Kasjańska przygoda małoletniej czarownicy.
Rozdział I


Tak, to ona, ta cała Vinnie z opowieści Jamesa. Syriusz ze zdziwieniem stwierdził, że nie wygląda jak z opisu kumpla; rzeczywiście była blada i dość chuda, jednak jej oczy nie były czarne tylko szaro-niebieskie, a jej włosy połyskiwały w słońcu..
-SYRIUSZ! SYRIUSZ BLACK!- to James bezlitośnie wyrwał kumpla z odrętwienia.
-Co jest?
-Chyba kto. Łapo- to Vinnie. Vinnie- Syriusz.
-Miło mi cię poznać. Mów mi Vega- powiedziała podając rękę.
-Mnie też miło. Łapa- i uścisnął rękę dziewczyny.
W tej samej chwili rozległ się ogłuszający gwizd Ekspresu Londyn-Hogwart i wszyscy w pośpiechu weszli do zapełnionego pociągu.
Trio znalazło dla siebie prawie pusty przedział, jeśli nie liczyć siedzącego pod oknem czarnowłosego chłopaka i rudej dziewczyny, która zajmowała miejsce naprzeciwko niego i wspierała głowę na szybie. Płakała.
Nowoprzybyli usiedli obok nich nie pytając o nic i usłyszeli strzęp rozmowy.
-Dobrze by było, żebyś trafiła do Slytherinu- mówił chłopak.
-Do Slytherinu?- to James nie wytrzymał i wtrącił się do rpasjonującej rozmowyr1;. Każdy kto znał charakter porywczego Pottera, tak jak Syriusz i Vinnie, nie dziwił mu się.- Ktoś tu chce być w Slytherinie? Chyba się przesiądę, a wy?
Żaden z przyjaciół się nie roześmiał.
-Cała moja rodzina była w Slytherinie.
-A mnie do początku wmawiano, że tam trafię.
Uśmiech zszedł z twarzy Jamesa kiedy znów się odezwał.
-Myślałem, że jesteście normalni..
**
-Patrzcie! To już tutaj!- rozległ się krzyk na korytarzu, a pasażerowie rzucili się do okien. Z dala wyjawiała się ciemna sylwetka zamku na wodzie, otulana drzewami i górami. To wszystko wyglądała przepięknie w wieczornym mroku. Po chwili pociąg zatrzymał się, stłoczeni uczniowie zaczęli wypływał na peron w wiosce Hogsmeade.
-Pirszoroczni do mnie! Tutaj PIRSZOROCZNI!- rozległ się krzyk nad głowami uczniów. Vinnie, Syriusz i James przedarli się przez masę uczniów do wydzierającego się Rubeusa Hagrida. Gdy stacja opustoszała, a większość starszych uczniów jechała w powozach do szkoły pierwszoroczniacy powędrowali na brzeg jeziora i wpakowali się do małych łódek. W połowie podróży przez taflę wody przebiła się ogromna macka witająca nowych uczniów.
Dotarli do szkoły cali i zdrowi, tylko kilkoro z uczniów maiło przemoczone szaty po bliskim spotkaniu z dnem jeziora. Teraz pod swoje skrzydła wzięła ich profesor McGonagall, wyjaśniając wszystkie szczegóły Ceremonii Przydziału, a następnie wyszła prowadząc za sobą uczniów i ustawiając ich w rzędzie. Na środku Sali ustawiła kulawy taboret z wystrzępioną tiarą czarodzieja.
-Każdy, kogo wyczytam podchodzi tutaj i zakłada Tiarę Przydziału na głowę- powiedziała spokojnym i jednocześnie ostrym głosem.- Black Syriusz!
Rozcięcie wokół ronda kapelusza otworzyło się i po chwili tiara już krzyczała- GRYFFINDOR!- co spowodowało wybuch entuzjazmu przy ostatnim stole.
-Blaike, Vinnie!
Vega podeszła na nogach jak z waty do wyznaczonego miejsca i drżącymi rękami założyła sobie kapelusz na czubek głowy, a on zjechał zakrywając jej oczy. Teraz jedyne co widziała to swoją niepewną przyszłość.
-Hmm.. Ciekawe- usłyszała cichy głosik w swojej głowie.- Masz wiele cech Salzara, szlachetne pochodzenie i spryt.. ale dokonasz rzeczy na które on nigdy by się nie zdobył..
"Nie do Slytherinu!" gorączkowo myślała Vega, chwytając się tego jak ostatniej deski ratunku.
-Nie? Tak właściwie to bardziej pasuje do ciebie GRYFFINDOR!- ostatnie słowo potoczyło się echem po Wielkiej Sali, a radość Gryfonów sprawiła, że Sklepienie zadrżało.
Vinnie zdjęła Tiarę z głowy i po przejściu przez salę usiadła obok Syriusza, a ledwo co usiadła powitał ją duch w kryzie na szyi.
Ceremonia Przydziału trwała w najlepsze. Vinnie nie interesowało, ilu uczniów trafi do innych domów, starała się po prostu zapamiętać jak najwięcej imion Gryfonów.

