Hogsmeade.pl na Facebook
Harry Potter - Hogsmeade, Twoja Magiczna Wioska
Strona GłównaNowościArtykułyForumChatGaleriaFAQDownloadCytatyLinkiSzukaj
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło!
Shoutbox
Musisz się zalogować, aby móc dodać wiadomość.

~Grande Rodent F 20-06-2024 15:31

... jako forma prewencji od spambotów reklamowych może częściowo się do tego przyczyniła, bo ludziom nie zależy, żeby pisać na priv, by założyć konto. Zresztą nie ma za bardzo z kim pisać jak widzę Smutny
~Grande Rodent F 20-06-2024 15:31

Raven, obawiam się, że Hogs wcale nie zmartwychstało. Sam wchodzę tam raz na miesiąc i już serio nic się tam ne dzieje. Jesteście tam, dziewczyny? Nie wiem, może blokada rejestracji użytkowników jako
~Grande Rodent F 17-05-2024 12:28

PS. Do bobów szczura w piwnicy, to forum naprawdę zdechło Płacze
~Grande Rodent F 17-05-2024 12:28

A co sądzicie o nowym serialu o HP dla HBO Max.
~Grande Rodent F 11-03-2024 02:09

Na razie oscary zgodnie z przewidywaniami.
~Grande Rodent F 10-03-2024 22:48

Dzisiaj Oscary będą oglądane...
~Anna Potter F 23-02-2024 01:49

Witajcie.
~raven F 12-02-2024 19:06

Kotecek
~ulka_black_potter F 30-01-2024 19:46

Papa
~ulka_black_potter F 30-01-2024 19:45

myślałam, ze zniknęła na amen
~ulka_black_potter F 30-01-2024 19:45

o, strona jednak ożyła
^N F 29-01-2024 17:11

Uszanowanko
~HariPotaPragneCie F 25-11-2023 14:51

Wiedźma
~Miona F 23-11-2023 00:28

Czarodziej Czarodziej Czarodziej
#Ginny Evans F 22-11-2023 22:07

Duch Duch Duch
~raven F 21-11-2023 20:22

~Miona F 25-10-2023 14:12

hej Uśmiech
#Ginny Evans F 19-10-2023 21:32

Sowa
~TheWarsaw1920 F 24-08-2023 23:06

Duch Duch Duch
~raven F 20-08-2023 23:01

Doszly mnie sluchy, ze sa czarodzieje, ktorzy chcieliby sie wprowadzic do Hogsmeade, a magiczne bariery to uniemozliwiaja. W takiej sytuacji prosze o maila na adres widoczny w moim profilu Uśmiech

Aktualnie online
Hogsmeade wita:
orehu
jako najnowszego użytkownika!

» Administratorów: 8
» Specjalnych: 61
» Zarejestrowanych: 77,002
» Zbanowanych: 1,625
» Gości online: 3444
» Użytkowników online: 0

Brak użytkowników online

» Rekord OnLine: 4376
» Data rekordu:
03 July 2024 00:21
Zobacz temat
Harry Potter - Hogsmeade, Twoja Magiczna Wioska :: Forum
» Twórczość Fanów
»» Fan Fiction [Z]
»»» [Z] Czy to Snape, czy to Tonks?
Drukuj temat · [Z] Czy to Snape, czy to Tonks?
~hedwigowo F
#21 Drukuj posta
Dodany dnia 17-02-2012 21:20
Użytkownik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Minister Magii
Punktów: 2076
Ostrzeżeń: 0
Postów: 746
Data rejestracji: 29.12.11
Medale:
Brak

Kolejny świetny rozdział Rozbawiony jego nazwa jest zabójcza. Bardzo mi się podobała. Cały tekst świetny, nie mogę się doczekać następnego.
__________________
Al PACZino, capuccino ^^
Wyślij prywatną wiadomość
~Lapa_96 F
#22 Drukuj posta
Dodany dnia 18-02-2012 01:32
Użytkownik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Uczestnik TT
Punktów: 228
Ostrzeżeń: 1
Postów: 101
Data rejestracji: 27.11.10
Medale:
Brak

Dzięki za wyrazu uznania Uśmiech
Muszę jednak sprostować wcześniejszą pomyłkę: rozdziałów jest osiem plus epilog Uśmiech
Mam nadzieję, że to Was cieszy Uśmiech
Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam Uśmiech
__________________
i242.photobucket.com/albums/ff163/Madzior87/tumblr_ly8732TdyJ1qavb8jo1_500.gif
i242.photobucket.com/albums/ff163/Madzior87/tumblr_mahyy0eoqS1qa3emao1_500.gif
i242.photobucket.com/albums/ff163/Madzior87/tumblr_mao119PiKN1qlk7jyo2_500.gif
https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak- Wyślij prywatną wiadomość
~Red Crayon F
#23 Drukuj posta
Dodany dnia 18-02-2012 11:25
Użytkownik

Awatar

Dom: Slytherin
Ranga: Pięcioroczniak
Punktów: 349
Ostrzeżeń: 1
Postów: 191
Data rejestracji: 26.08.08
Medale:
Brak

Rewelacja Rozbawiony Zakochałam się xD Mój ukochany Mistrzunio taki żywy Uśmiech Czekam na następne częśći.
__________________
Pessum Ire - Podążam ku zagładzie


]http://www.hogsme...rowstart=0 NOWY ODCINEK! REAKTYWACJA NA POWAŻNIE!
ZAPRASZAM CIĘ, drogi Gościu! ^^[/bcolor]
karola555@yahoo.de Wyślij prywatną wiadomość
~Lapa_96 F
#24 Drukuj posta
Dodany dnia 23-02-2012 21:25
Użytkownik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Uczestnik TT
Punktów: 228
Ostrzeżeń: 1
Postów: 101
Data rejestracji: 27.11.10
Medale:
Brak

