Hogsmeade.pl na Facebook
Harry Potter - Hogsmeade, Twoja Magiczna Wioska
Strona GłównaNowościArtykułyForumChatGaleriaFAQDownloadCytatyLinkiSzukaj
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się.

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło!
Sponsorzy
Shoutbox
Musisz się zalogować, aby móc dodać wiadomość.

~Fernando F 16-06-2019 16:34

Mi też mija dycha, ale pamiętam też starą wersję strony Uśmiech
~Ginny Evans F 31-05-2019 10:31

Dzień dobry, dzień dobry! To 10 lat na stronie trzeba jakoś uczcić Oczko Mi minie 11 w sierpniu, także też pozdrawiam Rozbawiony
~Evanna Lynch F 31-05-2019 10:17

Dzień dobry! Właśnie się tu zalogowałam po paru ładnych latach przerwy. Aż dziw, że jeszcze pamiętałam hasło. W sierpniu stuknie mi 10 lat od kiedy mam tu konto. Pozdrawiam takie dinozaury jak ja! Rozbawiony
~raven F 30-05-2019 17:40

Czarodziejko!
~Ginny Evans F 17-05-2019 17:29

witamy Uśmiech
~Eragon F 17-05-2019 15:56

witam
~raven F 08-05-2019 21:21

Tak, też wolałybyśmy uszczelnić barierę antybotową i zostawić forum odblokowane, ale inne wyjścia zwyczajnie są dla nas niedostępne Smutny
~raven F 08-05-2019 21:19

* też ma wylane, a brak jakiejkolwiek reakcji ze strony "czarnych" na nasz pożegnalny post i zamknięcie forum, jest chyba wystarczającą odpowiedzią na wszystkie Twoje propozycje.
~raven F 08-05-2019 21:18

Anno Potter, niestety, ale wszystko, co Elf ma napisane w profilu, tylko ładnie wygląda. Próbowałyśmy się z nim kontaktować, owszem, ale cisza w eterze. Dum3l, który miał być naszym uzdrowicielem,
~Ginny Evans F 27-04-2019 09:58

*nam do głowy, żeby się z nim skontaktować.
~Ginny Evans F 27-04-2019 09:55

*tutaj systematycznie zaglądam. Poza tym Elf był już dawno temu powiadomiony o problemach z botami (i innych) i to nie jeden raz. Ale jak widać nic z tym nie zrobił. To nie jest tak, że nie przyszło n
~Ginny Evans F 27-04-2019 09:53

Jeżeli ktoś się chce skontaktować z redakcją to polecam pisać do mnie, mimo że mam zrzucony kolorek, to ciągle jestem częścią administracji i obawiam się, że jako jedyna z adminów jeszcze
~Anna Potter F 27-04-2019 06:37

potem administrator do super administratora, a na końcu super administrator do właściciela strony. Czyli że dobrze byłoby napisać do ^N żeby napisała do Dum3la lub od razu do Elfa.
~Anna Potter F 27-04-2019 06:09

rozumiem, że na tym forum panuje hierarchia i przykładowo ma to wyglądać‡ tak, że najpierw zwykły użytkownik (nie musi być‡ taki zwykły, najlepiej żeby to był‚ moderator) ma napisać do administratora,
~Anna Potter F 27-04-2019 06:08

Właściciel strony ma na swoim profilu napisane, że od zajmowania się™ stroną… są… administratorzy i żeby to z nimi się kontaktować‡, a oni napiszą… wtedy do niego jak to będzie ważne. Ja to tak
~Ginny Evans F 24-04-2019 00:19

Niestety osoba, która ma dostęp do takich opcji nie jest chetna do współpracy Uh-oh!
~wolverine F 23-04-2019 20:33

A gdyby zablokować dodawanie nowych kont? Oczyścić stronę i dać jakąś weryfikację przy próbie stworzenia konta ? Niech np: ktoś opowie jak się dowiedział o Hp czy coś Oczko
~Ginny Evans F 19-04-2019 11:16

cześć! :D
~mikolaj2 F 19-04-2019 10:58

Siema
~Anna Potter F 12-04-2019 15:18

Ktoś tu mieszka w jeziorze. Czyżby rusałka? Powitajmy ukraińską słonicę remontującą okna!