Edytowane przez sampia dnia 06-02-2012 18:49

Dodane przez Laufey dnia 07-02-2012 12:17
#2

Prolog bardzo ciekawy, ale już tam zauważyłam pewien błąd:
Gdy pisze się czyjąś wypowiedź, stawiamy spację po pauzie : )
Poza tym i kilkoma błędami zaczyna się całkiem ciekawie, lecz jest jedna rzecz, która mi trochę zgrzyta, a mianowicie historia z tiarą, trochę ściągnięta z doświadczeń Harry'ego ^^. Ale już dobrze, nie czepiam się! Czekam na drugi rozdział, pozdrawiam ;].

Dodane przez Pani Riddle dnia 07-02-2012 13:54
#3

Prolog bardzo ciekawy :p
Pisz dalej, jak na razie nie jestem w stanie napisać jakiegoś bardziej rozbudowanego komentarza, ale spróbuję :)

-Przed chwilą tak ci zależało, żebym zasiliła twoje szeregi jako twoja córka, a teraz próbujesz mnie zabić?! Już ci się znudziłam?! Tak samo było z matką!- krzyknęła kobieta magicznie wzmocnionym głosem, a gdy ludzie zaczęli wychodzić z domów w poszukiwaniu źródła hałasu, teleportowała się z cichym trzaskiem, wywołując wszechogarniający ryk Voldemorta.
Jak mógł pozwolić jej uciec?


Nie wiem dlaczego, ale ten fragment podobał mi się najbardziej. Pisz trochę dłuższe rozdziały. Czekam na więcej. (Jak bd miała pomysł, to edytuję komentarz i coś dopiszę).

Jak na razie daję W, ale gdy kolejne rozdziały będą krótsze, zmienię na PO.

Edytowane przez Pani Riddle dnia 07-02-2012 13:56

Dodane przez Fan_HP dnia 07-02-2012 14:07
#4

Opowiadanie fajne. Dość interesująco się zaczyna...
Co do Łapy... Te przydomki wzięły się od zwierząt, w które się zmieniają, a w pierwszej klasie to oni chyba nawet sekretu Lupina nie odkryli...

Dodane przez sampia dnia 09-02-2012 14:06
#5

Cześć, to znowu ja. Dziękuję za wszystkie komentarze i życzę miłego czytania.