Rozdział szósty
Kolejny kamuflaż

Na szczęście nie potrzebowałem dużo czasu, aby znaleźć się pod murami zamku - przecież musiałem zorientować się, co Tonks zdążyła już zepsuć w moim gabinecie. Albo gorzej... Miałem szczęście spotkać Filcha sprawdzającego potężny zamek żelaznej bramy i nie był zadowolony z mojego widoku - zaczął bredzić coś o późnej porze i o ponownym sprawdzaniu zabezpieczeń.
Drzwi ponoć najbardziej ponurego gabinetu tej szkoły obiły się o ścianę. Tonks, która siedziała rozluźniona w moim kochanym fotelu, spojrzała pytająco na mój napięty, przerażony niedowierzający i już nie wiem jaki jeszcze wyraz twarzy. Żadne słowa tego nie opiszą. W moim gabinecie, który był zaciszem myśliciela, gabinetem nauczyciela, magazynem warzyciela, prywatną własnością obywatela, oazą spokoju... Były...Były... OKNA. Wnętrze straciło swój pierwotny urok, jaki gościł tu od wielu lat, zrobiło się przerażająco jasno i ponadto eliksiry w fiolkach na pewno już się zfermentowały pod działaniem promieni słonecznych. Zresztą świadczyło już o tym ich rudawe zabarwienie. Wszystko, co kreowałem tyle lat legło w gruzach, zostało zburzone, zbeszczeszczone. Jednak postanowiłem przywrócić surowy wygląd oraz ton pełen pretensji.
- Co zrobiłaś z moim gabinetem?!
- Od samego początku ci mówiłam: Tu - jest - za - ciem - no...
- Może weźmiesz pod uwagę, że nie podoba mi się twój styl bycia?
- Teraz możesz się czuć jak ministerstwie.
- Słucham?
- Ministerstwo jest pod ziemią i ma okna. Twój gabinet też jest pod ziemią i teraz też ma okna. Ale to jeszcze nie wszystko! - machnęła różdżką w stronę okiennic - Pogoda do wyboru. - do pokoju raz wpadały jasne promienie słońca, raz wpadały płatki śniegu, albo na błękitne niebo nachodziły chmury. - Cieszysz się?
- Aż brak mi słów, aby opisać moją radość.
- Och, jesteś niereformowalny - żachnęła się i wykonała zamaszysty ruch różdżką. Wszystkie niepotrzebne dodatki znikły i wrócił odwieczny ład i porządek, wszystko, co powinno cechować gabinet szanującego się nauczyciela. - Zadowolony?
Po raz kolejny zostałem porażony tym, jak Tonks szarga bezdusznie moją osobą.
- Co dzisiaj robiłaś poza wylegiwaniem się na mojej kanapie?
- A wiesz, szwędałam się tu i tam.
- Czyli?
- Byłam na przykład w sowiarni, w Wielkiej Sali, różnych klasach, jeździłam schodami...
- Myślisz, że Mistrz Eliksirów jest na tyle mądry, aby wozić się zaczarowanymi schodami? - skrytykowałem jej postawę. Aż strach pomyśleć, że mógł ją ktoś zobaczyć! Zegarek na biurku wskazywał dochodzącą godzinę piątą. - Mamy jeszcze minimum cztery i pół godziny. Trochę sobie posiedzimy.
- Sev? - Tonks użyła swojego najbardziej naiwnego tonu, który w jej ciele nie brzmiał tak źle jak w moim. - Muszę ci coś powiedzieć...
- Tak? - od razu wyczułem w tym jakieś drugie dno. Ale pozwoliłem jej na przedstawienie jej problemu.
- Bo... Kiedy byłam jeszcze sobą... No pewnie pamiętasz...
- Co mam pamiętać? - zaczęło mnie to przerażać i wcale nie żartuję!
- No... Pamiętasz jak ci mówiłam, że muszę się czymś zawsze przechwalać?
- Ale czy to ma coś wspólnego z naszą zamianą?
- Nie...
- To o co ci chodzi? Nie rozumiem.
- Bo dzisiaj miałam...
- A, już rozumiem! Masz pracę po godzinach, albo idziesz na herbatę do koleżanki. Cóż, będę musiał to przeżyć. - jeszcze nie było tak źle, zawsze mogło być gorzej. Ale jednak nie wyglądało, aby Tonks właśnie to próbowała mi przekazać. Przywołałem zaklęciem filiżankę pełną gorącej herbaty.
- Mam...
- Spokojnie, już pójdę na to spotkanie. - zapewniłem ją i wziąłem potężny łyk delektując się smakiem.
- Mam randkę z Remusem.
Herbata wylądowała na moich drogocennych półkach oraz dywanie, a sam zacząłem kasłać jak szalony. To był szok. Szok? To słowo jest za słabe żeby oddać to co działo się w moim umyśle kiedy dotarło do mnie to, co przed chwilą usłyszałem.
- Wiedziałam, że się nie zgodzisz. - zwiesiła głowę.
- NIE ZGODZĘ?! NO PEWNIE, ŻE SIĘ NIE ZGODZĘ! NIE JESTEM ZWOLENNIKIEM HOMOSEKSUALIZMU!
- Ale zrozum, tak rzadko się widujemy. Pracuję po nocach, ciągle nie mam czasu. Teraz jest okazja, a ja... - urwała.
- Napisz do niego sowę, że umówicie się kiedy indziej! - zaproponowałem szybko. Przecież to nienormalne!
- Ty nic nie rozumiesz! Nigdy się nie zakochałeś, nie wiesz jak to jest! Nigdy NIE POCZUŁEŚ jak to jest!
Te słowa zamknęły mi usta. Nie wiedziałem co powiedzieć, jakby ktoś nagle mnie spetryfikował. Pomyślałem o Lily. Czy naprawdę nie wiedziałem, jak to jest? Czy Tonks może mieć rację? Może to nieprawdopodobne, ale zacząłem jej współczuć.
- Bardzo bym go zawiodła, odwołując to dzisiejsze spotkanie...
Jeszcze nigdy między mną a Tonks nie zapadła tak długa i napięta cisza. Może warto poświęcić się tym razem?
- Kiedy masz tę randkę?
Podniosła na mnie oczy wypełnione nadzieją.
- Zrobisz to?
- Chyba nie mam wyboru. - byłem zmuszony się poddać.
- Mamy jeszcze dwie i pół godziny.
Za dwie i pół godziny, czyli około ósmej wieczór - w porze, w której robi się ciemno.
- Nie wiem jak ty, ale nie jestem przekonany do spaceru w ŚWIETLE KSIĘŻYCA.
- Przecież pełnia jest dopiero za dwa tygodnie.
- Wolę być ostrożny.
- Jak zawsze - zagadkowo się uśmiechnęła. Kobiety są naprawdę niezrozumiałe. Wstała i oznajmiła stanowczo - Musimy zacząć się przygotowywać.
- Ale jest dopiero siódma...
- Nie ma czasu do stracenia.
-Aha, chcesz go oszołomić samym widokiem? - strzeliłem. Osobiście twierdzę, że skuteczniejsza okazałaby się różdżka.