Aktualnie online
Hogsmeade wita:
otomex
jako najnowszego użytkownika!

» Administratorów: 8
» Specjalnych: 60
» Zarejestrowanych: 21,120
» Zbanowanych: 1,582
» Gości online: 72
» Użytkowników online: 0

Brak użytkowników online

» Rekord OnLine: 3086
» Data rekordu:
25 June 2012 15:59
Zobacz temat
Harry Potter - Hogsmeade, Twoja Magiczna Wioska :: Forum
» Twórczość Fanów
»» Fan Fiction
»»» [NZ] Na rozstaju
Drukuj temat · [NZ] Na rozstaju
~MarieHeart F
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 14-08-2017 22:44
Użytkownik

Awatar

Dom: Bezdomny
Ranga: Charłak
Punktów: 5
Ostrzeżeń: 0
Postów: 1
Data rejestracji: 14.08.17
Medale:
Brak

Betowała Łania/Jasmin Kain.

Akcja opowiadania skupia się na roku 1993. Z Azkabanu ucieka Syriusz Black, co wprowadza chaos w życie wielu ludzi. Tajemnice zaczynają powoli wychodzić na jaw...

Rozdział 1
A więc stało się. Po dwunastu latach ziścił się jej najgorszy koszmar.
Przy stole kuchennym siedziała kobieta w średnim wieku, ukrywając twarz w dłoniach. W niedużym pomieszczeniu panowały jasne kolory: zarówno na ścianach, jak i w ogólnym wyposażeniu.
Jeszcze raz szarpnęła rProrokiem Codziennymr1;. Andromeda Tonks wpatrywała się intensywnie w zdjęcie człowieka, który patrzył na nią wyzywająco, odsłaniając pożółkłe zęby. Aż ją odrzucało na widok tego wraku czarodzieja, którego r11; jak jej się kiedyś wydawało - dobrze znała. Jednak w obliczu zbrodni, jakiej się dopuścił, wspomnienie sympatycznego chłopaka o ciepłym obliczu i figlarnym spojrzeniu uleciało - a wraz z nim wszelkie uczucia, jakie do niego żywiła. Teraz znów był na pierwszej stronie rProrokar1;, pisały o nim także wszystkie mugolskie gazety.
Syriusz Black, odsiadujący dożywotni wyrok w Azkabanie, uciekł z tego przeklętego miejsca i licho wie, gdzie teraz był. Ani co planował. Po dwunastu latach, jakie tam spędził, z pewnością zatracił wszelką normalność i był nieobliczalny. A tym samym niebezpieczny. Azkaban bardzo szybko doprowadzał osadzonych do czystego szaleństwa. Nie chciała nawet wiedzieć, co musiało się teraz dziać w jego głowie.
Andromeda przygryzła wargę tak mocno, że po chwili poczuła słodkawy smak krwi. Dotknęła jej palcem, zaklęła cicho i odłożyła gazetę na blat. Odgarnęła do tyłu długie włosy i rozejrzała się po kuchni. Wstała i podeszła do dwóch rzędów półek, zlokalizowanych na i przy ścianie. Sięgnęła do górnej z nich, przeszukując ją. W końcu znalazła krem do twarzy i nałożyła sobie odrobinę na zranioną wargę.
Syriusz Black wciąż rzucał jej wyzywające spojrzenie z okładki, jednak to zignorowała.
Omiotła wzrokiem swoją idealnie wysprzątaną kuchnię. Była zwolenniczką perfekcyjnego porządku i dostawała białej gorączki, gdy jej mąż lub córka zaprzepaszczali jej wysiłek.
Podeszła do okna wychodzącego na zielone podwórko. Andromeda zmrużyła oczy, gdy promienie słońca chwilowo ją oślepiły. Przyłożyła dłoń do brwi, a jej wzrok padł na młodą dziewczynę siedzącą pod jabłonią. Cień, jaki dawało drzewo, idealnie umilał jej popołudniową lekturę. Kobieta uśmiechnęła się, patrząc na nią.
Dziewczyna wyglądała na mniej więcej trzynaście lat. Siedziała oparta o pień jabłonki, zapomniawszy o Bożym świecie. Kolana podciągnęła pod siebie. Na nich spoczywała książka, na której się skupiła. Była zdecydowanie zbyt chuda. W oczy rzucała się jej blada twarz o delikatnych rysach i kaskada długich, czarnych włosów. Charakterystyczne elementy rodu Blacków.