Rozdział II
-Hej, wstawaj!- przeraźliwy krzyk obudził Vinnie o 6 rano. Dziewczyna nieprzytomnie sturlała się z łóżka plątając w swoich długich włosach.- Jestem Ingrid, ale mów mi Inu.
-Cześć. Vinnie, dla znajomych Vega. Co się dzieje?- z drzwi łazienki wydobywał się przeraźliwy stukot.
-Nie mogę wyjść!- krzyczała uwięziona dziewczyna.- Chyba zamek się zaciął!
-Dosuń się- rzekła Vinnie, biorąc swoją różdżkę z szafki nocnej i podchodząc do drzwi.- Alohomora!
Zamek kliknął i drzwi rozwarły się z przeraźliwym hukiem, a z progu wypadła rudowłosa dziewczyna z pociągu i ze szlochem rzuciła się ma łóżko.
-Wow! Już znasz zaklęcia?- Inu nie kryła zachwytu.
-Jak ma się matkę maniaczkę na punkcie zaklęć to trzeba uczyć się książek na pamięć- padła odpowiedź z nutką rozżalenia w tonie.
-Hej. Co się tam stało? Jakieś krzyki z waszego dormitorium nas obudziły- James przywitał dziewczyny w pokoju wspólnym.
-Ah, to nic takiego. Jakieś dziwne te zamki..- dopowiedziała Inu, a Lily zakryła czerwoną twarz włosami i minęła wszystkich bez słowa.
Na śniadaniu w Wielkiej Sali pojawili się dopiero po 15 min, spędzając ten czas na opowiadaniu śmiesznych historyjek z dzieciństwa.
-Lily, nie gniewaj się!- James próbował namówić dziewczynę, by w końcu się do niego odezwała, co udało mu się dopiero gdy objął ją ramieniem, a ona krzyknęła "Zostaw mnie!" poczym odeszła.
-Syriuszu, nie gap się tak na Vinnie- cicho upomniał kolegę, delikatnie masując rękę w którą uderzyła go rudowłosa.
-Ja się gapię tak? Od Lily już kompletnie oślepłeś?- krótką wymianę zdań przerwała profesor McGonagall rozdając plany zajęć.
-Ojejku! Transmutacja, zaklęcia, zielarstwo, obrona przed czarną magią i eliksiry! Ale nam dowalili..
-Nie jest tak źle- powiedziała Vinnie zerkając na swój plan.- Jutro czeka nas harówka: eliksiry, opieka nad magicznymi stworzeniami, nauka latania, transmutacja i o północy astronomia.
Transmutacja była w porządku, chociaż pod koniec lekcji na zakończenie wywodu o zaklęciach zmieniających barwę nauczycielka zadała im do przeczytania grubą książkę. Zaklęcia bardzo zdziwiły Vinnie. Nie tyle co sam przedmiot zadziwił ją nauczyciel. Słyszała od siostry, że profesor jest niski, ale.. nie spodziewała się, że aż tak! Flitwick musiał ustawiać grube księgi na podłodze, by było go widać znad biurka. Niezaprzeczalnie jednak posiadał ogromną wiedzę magiczną i z chęcią przekazywał ją uczniom. Nie obyło się bez kilku wypadków: profesor klika razy spadł ze starty z głuchym łoskotem, co wywoływało lawinę śmiechu wśród uczniów. Obrona przed czarną magią, nauczyciel: profesor A. Cross. Całkiem ciekawa lekcja, mimo że nauczycielka swoimi słowami przeraziła uczniów. To by się spodziewał, że istnieje zaklęcie powodujące tak po prostu wybuchanie ludzi? No tak, każdy, ale to nie zmienia faktu, że jest to przerażające. Eliksiry.. Co tu dużo mówić? Już stając w kolejce przed lochami można było dostać gęsiej skórki, a co dopiero po wejściu do sali.. Na dodatek Slughorn strzelał w tłum wystraszonych uczniów bez ostrzeżenia pytaniami, jednak zawsze potem uśmiechał się dobrodusznie. Zdziwił się jednak widząc Vinnie wśród Gryfonów.
-Moje dziecko, myślałem, że trafisz do mojego domu! To dla mnie wielka strata, och tak..
Jednak to zdziwienie nie przeszkodziło mu w dowaleniu zadań; każdy miał uwarzyć prosty eliksir, którego recepturę i sposób wykonania poznali na lekcji.
-Nie mogę! Pierwszy dzień i już zadane! Chyba chcę żebyśmy uciekli..- uskarżał się głośno Syriusz w Wielkiej Sali.- I w ogóle nie kapuję o co chodzi z tym włosem jednorożca do eliksiru..
-Jeśli użyjesz włosów jednorożca wywar zobojętni się i możesz być pewien, że nie wyjdzie trucizna- powiedziała Vega idealnie naśladując głos profesora.
-Błagam, pomórz mi z tym eliksirem!- powiedział Black zsuwając się z krzesła i padając przed Vinnie na kolana.
-No dobrze już, dobrze. Tylko wstawaj- odpowiedziała, a chłopak natychmiast spełnił jej polecenie.
-Ona ci się podoba- mruknął James uważnie obserwując plotkujące dziewczyny.
-I to jak- syknął Syriusz i usiał wygodniej na krześle.