- Pomyślmy... - dobyła właśnie swojej i wymierzyła ją prosto we mnie. Przez chwilę zacząłem się bać, ale po chwili znalazła się na mnie elegancka czarna sukienka z błyszczącymi cekinami rozmieszczonymi z umiarem. - Co o tym myślisz?
- Czy Lupin organizuje ci jakieś uroczyste spotkanie?
- Masz rację, za elegancka. - machnęła różdżką, tym razem stałem w zielonej prostej sukience do kolan. - A to?
- Eee...
- Za codzienna...
Nic dziwnego, że Tonks potrzebuje aż dwóch godzin na wybranie się, biorąc pod uwagę, że samo wybranie stroju zajmuje jej pół godziny. Ostatecznie dostała mi się czerwona sukienka do kolan zaakcentowana elegancką, czarną wstążką układającą się na plecach w kokardę. Rzecz jasna to wcale nie był koniec naszych żmudnych przygotowań. Po dopracowaniu elementów ubioru nadszedł czas na "make-up" jak to mówią nastoletnie czarownice, które nie raz zdarzyło się minąć pod drzwiami damskiej łazienki.
- Nie wierć się! - skarciła mnie, gdy po raz treci podskoczyłem na wskutek ukłucia szczoteczki do rzęs.
- Nie żebym coś sugerował, ale czuję się nieco poniżony...
- Niby czym? - co za arogancja!
- Au! Moja męskość jest poniżona.
- Czyli jesteś urażony tym, że w końcu upodobnię cię do ludzi?
- No przepraszam, używam wody kolońskiej! - oburzyłem się. Jak mogła pomyśleć, że nie dbam o swój wygląd?
- Ciekawe, bo jej nie znalazłam.
- W takiej szklanej fiolce o szerokim denku i z długą szyjką...
- Czyli w takiej samej co twoje ulubione, najsilniejsze trucizny? Wiesz, coś mnie powstrzymało od użycia którejkolwiek.
- Kamuflaż, Tonks.
- A co, myślisz, że ktoś chce cię okraść?
- Ludzie mają różne pomysły... - w końcu przeznaczyłem na to połowę swojej pensji! Jakieś dwieście pięćdziesiąt galeonów... No dobrze, może trochę mniej...
Skoro kwestię wyglądu mieliśmy już za sobą, nadszedł czas na etykietę, bowiem jaki człowiek z zewnątrz, taki w środku.
- Kobieta powinna błyszczeć elegancją. - Tonks ciągnęła swoje nudne wykłady. Poczułem się troche jak na jednej z lekcji profesora Binnsa kiedy byłem jeszcze młody, niewinny i wyczulony na wszelakie postępki Pottera i jego bandy. - To postawa na damę. - wypięła pierś i wyprostowała się. Dodatek stanowił umiarkowany uśmiech i wszystko składało się na wielce nieprawdopodobny widok. Uważam, że każdy jest w stanie mnie zrozumieć - kto bowiem chciałby zobaczyć siebie TAKIEGO? Zdaje się, że będę musiał usunąć to wspomnienie. - Ale jestem realistką... Chciałabym, żebyś starał się zachowywać całkowicie normalnie, na luzie z odrobiną humoru. - nastąpiła mała pauza - I jestem ci naprawdę wdzięczna za twoją cichą uprzejmość. Nic nie mówisz tylko grzecznie słuchasz. - Skoro w temacie nie widzę nic wartego do rozważenia, to siedzę cicho. Co prawda zapomniałem już połowy tego, co doszło do moich uszu, ale uznałem za rozsądne nie informować jej o tym.
- Mowa jest syklem, a milczenie galeonem. - szastnąłem jej tym eleganckim przysłowiem. Efekt był zgodny z zamierzonym:
- Ej, nie doceniałam cię! Dlaczego się nie chwaliłeś taką elokwencją? - myślałem, że to po prostu widać, tak samo dobrze jak głupotę emanującą od Longbottoma. - No ale do rzeczy. Znasz jakieś kawały?
- Mnóstwo.
- No to proszę, słucham. - zachęciła mnie.
Wyłowiłem z pamięci jeden z żartów, a Tonks czekała z uprzejmym uśmiechem.
-Dlaczego dziewczynka, która spadła z miotły nie płacze? - uśmiech spełzł z jej twarzy, gdyż chciała mi udzielić odpowiedzi. Nie czekałem, chciałem jak najszybciej przejść do punktu kulminacyjnego - ponieważ drążek przebił jej gardło.
- SNAPE!
- To jest właśnie ten moment, w którym powinnaś się śmiać.
- Miałam na myśli taki, który można by opowiedzieć Remusowi!
- Noo... - uważałem, że dokonałem doskonałego wyboru.
- Jak w ogóle możesz nazwać to żartem?
- Czarny Pan się śmiał. - powiedziałem na swoje usprawiedliwienie, które zresztą było szczerą prawdą. Zachodziłem w głowę, jakie ona miała na myśli.
- Chodziło mi raczej o coś takiego: "Przychodzi czarownica do Świętego Munga z sową na głowie. Uzdrowiciel pyta "Co się pani stało?", a sowa odpowiada: "Coś mi sie do kupra przykleiło".
Cisza. Widać wcale jej nie zależało na tym, czy wybuchnę salwą śmiechu czy wręcz odwrotnie, niemniej jednak byłem wstrząśnięty poziomem tego żartu.
- I ty opowiadasz mu takie kawały?
- Od czasu do czasu. - przyznam, zacząłem nawet współczuć Lupinowi. Rzuciła okiem na zegarek w kształcie kociołka, którego wskazówki miały kształt małych chochel (dodam, że jest to mój ulubiony zegarek). Owe magiczne wskazówki przynagliły Nimfadorę. - Musimy iść!
- Ty też? - zażartowałem, bo przecież to było oczywiste nawet dla Longbottoma, że nie puściłby mnie samego.
Brak odpowiedzi z jej strony. Wyciągnęła mnie za rękę z mojego kochanego gabinetu, w którym z całą pewnością chciałem teraz zostać.
- Co robisz? - kolor moich włosów znowu zmienił sie nieposłusznie tym razem na blond. - Przywróć ten ciemny brąz i mocno się skoncentruj, żeby znowu się nie zmieniał.
Ja się tutaj stresuję mając przed oczyma randkę z Lupinem, a ona każe mi się koncentrować! Przez całą drogę zastanawiałem się tylko nad tym, czy aby nasze mózgi nie mogłyby w cudowny sposób przeskoczyć z powrotem na swoje miejsca i tym samym oszczędzić nam wszystkim wstydu. Miałem już dość eksponowania biustu i stukania hałaśliwymi szpilkami. Na szczęście Tonks znała jakieś damskie zaklęcia, dzięki którym czułem się pewniej na wysokich obcasach.
__________________
i242.photobucket.com/albums/ff163/Madzior87/tumblr_ly8732TdyJ1qavb8jo1_500.gif
i242.photobucket.com/albums/ff163/Madzior87/tumblr_mahyy0eoqS1qa3emao1_500.gif
i242.photobucket.com/albums/ff163/Madzior87/tumblr_mao119PiKN1qlk7jyo2_500.gif