Andromeda żywiła niezwykle ciepłe uczucia do tego dziecka. Była jej podopieczną, a właściwie cioteczną siostrzenicą. Córką jej kuzynki. Wiedziała, że musi powiedzieć jej prawdę. Jeśli teraz tego nie zrobi, mała zasięgnie wiedzy gdzie indziej i wszystko się jeszcze bardziej skomplikuje.
Andromeda podeszła do miejsca, gdzie zostawiła egzemplarz rProrokar1;. Wzięła go do ręki i spojrzała jeszcze raz na zdjęcie Syriusza Blacka. Tak jak wcześniej patrzył na nią zuchwale, szczerząc zęby. Jego szata była podarta, brudna, a on sam przerażał swoim wyglądem. Zapadnięta twarz, którą ciasno opinała poszarzała, ziemista skóra. Znajome pozostały jedynie szare oczy, za które kiedyś wiele młodych dziewcząt oddałoby wszystko.
To było aktualne zdjęcie Blacka. Wyżej umieszczono inne, zrobione dwanaście lat temu. W dniu, kiedy został aresztowany. Tutaj widać go szarpiącego się z pracownikami Ministerstwa Magii. Jego szata była czysta, elegancka i dopasowana. Widać, że lubił dobrze wyglądać. Oblicze także jest inne r11; wprawdzie wyraża wściekłość, ale mężczyzna na tej fotografii jest bardzo przystojny. Trudno uwierzyć, że na obu zdjęciach była jedna i ta sama osoba.
Andromeda zmrużyła oczy i mocno ścisnęła gazetę. To przez niego teraz znalazła się w takim położeniu. Gdyby nie uciekł z Azkabanu, ta dziewczynka nadal żyłaby w przekonaniu, że jeden z jej krewnych nie żyje. A teraz miała dowiedzieć się, że jest inaczej.
Czarownica cisnęła gazetę w kierunku stolika, naiwnie myśląc, że bezszelestnie tam wyląduje. Trafiła jednak w elegancki wazon, który pękł z hukiem.
Andromeda zaklęła w duchu, po czym wyjęła z kieszeni fartucha różdżkę i machnęła nią w kierunku wyrządzonej szkody. Po chwili wazon wrócił do pierwotnego stanu, a gazeta leżała zwinięta na stole. Schowała różdżkę, po czym podeszła do okna i ponownie popatrzyła na swoją podopieczną. Biedne dziecko. Nie dość, że dorastała bez rodziców, to jeszcze musi zmierzyć się z tym elementem ze swojej przeszłości. Której oczywiście nie mogła pamiętać.
r12; Savannah! r11; zawołała melodyjnym głosem, a dziewczyna niechętnie podniosła głowę. Nie znosiła, gdy ktoś przerywał jej w czytaniu. Nawet jej ciotka.
Nastolatka z oporem dźwignęła się z ziemi i trzymając książkę w ręku, wolno ruszyła w stronę ganku, który prowadził bezpośrednio do kuchni.
Andromeda stała w progu, ramiona skrzyżowała na piersi.
r12; Jak zwykle ci się nie spieszy, Savannah Marie Durance r11; stwierdziła z udawanym oburzeniem, lecz jej oczy błyszczały z rozbawieniem.r11; Potrzebujesz specjalnego zaproszenia, kiedy cię wołam?
r12; A twoją specjalnością jest urocze ironizowanie, ciociu.r11; powiedziała z przekąsem dziewczyna, stając naprzeciwko opiekunki.r11; Mam nadzieję, że to coś ważnego.
r12; Nie tym tonem, młoda damo r11; w głosie kobiety słychać było ostrzeżenie.r11; Widzę, że ostatnia wizyta Nimfadory tylko pogorszyła twoje zachowanie. Jakby sam diabeł w ciebie wstąpił. Stajesz się krnąbrna i nieznośna!
Savannah przewróciła oczami, teatralnie wzdychając.
Życie z Andromedą przypominało momentami pole bitwy, gdzie walczy się o podstawową dawkę elastyczności.