Korepetycje zaczęły się punktualnie o 20. Vinnie spokojnie tłumaczyła każdy wykonany ruch Syriuszowi, który ciągle wymagał "jasności".
-Mów jaśniej! Nic nie rozumiem.
Vega nie była zachwycona widząc pojętność swojego ucznia, jednak nie widziała ukrytego w tym podstępu. Mianowicie Black uknuł wszystko ze swoim przyjacielem, ponieważ chciał jak najwięcej czasu spędzić z uroczą Vinnie. Nie wychodziło mu najlepiej odwracanie jej uwagi miej ważnymi szczegółami, więc w końcu zaczął się po prostu intensywnie w nią wpatrywać.
-Nie dziwię się, że nie rozumiesz. Ale może zaczniesz patrzeć na to co robię zamiast na mnie?
-Nie mogę, bo się ciągle rozpraszam.
-No dobra. Więc przez 10 minut popatrzysz na to co robię, a potem będziemy razem patrzeć na mnie, okej?
-Zobaczę co da się zrobić.
-Wiesz co? Ty już lepienie patrz, tylko słuchaj!- Vega już naprawdę była zła. Nie dość, że ma do zrobienia jeszcze górę pracy domowej i poświęca mu cenny czas to on jeszcze nie uważa! Syriusz, widząc co się dzieje, postanowił pokazać się z nieco lepszej strony i całą siłą woli wrócił ze wspaniałego spaceru z Vinnie po plaży. Okazało się, że to nie jest takie trudne, wystarczy okazywać zainteresowanie przez 15 minut, a już słyszy się słowa takie jak "ślicznie", "wiedziałam, że potrafisz". Co prawda wszystko co cię zaczyna musi się też skończyć, tak samo nadszedł czas końca dodatkowej lekcji, jednak przez to, że przez ostatnie minuty Syriusz zaskoczył "nauczycielkę" swoją widzą ta wyraziła chęć ponownych lekcji.
Vega nie mogła tego dnia spisać na straty; w końcu zdobyła mową przyjaciółkę, Inu, z którą już rozumiała się prawie bez słów, to jeszcze spędziła prawie cały dzień z najprzystojniejszym chłopakiem z całego roku..

Dodane przez Fan_HP dnia 09-02-2012 17:20
#6

Pierwsza? Najwyraźniej tak, więc nie traćmy czasu i wezmę się za komentarz.
1. Nie rozumiem zachowania Lily. James przychodzi mówi coś, a ta się na niego obraża. To według mnie nieco dziwne.
2. Pisząc opowiadanie chyba lepiej pisać liczby słownie. Moim zdaniem też lepiej by było nie pisać minut skrótem, bo to dziwnie wygląda.
3. Zachowanie Ślimaka na eliksirach. Moim zdaniem to on mógłby tak powiedzieć do Syriusza, on z starego rodu pochodzi itp.
4. Zachowanie Syriusza jest dla mnie nieco sztuczne. On był przecież buntownikiem, pierwszy trafił z całej rodziny do Gryffindoru, później będzie Huncwotem, a to jak zachował się w stosunku do Vinnie, ten jego plan był taki głupi. Zresztą Syriusz zakochany i to już w pierwszej klasie, pierwszego dnia? Taki był Jim, ale nie Black.
5. Zresztą Vega od razu uważa Syriusza za najprzystojniejszego chłopaka na roku, oni mieli tylko po jedenaście lat. Na piątym roku to te słowa byłby bardziej zrozumiałe.

Po za tymi uwagami jest ok.

Edytowane przez Fan_HP dnia 09-02-2012 17:24

Dodane przez sampia dnia 09-02-2012 18:47
#7

1. Nie rozumiem zachowania Lily. James przychodzi mówi coś, a ta się na niego obraża. To według mnie nieco dziwne.
2. Pisząc opowiadanie chyba lepiej pisać liczby słownie. Moim zdaniem też lepiej by było nie pisać minut skrótem, bo to dziwnie wygląda.
3. Zachowanie Ślimaka na eliksirach. Moim zdaniem to on mógłby tak powiedzieć do Syriusza, on z starego rodu pochodzi itp.
4. Zachowanie Syriusza jest dla mnie nieco sztuczne. On był przecież buntownikiem, pierwszy trafił z całej rodziny do Gryffindoru, później będzie Huncwotem, a to jak zachował się w stosunku do Vinnie, ten jego plan był taki głupi. Zresztą Syriusz zakochany i to już w pierwszej klasie, pierwszego dnia? Taki był Jim, ale nie Black.
5. Zresztą Vega od razu uważa Syriusza za najprzystojniejszego chłopaka na roku, oni mieli tylko po jedenaście lat. Na piątym roku to te słowa byłby bardziej zrozumiałe.