Edytowane przez Lapa_96 dnia 23-02-2012 21:31
https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak- Wyślij prywatną wiadomość
~Evans558 F
#25 Drukuj posta
Dodany dnia 24-02-2012 00:43
Użytkownik

Awatar

Dom: Slytherin
Ranga: Pracownik Ministerstwa
Punktów: 1246
Ostrzeżeń: 0
Postów: 286
Data rejestracji: 28.12.11
Medale:
Brak

Ahahahaha, leżę i kwiczę Rotfl
To jest naprawdę świetne, zdumiewające, jak dobrze potrafisz oddać charakter Seva Rozbawiony Szczerze gratuluję pomysłu!
Snape na randce......... ahahahahahahaha RozbawionyRozbawiony
__________________
Od cnoty Gryfonów,
Kretynizmu Puchonów,
i wiedzy o własnej wszechwiedzy Krukonów
STRZEŻ NAS SLYTHERINIE!


25.media.tumblr.com/tumblr_luqargTJzo1r1gjf0o6_250.gif
Wyślij prywatną wiadomość
~Enchanted F
#26 Drukuj posta
Dodany dnia 25-02-2012 17:18
Użytkownik

Awatar

Dom: Ravenclaw
Ranga: Gracz Quidditcha Ravenclawu
Punktów: 135
Ostrzeżeń: 0
Postów: 25
Data rejestracji: 13.10.10
Medale:
Brak

Prawdziwie uroczy Severusowaty sarkazm Rozbawiony
Przykłady:

"- Ministerstwo jest pod ziemią i ma okna. Twój gabinet też jest pod ziemią i teraz też ma okna. Ale to jeszcze nie wszystko! - machnęła różdżką w stronę okiennic - Pogoda do wyboru. - do pokoju raz wpadały jasne promienie słońca, raz wpadały płatki śniegu, albo na błękitne niebo nachodziły chmury. - Cieszysz się?
- Aż brak mi słów, aby opisać moją radość."

"- Jak w ogóle możesz nazwać to żartem?
- Czarny Pan się śmiał."

:grin:
__________________
i242.photobucket.com/albums/ff163/Madzior87/a100lilyjames.gif
Wyślij prywatną wiadomość
~onlyHorcrux F
#27 Drukuj posta
Dodany dnia 25-02-2012 18:13
Użytkownik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Dyrektor Hogwartu
Punktów: 4642
Ostrzeżeń: 2
Postów: 397
Data rejestracji: 22.02.12
Medale:
Brak

to jest ŚWIETNE ; DD haah . ;D leże na ziemi i rycze ze śmiechu ; D oczywiście W! < 3
Wyślij prywatną wiadomość
~Nelishia F
#28 Drukuj posta
Dodany dnia 25-02-2012 19:40
Użytkownik

Awatar

Dom: Ravenclaw
Ranga: Sześcioroczniak
Punktów: 579
Ostrzeżeń: 0
Postów: 136
Data rejestracji: 11.09.11
Medale:
Brak

Lapa_96 napisał/a:
- Mam...
- Spokojnie, już pójdę na to spotkanie. - zapewniłem ją i wziąłem potężny łyk delektując się smakiem.
- Mam randkę z Remusem.
Herbata wylądowała na moich drogocennych półkach oraz dywanie, a sam zacząłem kasłać jak szalony. To był szok. Szok? To słowo jest za słabe żeby oddać to co działo się w moim umyśle kiedy dotarło do mnie to, co przed chwilą usłyszałem.
- Wiedziałam, że się nie zgodzisz. - zwiesiła głowę.
- NIE ZGODZĘ?! NO PEWNIE, ŻE SIĘ NIE ZGODZĘ! NIE JESTEM ZWOLENNIKIEM HOMOSEKSUALIZMU!