r12; Kochanie, dajmy sobie spokój z tymi nieporozumieniami r11; oznajmiła, po czym zbliżyła się do nastolatki i położyła jej dłoń na ramieniu.r11; Chciałabym z tobą porozmawiać.
r12; O czym?r12; zapytała dziewczyna, unosząc do góry brwi.
r12; Lepiej usiądźmy r11; odparła niecierpliwie, wskazując dłonią na stolik.
Savannah skinęła głową, a Andromeda wyjęła różdżkę i machnęła nią w kierunku dwóch najbliższych krzeseł. Poderwały się do góry i unosząc swobodnie, wylądowały cicho obok nich. Po chwili obie usiadły.
r12; To co chcesz mi powiedzieć, nie jest niczym dobrym, prawda? r11; spytała ostrożnie Savannah, przyglądając się badawczo ciotce.
r12; Zależy, jak to odbierzesz r11; odparła czarownica.r11; Nadszedł odpowiedni moment. Inaczej sama byś się dowiedziała, a znając przeszłość swojej rodziny, szybko skojarzyłabyś fakty.
r12; Więc? r11; w głosie Savannah słychać było lekkie napięcie.
Ścisnęła mocniej dłoń ciotki, która wzięła głęboki wdech i patrząc dziewczynie w oczy, zaczęła:
r12; Kilka lat temu opowiedziałam ci trochę o naszej rodzinie. Mam na myśli rodziców i rodzeństwo twojej mamy.
r12; Tak r11; Savannah skinęła głową.r11; O moich dziadkach, którzy mieli świra na punkcie czystości krwi. A także o braciach mojej mamy, którzy już nie żyją.
r12; Młodszy, Regulus, zmarł w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach r11; kontynuowała cicho Andromeda.r12; Zaś starszy, Syriuszr30; No i tu jestem ci winna wyjaśnienie.
Puściła dłoń dziewczyny i wciąż trzymając różdżkę w drugiej ręce, machnęła nią w kierunku stolika. Zwinięta elegancko gazeta uniosła się i po chwili wylądowała na kolanach gospodyni.
r12; Nie chciałam, by to wpłynęło na twoje życie r11; odrzekła gorzko czarownica.r11; Dlatego uśmierciłam tego człowieka dla świętego spokoju. Jednak on żyje.
r12; Dlaczego nie powiedziałaś mi prawdy? r11; zapytała cicho Savannah, przyglądając się jej uważnie.
r12; Dla twojego własnego dobra r12; odparła Andromeda.r12; Poza tym sama się za chwilę przekonasz.
r12; Proszę r11; położyła na jej kolanach rProrokar1;.r11; Przeczytaj.
Savannah wpatrywała się przez chwilę w gazetę beznamiętnym wzrokiem. Była zbyt zszokowana, by od razu wziąć ją do ręki i zacząć czytać artykuł na temat swojego wuja.
Po chwili jednak drżącymi dłońmi rozłożyła rProrokar1; i zaczęła zapoznawać się z informacjami na temat Syriusza Blacka. Dość długo przyglądała się dwóm zdjęciom.
r12; Czy masz jakieś pytania? r11; zapytała delikatnie Andromeda, bacznie ją obserwując.
r12; Tutaj nie jest napisane, kto był jego ofiarą r11; dziewczyna nie odrywała wzroku od fotografii Blacka.r11; Kogo zabił?
r12; Doprowadził do śmierci rodziców Harryr17;ego Pottera r11; szepnęła cicho pani Tonks.r12; Przekazał pewne informacje na ich temat Sama -Wiesz- Komu i ten ich zamordował. Sam Syriusz odpowiada za śmierć dwunastu mugoli oraz swojego przyjaciela.
r12; Przyczynił się do śmierci państwa Potterów? r11; głos Savannah zadrżał.
Odrzuciła ze wstrętem gazetę, która wylądowała na podłodze. Andromeda skinęła głową, po czym chwyciła dziewczynę za rękę.
r12; Za dwa dni jedziesz do Hogwartu r11; powiedziała, siląc się na spokojny ton. r11; Teraz o niczym innym się nie mówi, jak o ucieczce Blacka. Wiesz, że wywodzisz się z tej rodziny, pytania więc pojawiłyby się same. Czemu ci nie powiedziałam, że Syriusz żyje? Za co go skazali? Sęk w tym, że lepiej będzie, jak tą wiedzę zachowasz dla siebie.
