Dodane przez Delirantka dnia 11-04-2009 00:49
#8
No.
Skończyłam sprzątać to, co chciałam posprzątać. Bo chciałam posprzątać, więc wywaliłam wszystko z szaf i narobiłam takiego bałaganu, że dwie godziny próbowałam to opanować. No ale żyję, ofiar śmiertelnych nie było, jestem cała i zdrowa, więc postanowiłam coś skomciać z tejże okazji.
A tak naprawdę, to sama tego nie postanowiłam, tylko ktoś tutaj mnie zmusza i męczy, więc nie mam wyboru, noo.
Dobra, zaczynam, bo się do rana nie wyrobię.
Aaa, właśnie, miałam napisać ten komentarz o 2:09, ale chyba mi to nie wyjdzie, gdyż abyż jest teraz 00:20, a wątpię bym pisała tę moją radosną tfurczość tak długo. Rzadko mi się to zdarza, a Wam to już pewnie wcale.
Ech, no dobra, zaczynam już.
Najpierw trochę czepialstwa technicznego, z zasady i coby z wprawy nie wyjść.
Ciskałam moim morderczym spojrzeniem na nią
No
cudzym morderczym spojrzeniem to nie za bardzo można ciskać, dlatego to słówko wywaliłabym.
Przypomniało mi się bzdurne przysłowie 'gdyby wzrok mógł zabijać...' -
To jest raczej powiedzenie, a nie przysłowie. ;d
W dodatku rozmawiam z własną głową. Na domiar złego.
Nie, nie, nie. Dotąd ff utrzymany był we względnie spójnym stylu, więc co ta wstawka tutaj robi? Out, bo niszczy cały nastrój.
próbując obmyślić niecny plan.
...Dracona. ;d Od razu mi się skojarzyło. ;d
Nie pływałam szybciej od samolotu
Ja w sumie też nie, ale zważywszy na to, że samoloty zwykły
latać, mogłabym się nad tym zastanowić. ;d
Ok, kończę. ;d
Z punktu technicznego uwag będzie na tyle. Oczywiście można by się czepiać pojedynczych zdań, ale po co, skoro przyjdzie wióra i stwierdzi, że ma własną gramatykę "po wiórowatemu"? :D
Natomiast jeśli chodzi o treść... Cóż.
Ujmę to tak: na początku trochę nużyły mnie... Wróć. Złe słowo. Hm. Na początku miałam wrażenie, że lekko przesadziłaś z opisami uczuć Jane. Tak jakbyś skupiła się tylko na nich, niemal miałam wrażenie, że powielałaś te same kwestie tylko innymi słowami. Później wrażenie znikło, bo i rzeczywiście takie opisy stały się potrzebne. Ale pomimo nich, nie jestem całkowicie przekonana do tego, że Jane wybrała na "kryjówkę" dom wroga. Jakoś do końca nie przemawia to do mnie. Czegoś po prostu mi tutaj brakuje.
Nie czepiałabym się natomiast tego, czego uczepiła się Rock_Idiot:
Dlaczego Alice nie przewidziała tego, że Jane zabije Nessie, skoro Jane "wiedziała, że musi to zrobić"?
Pomijając tłumaczenie autorki; wewnętrzna potrzeba zrobienia czegoś to nie to samo, co decyzja o zrobieniu tego, czyż nie? ;d Bo wewnętrzną potrzebę możemy mieć całe życie, a decyzja jest bardziej... Hm. Skonkretyzowana.
A przynajmniej ja sobie tak to tłumaczę. ;d
A wracając do ficka...
Muszę przyznać jedno - pomimo długości, czytało się go naprawdę dobrze. Z jednego wydarzenia płynnie przechodziłaś w drugie i nawet nie zauważyłam, że zbliżam się do końcówki.
No i końcówka - była ok. Wiadome, kwestię Edzia-pedzia wywaliłabym na zbity pysk, ale jeśli chodzi o to, co zrobiła Jane - mi pasuje i to bardzo.
Reasumując: podoba mi się. Oczywiście wprowadziłabym małe poprawki (większe poprawki? :D), ale i tak jest dobrze. Nie wiem, co jeszcze mogę napisać. ;d Dawno nic nie komciałam i wyszłam z wprawy.
Ach, przecinki. Przecinki w tym ficku straszą. Będą mi się śniły po nocach. Samodestrukcja też (dzięki, że mi przypomniałaś). ;d Zresztą, błędy to Ty już sama wyłapałaś.
Czekam na coś podobnego w tym samym klimacie. Choć pewnie się nie doczekam, bo z własnej woli Ci się
nie będzie chciało, no chyba, że nowy konkurs ogłoszą. ;d
PS. Powodzenia w konkursie! ;d
PS2. Na pewno czegoś zapomniałam napisać, więc będzie milion editów.
Edytowane przez Delirantka dnia 11-04-2009 10:08