Z początku byłam nastawiona do tego opowiadania lekko sceptycznie, ale przekonanie przychodzi wraz z kolejnym rozdziałem. Drobne literówki czy błędy Ci się zdarzają, owszem, a dialogów w porównaniu do opisów jest nieco zbyt dużo, ale humor wszystko mi wynagrodził. Kiedy tak sobie myślę o tej randce to aż... nie jestem pewna czy mam płakać ze śmiechu czy może tarzać na podłodze. Merlinie, muszę, muszę taką randkę zobaczyć na żywo! Proszę o najlepsze miejsce za tym fikuśnym kwiatkiem w restauracji! Lapo_96, dzekuję za natychmiastowe poprawienie humoru.

PS. Przydałaby się Beta uczulona na interpunkcję, poprawność zapisu dialogów, etc. Plus - proszę o nieco więcej opisów i jak najszybsze dostarczenie kolejnego rozdziału. ^^
__________________

Edytowane przez Nelishia dnia 27-02-2012 23:17
http://starryeyes.blog.onet.pl/ Wyślij prywatną wiadomość
~tarantula head F
#29 Drukuj posta
Dodany dnia 25-02-2012 20:15
Użytkownik

Awatar

Dom: Slytherin
Ranga: Pracownik Ministerstwa
Punktów: 1273
Ostrzeżeń: 0
Postów: 350
Data rejestracji: 14.12.11
Medale:
Brak

Hahahahahahaha, bardzo mi się spodobało *-* Snape na randce z Lupinem... Muszę to przeczytać! Kotecek
Ale żeby nie było tak 'kolorowo" zauważyłam parę błędów.


Lapa_96 napisał/a:
Na szczęście, nie potrzebowałem dużo czasu, aby znaleźć się pod murami zamku



Lapa_96 napisał/a:
Miałem szczęście spotkać Filcha, sprawdzającego potężny zamek żelaznej bramy i nie był zadowolony z mojego widoku



Lapa_96 napisał/a:
Drzwi, ponoć najbardziej ponurego gabinetu tej szkoły, obiły się o ścianę.



Lapa_96 napisał/a:
Tonks, która siedziała rozluźniona w moim kochanym fotelu, spojrzała pytająco na mój napięty, przerażony, niedowierzający, i już nie wiem jaki jeszcze, wyraz twarzy.



Lapa_96 napisał/a:
Jednak postanowiłem przywrócić surowy wygląd, oraz ton, pełen pretensji.



Lapa_96 napisał/a:
- Spokojnie, już pójdę na to spotkanie. - zapewniłem ją i wziąłem potężny łyk, delektując się smakiem.



Lapa_96 napisał/a:
To słowo jest za słabe żeby oddać to, co działo się w moim umyśle,kiedy dotarło do mnie to, co przed chwilą usłyszałem.



Lapa_96 napisał/a:
- Ty nic nie rozumiesz! Nigdy się nie zakochałeś, nie wiesz jak to jest! Nigdy NIE POCZUŁEŚ, jak to jest!



Lapa_96 napisał/a:
Te słowa zamknęły mi usta. Nie wiedziałem, co powiedzieć, jakby ktoś nagle mnie spetryfikował.



Lapa_96 napisał/a:
Jeszcze nigdy między mną a Tonks, nie zapadła tak długa i napięta cisza.



Lapa_96 napisał/a:
Przez chwilę zacząłem się bać, ale po chwili znalazła się na mnie elegancka, czarna sukienka, z błyszczącymi cekinami, rozmieszczonymi z umiarem.



Lapa_96 napisał/a:
machnęła różdżką. Tym razem stałem w zielonej, prostej sukience do kolan.



Lapa_96 napisał/a:
Ostatecznie dostała mi się czerwona sukienka do kolan, zaakcentowana elegancką, czarną wstążką, układającą się na plecach w kokardę.



Lapa_96 napisał/a:
Rzecz jasna, to wcale nie był koniec naszych żmudnych przygotowań. Po dopracowaniu elementów ubioru nadszedł czas na "make-up", jak to mówią nastoletnie czarownice, które nie raz zdarzyło się minąć pod drzwiami damskiej łazienki.



Lapa_96 napisał/a:
- W takiej szklanej fiolce, o szerokim denku i z długą szyjką...



Lapa_96 napisał/a:
I jestem ci naprawdę wdzięczna, za twoją cichą uprzejmość. Nic nie mówisz, tylko grzecznie słuchasz.



Lapa_96 napisał/a:
-Dlaczego dziewczynka, która spadła z miotły, nie płacze?



Przecinki, przecinki, przecinki... Radzę zatrudnić betę.
Ale ogólne wrażenie jest bardzo dobre! Uśmiałam się c:

PS. I czy to nie dziwne, że tylko ja z Czarnym Panem śmieliśmy się z żartu Severusa? Hmm. Chyba, że było nas więcej Rozbawiony
__________________
38.media.tumblr.com/tumblr_mbl68vCVQE1r23joco4_250.gif
Wyślij prywatną wiadomość
~SweetSyble F
#30 Drukuj posta
Dodany dnia 02-03-2012 20:09
Użytkownik

Awatar

Dom: Ravenclaw
Ranga: Przewodniczacy Wizengamotu
Punktów: 1942
Ostrzeżeń: 0
Postów: 338
Data rejestracji: 14.12.11
Medale:
Brak

No więc, na początku chciałam ci powiedzieć: Sorry, że pojawiam się tutaj dopiero teraz. Cóż czasem tak jest. Mnie osobiście błędy nie przeszkadzają.
Ten FF jest po prostu... nie ma słów, żeby to opisać. Największym plusem i zaletą tego fanficka jest to, że humor nie jest wciskany na siłę. Że wszystko jest naprawdę bardzo śmieszne. Nie zmieniasz charakteru postaci, tylko pobudzasz Severusa i więcej gada. Jesgo harakter jest cały czas taki sam jak w książce. Czekam na kolejną część i mam nadzieję, że wstawisz ją jeszcze dziś!

PS Jak świetnie, że jest więcej rozdziałów!!! JU HUUJupi!
__________________
...:::TABLICA OGŁOSZEŃ:::...

Moje FFs pt. Z pamiętnika Vicki i Weasley'ów:
Chory pomysł bliźniaków
oraz,
To nie Twoja wina...