r12; Przecież to nie moja wina, że jestem z nim spokrewniona r11; żachnęła się Savannah.r11; Ir30;
r12;Ty to wiesz, ale twoi rówieśnicy tego nie zrozumieją r11; westchnęła czarownica, puszczając jej dłoń.r11; Osaczyliby cię, nie daliby ci spokoju. Zechcieliby wszystkiego się wiedzieć. Poza tym ucieczka Syriusza to świeża sprawa i Ministerstwo Magii jest w nią mocno zaangażowane. Podejrzewam, że już mają na oku naszą rodzinę.
r12; Myślą, że możemy chcieć mu pomóc? r11; spytała z niedowierzaniem w głosie dziewczyna. r11; Chyba im odbiło! Przecież ten facet to świr! Zabił niewinnych ludzi, kto wie, czy nie zechce zamordować i nas!
r12; Dlatego obiecaj mi, Ninny r11; Andromeda wciągnęła głośno powietrze.r11; Że bez względu na wszystko, będziesz ostrożna. Że nie najdzie cię nigdy ochota, aby szukać kontaktu z tym człowiekiem.
r12; Obiecuję r11; odparła zdecydowanie nastolatka, wytrzymując przenikliwe spojrzenie niebieskich oczu.
r12; Dwanaście lat życia w Azkabanie zapewne zatraciło w nim wszelką normalność r11; głos czarownicy był rzeczowy.r11; Ten szaleniec jest zdolny do wszystkiego. Zetknięcie się z nim to pewna śmierć. Umarłabym, gdyby coś ci się stało. Dlatego proszę cię o rozwagę, Ninny.
r12; Możesz być spokojna r11; zapewniła ją Savannah, a jej ręka mimowolnie powędrowała w stronę podbrzusza. Informacje, jakie przed chwilą sobie przyswoiła, spowodowały, że zrobiło jej się niedobrze. Czuła, że jej żołądek za chwilę tego nie wytrzyma.
Oczami wyobraźni widziała zmasakrowane ciała Potterów, tych mugoli i tego człowieka, który również zginął z ręki Syriuszar30; Ciekawe czemu Andromeda nie powiedziała, jak się nazywał.
I co to były za okoliczności, w wyniku których rodzice Pottera stracili życie. Przez niego.
Savannah zerwała się z krzesła i wybiegła z kuchni. Dobrze, że łazienka znajdowała się na parterze.
r12; Ninny! r12; głos Andromedy zdradzał niepokój, gdy usłyszała, że dziewczyna wymiotuje.
r12; Nie wchodź! r11; krzyknęła histerycznie i znów dało się słyszeć jęk.
Po chwili Savannah wyszła z łazienki, bledsza na twarzy niż zazwyczaj.
r12; Nie wiedziałam, że tak na to zareagujesz r11; pani Tonks wstała i podeszła do dziewczyny.
r12; Informację o nim jakoś przetrawiłam r12; odrzekła zduszonym głosem.r11; Ale wciąż przeraża mnie to, co zrobił.
r12; Jesteś taka wrażliwa r11; odparła czule Andromeda, a Savannah wiedziała już, na co się zanosiło. Szybko odskoczyła od ciotki i uśmiechnęła się do niej przepraszająco.
r12; Nie zaczynajmy znowu r11; powiedziała i odwróciła się, kierując się w stronę schodów, prowadzących na pierwsze piętro.
Pani Tonks nie pytała o nic więcej - wiedziała, że dziewczyna musi teraz pobyć sama. Niepokoiło ją jednak coś innego - czy nieposkromiony charakter Savannah nie przysporzy jej kłopotów? Wiedza o Syriuszu Blacku mogła okazać się pożyteczna, jak i niszcząca w skutkach.
Ciche zatrzaśnięcie się drzwi oderwało ją od tej myśli. Szybkim krokiem wycofała się z kuchni i udała się do sypialni.
Edytowane przez MarieHeart dnia 14-08-2017 22:45
Wyślij prywatną wiadomość
Przeskocz do forum:
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
RIGHT