ad 1.Tak już jest. Tak zaplanowałam w tym FF. Później się to zmieni, ale teraz taka jest.
ad 2. Dziękuję za upomnienie ;D
ad 3. Vinnie pochodzi z równie starego rodu co Black, a Slughorn o tym wie, w końcu był w Zakonie.
ad 4. Nie był zakochany, to po pierwsze. Po drugie był młody i głupi.
ad 5. A znasz coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia? Nie mówię tu o prawdziwej miłości tylko o prawdziwej przyjaźni.

Dodane przez Fan_HP dnia 09-02-2012 19:23
#8

ad 1.Tak już jest. Tak zaplanowałam w tym FF. Później się to zmieni, ale teraz taka jest.

Ale to jest bez sensu, obrażać się bez powodu. W twoim ff to Jim jeszcze Seva nie zdążył obrazić, a Lilka zła...

ad 2. Dziękuję za upomnienie ;D

Proszę.

ad 3. Vinnie pochodzi z równie starego rodu co Black, a Slughorn o tym wie, w końcu był w Zakonie.

Ale to nie jest opisane w twoim ff i tego czytelnik nie wie. Po za tym dalej upieram się, że Ślimak powinien tak zareagować na Syriusza lub na Łapę i Vege.

ad 4. Nie był zakochany, to po pierwsze. Po drugie był młody i głupi.

Ale to zachowanie jest głupie. Po za tym, to co że on był młody. To Black, buntownik...

ad 5. A znasz coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia? Nie mówię tu o prawdziwej miłości tylko o prawdziwej przyjaźni.

Robisz z Vegi trochę taką głupiutką dziewczynę. Czas nie jest stracony, jak spędzi się go z najprzystojniejszym chłopakiem w szkole... Po za tym na roku było tez na pewno kilku innych "przystojniaków"...

Edytowane przez Fan_HP dnia 09-02-2012 19:57

Dodane przez sampia dnia 10-02-2012 13:26
#9

Robisz z Vegi trochę taką głupiutką dziewczynę. Czas nie jest stracony, jak spędzi się go z najprzystojniejszym chłopakiem w szkole... Po za tym na roku było tez na pewno kilku innych "przystojniaków"...


Jakoś nikt nie krytykował Rowling za to, że Ginny kochała się w Harrym.

Ale to zachowanie jest głupie. Po za tym, to co że on był młody. To Black, buntownik...


Ludzie się zmieniają. Skąd możesz wiedzieć co będzie dalej? To dopiero pierwsze rozdziały.

Ale to nie jest opisane w twoim ff i tego czytelnik nie wie. Po za tym dalej upieram się, że Ślimak powinien tak zareagować na Syriusza lub na Łapę i Vege.


Wydawało mi się, że zrobiłam subtelną aluzję w prologu... Proszę:
-Moja droga Vinnie Riddle, więzów krwi nie można się wyprzeć!
-Za późno! Nie jestem z Riddle`ów! Rozumiesz?! Jest już ZA PÓŹNO!
-Nigdy nie jest za późno, by odzyskać swoje dziecko.

Jak mniemam Voldemort pochodzi od Peverellów, więc to jest niezaprzeczalnie stary ród czarodziejów czystej krwi.

Dodane przez Fan_HP dnia 10-02-2012 13:39
#10

Jakoś nikt nie krytykował Rowling za to, że Ginny kochała się w Harrym.


Ale chcę Ci tu przypomnieć, że Potter nie zwracał na nią uwagi. Po za tym ona na początku traktowała Harry'ego jak gwiazdę rocka. Dopiero później to uczucie przerodziło się w prawdziwą miłość.

Ludzie się zmieniają. Skąd możesz wiedzieć co będzie dalej? To dopiero pierwsze rozdziały.


Ludzie się zmieniają, ale no bez przesadny. Black od początku był buntownikiem, nie zgadzał się ze swoją rodziną. To ROGACZ zakochał się od pierwszego wejrzenia, a nie SYRIUSZ. To Jim próbował poderwać Lilkę...