26.media.tumblr.com/tumblr_l8nvcafSVa1qd0v72o1_500.gif
http://hogsmeade.pl/groups.php?group_id=44 Wyślij prywatną wiadomość
~Lapa_96 F
#31 Drukuj posta
Dodany dnia 03-03-2012 17:38
Użytkownik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Uczestnik TT
Punktów: 228
Ostrzeżeń: 1
Postów: 101
Data rejestracji: 27.11.10
Medale:
Brak

Rozdział siódmy
W świetle księżyca

- Tonks? Gdzie tak właściwie idziemy?
- Na główną ulicę Hogsmeade.
- Naprawdę muszę tam iść?
- Nie zaczynaj znowu!
- Chyba nie pójdziesz tam ze mną? Remus byłby zazdrosny. - rzuciłem zgryźliwie, naśladując jej głos.
- Ależ oczywiście, że nie! Wykorzystamy twój plan.
- Mój plan?
- Zaklęcie kameleona, zainspirowałeś mnie.
- I co? Będziesz mi szeptać do ucha co mam mówić, jak sufler w teatrze?
- Zobaczymy... - rozejrzała się po ulicy głównej. Jakiś zataczający się czarodziej gwizdnął za mną przeciągle, zaś ja "odgwizdnąłem" mu perfekcyjną Drętwotą. - Jeszcze go nie ma. Ja znikam.
Na moich oczach rozpłynęła się w powietrzu i nie pozostało mi nic innego, jak czekać. Było już po zmroku, zapaliły się lampy i zacząłem się poważnie zastanawiać w jakiej fazie aktualnie znajduje się księżyc.
- I nie zapomnij choć raz nazwać go "Remisiem".
- CZYM? - pierwszej chwili nie dotarł do mnie sens tego zdania.
- Musisz to zrobić!
- Powiedz od razu, że żartujesz.
- Cicho! Za tobą!
Obróciłem się i oto stanąłem oko w oko z moim najgorszym koszmarem. Chociaż, swoją drogą, powinienem być wdzięczny, że nie był to Potter senior. Albo przeklęty Black. Merlinie, nad czym ja medytuję?! Podobna sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca! Nie miałem już jednak czasu na dalsze kłótnie z własnym ego, bo oto zbliżał się do mnie Lupin. Jak zwykle wystroił się w coś wyświechtanego i sprawiającego wrażenie, że jego właściciel cudem umknął przed rozwścieczonym hipogryfem. Zmierzał do mnie z wielce miłym uśmiechem i jakby lekko zamglonymi oczami, czyli tak jak jeszcze nigdy mu się nie zdarzyło. I nie zdarzy. Merlinie!...
- Cześć Tonks!
- Cz-Cześć - wydusiłem, a on mnie objął. Odetchnąłem z ulgą, bowiem już spodziewałem się czegoś gorszego. Doszedł mnie zapach jakiejś słabej wody toaletowej i od razu stwierdziłem, że moja jest o wiele lepsza. Wykorzystałem również bliski kontakt, aby rzucić na niego lekkie Muffliato, w razie gdybym musiał komunikować się skrycie z Nimfadorą.
- Pięknie wyglądasz. - pochwalił, gdy mnie puścił.
- Dziękuję, ty też...
- ... "Remisiu". - syknęła Tonks do mojego lewego ucha.
- Zamknij się. - czar działał, Lupin całkowicie się nie zorientował, że jego ukochana powiedziała cokolwiek.
Objął mnie ramieniem i razem poszliśmy wzdłuż oświetlonej alejki. Naprawdę o niczym bardziej nie marzyłem, niż o obściskiwaniu się z Lupinem po nocy!
- Coś się stało, Tonks? - zapytał mnie nagle obdarty Romeo - Masz taką smutną minę.
- Nie... - szybko przybrałem (według mnie) wielce promienną minę. - Jestem zmęczona po pracy.
Wyprowadził mnie pod płot ogradzający Wrzeszczącą Chatę. Zacząłem się poważnie zastanawiać, dlaczego wybrał akurat to miejsce. Czyżby przywołały go tutaj przepiękne wspomnienia z dzieciństwa? Jednak zmuszony byłem natychmiast wrócić do rzeczywistości, bo znowu padłem ofiarą Lupinowych uścisków.
- Wiesz, jaka jesteś dla mnie ważna - rzekł adoratorskim tonem, który mnie niemal przeraził. Nic nie odpowiedziałem. - Jestem bardzo szczęśliwy... - Nie, to było nie do zniesienia! Próbowałem sprawiać wrażenie, że cieszę się jego szczęściem, ale to jeszcze nie był powód, żeby patrzył na mnie w taki sposób! Nie takim wygłodniałym spojrzeniem! Księżyc tymczasem świecił sobie niewinnie na niebie, ale tuż nad głową Lupina wyglądał raczej, jakby sobie ze mnie kpił...
- "Ja też się cieszę, kochanie." - syknęła Tonks.
- Ja... ja t-też... - mamrotałem bezładnie. Teraz dopiero zobaczyłem, ile on ma zmarszczek... Ale to nie był koniec! Jakby tego wszystkiego było mało, zaczął się do mnie niebezpiecznie przybliżać. Z miejsca zrozumiałem, na co się zanosi. RATUNKU! Był zdecydowanie za blisko, zacząłem odchylać się do tyłu. Byłem już bliski złamania kręgosłupa, ale nie mogłem pozwolić na coś TAKIEGO! Nagle poczułem mocne uderzenie w plecy, zaserwowane mi przez Tonks... i wolałbym nie pamiętać tego, co nastąpiło później... Wolałbym chyba dostąpić pocałunku dementora...
Nagle do moich rozpaczliwie zaciśniętych oczu dotarł jaskrawy, czerwony odblask, a Lupin odskoczył ode mnie jak oparzony. Wyglądało na to, że nie zapanowałem nad swoimi nerwami i nieświadomie, w zdroworozsądkowym odruchu, wymknęła mi się jakaś niewielka klątwa. A może to Tonks, w nagłym przypływie zazdrości... Cokolwiek było przyczyną, faktem było, że stałem teraz twarzą w twarz z wilkołakiem, który patrzył na mnie z mieszaniną zaskoczenia i zmieszania. Musiałem działać szybko.
- Syriusz Black!
- Co? - Lupin był jeszcze bardziej skonfundowany niż przed chwilą. - O co ci... przecież Syriusz jest w Londynie, a w ogóle... Tonks, dobrze się czujesz?
Zdębiałem. W chwili paniki zapomniałem, że ci dwaj są najlepszymi kumplami pod słońcem. A raczej pod księżycem, futrzane łachudry.
- Och, no wiesz... Kingsley zorganizował dzisiaj fałszywe wezwanie do Hogsemeade... taki mi się.. wyrwało... - spróbowałem nadać mojemu spojrzeniu wyrazu, jaki często dostrzegałem u Longbottoma: bezgranicznej tępoty połączonej z rozpaczą i gapowatością. Chyba mi się udało, bo spojrzenie Lupina złagodniało. Patrzył teraz na mnie z wyrozumiałym uśmiechem, a ja kątem oka dostrzegłem, że jego ramiona znowu zamierzają mnie... zaatakować. Tak, będę nazywał rzeczy po imieniu! - Ależ kochany, przed chwilą musnęła nas jakaś klątwa, czy nie uważasz, że powinniśmy się... eee... ukryć?...
Lupin rozejrzał się badawczo wokół, a jego mina sugerowała, że jest gotów spetryfikować każdego, kto pojawi się w zasięgu wzroku. I to miało na mnie zrobić wrażenie! Poczułem, jak pod gardło podchodzi mi fala mdłości... Złapałem wilkołaka za fraki, znaczy, za ramiona, i poprowadziłem stanowczo w stronę najbliższej gospody.
- Nie, nie zniosę myśli, że jakiś zabłąkany urok mógłby cię znowu trafić! - sam nie wierzyłem, że to mówię, ale mówiłem, i to jak najęty. - Sam rozumiesz, śmierciożercy na wolności, księżyc w pełni... - to mówiąc otwierałem drzwi chałupy krytej strzechą i wpychałem Lupina do środka. - Przenocuj tu dzisiaj... Nie! Beze mnie! Nalegam! Spotkamy się... kiedy trochę odpocznę... To ... pa. - ostatnie słowo prawie mnie udusiło.
Z prawdziwą ulgą zatrzasnąłem drewnianą kłodę, którą ktoś uznał najwidoczniej za doskonały okaz drzwi, skoro umieścił ją w wejściu... W każdym razie standardom Lupina to odpowiadało... Więc odwróciłem się, - by stanąć oko w oko z rozwścieczonym... MNĄ.
- Coś ty...coś ty...COŚ TY ZROBIŁ?!
Merlinie... Już wiedziałem, co czują moi uczniowie na standardowej lekcji w lochach. Pomyślałem z pewnym zadowoleniem, że naprawdę robię stylowe wrażenie - z tym morderczym błyskiem w oczach. Aż dziwne, że nie padają trupem na mój widok.
- TAK WYGLĄDA TWOJA PRZYSŁUGA? JA BARDZIEJ STARAŁAM SIĘ ZACHOWAĆ POZORY... ZACHOWYWAĆ SIĘ JAK TY!
- Tak! Jeżdżąc schodami w górę i w dół, jak Pomyluna Lovegood i porywając dropsy z rąk Dumbledore'a, nim zdążył ci je zaproponować!...
- Wiedziałeś, że to dla mnie bardzo ważne, zrobiłeś mi na złość! I co miała znaczyć ta klątwa?!
- Nie wystarczy ci, że zrobiłaś ze mnie wariata?! Masz jeszcze jakieś pretensje?! I to o co, że uszedłem z życiem?! - zorientowałem się, że gawędzimy sobie trochę za głośno, bo moje ucho wyłowiło nawoływania Lupina, dochodzące zza drzwi. Chwyciłem Tonks za ramię, a właściwie za moje ramię, wystarczająco stanowczo, by widziała, że nie żartuję, i wystarczająco delikatnie, by nie zniszczyć rękawa mojej ulubionej szaty. - Jeśli chcesz, możesz iść i wszystko mu wytłumaczyć, ale nie zapominaj, kto ukaże się jego oczom zamiast ciebie. Za parę godzin wszystko wróci do normy... - starałem się przekonać i ją i siebie, mając nadzieję, że mam rację. - Zaklęcie rozpoczęło się rano i na pewno JUTRO rano przestanie działać. Obudzisz się w swoim pstrokatym ciele i jakoś to wszystko odkręcisz. Nie obchodzi mnie jak! - uciąłem jej dalsze komentarze. W duchu błagałem Merlina i kogo tam jeszcze, by ten koszmar NAPRAWDĘ rychło się skończył.
__________________
i242.photobucket.com/albums/ff163/Madzior87/tumblr_ly8732TdyJ1qavb8jo1_500.gif
i242.photobucket.com/albums/ff163/Madzior87/tumblr_mahyy0eoqS1qa3emao1_500.gif
i242.photobucket.com/albums/ff163/Madzior87/tumblr_mao119PiKN1qlk7jyo2_500.gif
https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak- Wyślij prywatną wiadomość
~tarantula head F
#32 Drukuj posta
Dodany dnia 03-03-2012 17:59
Użytkownik