Wydawało mi się, że zrobiłam subtelną aluzję w prologu... Proszę:
-Moja droga Vinnie Riddle, więzów krwi nie można się wyprzeć!
-Za późno! Nie jestem z Riddle`ów! Rozumiesz?! Jest już ZA PÓŹNO!
-Nigdy nie jest za późno, by odzyskać swoje dziecko.

Jak mniemam Voldemort pochodzi od Peverellów, więc to jest niezaprzeczalnie stary ród czarodziejów czystej krwi.


Owszem był, ale była to daleka rodzina. On miał na nazwisko Riddle. Voldemort był spokrewniony z Potterami, ale to pokrewieństwo było dalekie. Przecież James miał peleryne-niewidkę, więc Peverellem też w jakimś stopniu był. Po za tym dziewczyna nie ma na nazwisko jak słynni bracia, tylko inaczej... To ja się spytam, czemu Ślimak nie zareagował tak na Jima, on też przecież pochodzi z tego rodu... -.-

Czyżbyś nie lubiała krytyki? On jest bardzo potrzebna pisarzowi, pozwala dostrzec swoje błędy.

Edytowane przez Fan_HP dnia 10-02-2012 15:18

Dodane przez Laufey dnia 20-02-2012 15:56
#11

Wpadłam po raz kolejny. Przeczytałam rozdział - ujdzie. Częściowo podpisuję się pod uwagami Fan_HP. I dodaję własne:
- Zastanawiałaś się nad betą? W tekście jest sporo literówek, kilka drobnych ortograficznych:

sampia napisał/a:
-_Hej, wstawaj!_-_ przeraźliwy krzyk obudził Vinnie o 6 rano.

Znów ten błąd w zapisie dialogu... Staraj się go wyeliminować ;). Też kiedyś robiłam podobne błędy.
-Dosuń się- rzekła Vinnie

Chyba odsuń się...
Kilka braków przecinków typu:
-Jak ma się matkę maniaczkę na punkcie zaklęć, to trzeba uczyć się książek na pamięć- padła odpowiedź z nutką rozżalenia w tonie.

-Ja się gapię, tak?

Ale to drobne błędy. ;)
James próbował namówić dziewczynę, by w końcu się do niego odezwała, co udało mu się dopiero gdy objął ją ramieniem, a ona krzyknęła "Zostaw mnie!" po_czym odeszła.


Vinnie spokojnie tłumaczyła każdy wykonany ruch Syriuszowi, który ciągle wymagał "jasności".
-Mów jaśniej! Nic nie rozumiem.

Ten fragment mnie rozwalił... :tooth:

- Masz całkiem fajne opisy, choć zawsze można je troszeczkę więcej rozbudować ;P
Podsumowując: Gdybyś załatwiła betę, tekst byłby o wiele, wiele lepszy ;) Tymczasem życzę weny i pozdrawiam ^^.

Edytowane przez Laufey dnia 22-02-2012 10:21

Dodane przez tarantula head dnia 20-02-2012 18:10
#12

No jestem. Wiem, wiem, obiecałam juz kiedyś, że tu wpadnę, ale zawsze zapominałam. Ale do rzeczy...
FF bardzo ciekawy, błędy wyłapali inny, ja (jako, że jesteś moją betą i nie wypada :D) nie będę ich doszukiwać. ;3 I szczerze się przyznam, że czekam na więcej.

Dodane przez CosmicLovee dnia 13-08-2012 18:19
#13

Wytrwale dobrnęłam do końca.! Sporo błedów aczkolwiek zaciekawiłaś mnie i czekam na kontunuację.! dzyg,dzyg gratuluję .!

Dodane przez Pierog dnia 14-08-2012 09:13
#14

Hej! Ciekawa historia, jeśli chodzi o błędy itd. To ja za dużo i tak nie mam do gadania, ale poprzednicy te najbardziej 'rażące' wytknęli. Jeśli chodzi o strukturę twojego pisania to wygodniej by się czytało gdybyś dłuższe opisy oddzielała od dialogów, bo trochę się to wszystko zlewa, no i jeśli można prosić to trochę więcej krótkich opisów, które wyrażały by emocje i myśli Twoich bohaterów, zamiast tych długich bloków :) Ale to tylko moje preferencje, może inni,a szczególnie Ty, nie lubicie opisów, w takim razie pisz nadal tak jak teraz. Pozdrawiam!