Awatar

Dom: Slytherin
Ranga: Pracownik Ministerstwa
Punktów: 1273
Ostrzeżeń: 0
Postów: 350
Data rejestracji: 14.12.11
Medale:
Brak

No jest wreszcie! Rozbawiony
Cieszę się, że dodałeś już kolejny (niestety przed ostatni) już rozdział. Z niecierpliwością na niego czekałam, bo spodobał mi się pomysł Snape w ciele Tonks i odwrotnie c:
Ale już przejdę do rzeczy... Randka z Lupinem - to chyba najgorsza rzecz, jaka przytrafiła się Severusowi. No, poza pocałunkiem...
Czekam na kolejny rozdział z taką samą niecierpliwością, z jaką czekałam na ten c:
__________________
38.media.tumblr.com/tumblr_mbl68vCVQE1r23joco4_250.gif
Wyślij prywatną wiadomość
~SweetSyble F
#33 Drukuj posta
Dodany dnia 03-03-2012 18:25
Użytkownik

Awatar

Dom: Ravenclaw
Ranga: Przewodniczacy Wizengamotu
Punktów: 1942
Ostrzeżeń: 0
Postów: 338
Data rejestracji: 14.12.11
Medale:
Brak

HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA!!! SNAPE NA RANDCE!!!
Nie no ale na serio tarzałam się po podłoadze! Nie wiem co to będą za dni bez twojego FF Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze

Nie no ale teraz na poważne, było po prostu extra. Nie ma słów, żeby to opisać! Jest w tym to coś wciągającego! Na pewno lepiej było by jakbyś zatrudnił betę, ale do ostatniego rozdziału się nie opłaca. Myślę, że nie zaprzestaniesz na tym opowiadaniu i napiszesz następne! Wychodzi ci to świetnie! MASZ TALENT!!!
__________________
...:::TABLICA OGŁOSZEŃ:::...

Moje FFs pt. Z pamiętnika Vicki i Weasley'ów:
Chory pomysł bliźniaków
oraz,
To nie Twoja wina...


26.media.tumblr.com/tumblr_l8nvcafSVa1qd0v72o1_500.gif

Edytowane przez SweetSyble dnia 03-03-2012 18:27
http://hogsmeade.pl/groups.php?group_id=44 Wyślij prywatną wiadomość
~Lapa_96 F
#34 Drukuj posta
Dodany dnia 03-03-2012 18:37
Użytkownik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Uczestnik TT
Punktów: 228
Ostrzeżeń: 1
Postów: 101
Data rejestracji: 27.11.10
Medale:
Brak

Dzięki za uznanie. Pisanie tego rozdziału to była prawdziwa frajda Uśmiech

No tak, to był już przedostatni rozdział. Epilog ma mniej więcej te same rozmiary, ale za to rozdział ósmy, w którym wszystko się wyjaśnia, jest dosyć długi. Może należałoby podzielić go na pół? Wtedy czas lektury wydłuży się o tydzień Język Jak myślicie? Oczko
__________________
i242.photobucket.com/albums/ff163/Madzior87/tumblr_ly8732TdyJ1qavb8jo1_500.gif
i242.photobucket.com/albums/ff163/Madzior87/tumblr_mahyy0eoqS1qa3emao1_500.gif
i242.photobucket.com/albums/ff163/Madzior87/tumblr_mao119PiKN1qlk7jyo2_500.gif
https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak- Wyślij prywatną wiadomość
~SweetSyble F
#35 Drukuj posta
Dodany dnia 03-03-2012 18:48
Użytkownik

Awatar

Dom: Ravenclaw
Ranga: Przewodniczacy Wizengamotu
Punktów: 1942
Ostrzeżeń: 0
Postów: 338
Data rejestracji: 14.12.11
Medale:
Brak

Może należałoby podzielić go na pół? Wtedy czas lektury wydłuży się o tydzień. Jak myślicie?


O! O! O! O! O! To jest to! Tak! Tak! Przediel na półJupi!
__________________
...:::TABLICA OGŁOSZEŃ:::...

Moje FFs pt. Z pamiętnika Vicki i Weasley'ów:
Chory pomysł bliźniaków
oraz,
To nie Twoja wina...


26.media.tumblr.com/tumblr_l8nvcafSVa1qd0v72o1_500.gif
http://hogsmeade.pl/groups.php?group_id=44 Wyślij prywatną wiadomość
~onlyHorcrux F
#36 Drukuj posta
Dodany dnia 03-03-2012 18:50
Użytkownik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Dyrektor Hogwartu
Punktów: 4642
Ostrzeżeń: 2
Postów: 397
Data rejestracji: 22.02.12
Medale:
Brak

hahah Rozbawiony to jest genialne. i podziel ten ostatni rozdział na 2 czesci, będzie dłuższe : D KOCHAM TO !! <3

pozdrowienia dla drogi Gościu : *
Wyślij prywatną wiadomość
~tarantula head F
#37 Drukuj posta
Dodany dnia 03-03-2012 18:54
Użytkownik

Awatar

Dom: Slytherin
Ranga: Pracownik Ministerstwa
Punktów: 1273
Ostrzeżeń: 0
Postów: 350
Data rejestracji: 14.12.11
Medale:
Brak

Yes, dwie części! Wtedy będzie lepiej. c;
__________________
38.media.tumblr.com/tumblr_mbl68vCVQE1r23joco4_250.gif
Wyślij prywatną wiadomość
~Lapa_96 F
#38 Drukuj posta
Dodany dnia 09-03-2012 19:16
Użytkownik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Uczestnik TT
Punktów: 228
Ostrzeżeń: 1
Postów: 101
Data rejestracji: 27.11.10
Medale:
Brak

Rozdział ósmy
Koniec psot!
(część pierwsza)

Z lekkim dreszczem nienazwanej obawy uchyliłem powieki. Leżałem na mojej kanapie, ze względu na to, że razem z Tonks czekaliśmy na naszą ponowną przemianę i stwierdziliśmy, że lepiej by było być niedaleko. Przez chwilę miałem ulotną nadzieję, ale... Nie chciało mi się wierzyć. Długie, pokryte lakierem paznokcie i czerwona, wieczorowa sukienka, której nie było sposobności zmienić, mówiły same za siebie. Żadnej przemiany nie było, a ja robiłem się coraz bardziej zdenerwowany. Gdybym chociaż znał przyczynę, wtedy bez chwili zwłoki rozwiązałbym problem! Tonks, wyglądająca nadal jak ja, spała w mojej szacie, którą wytarła wczoraj wszelkie zakątki zamku, co czyniło ów ubiór niestosownym do snu. Nie śmiałem jej obudzić ze względu na zaistniałą sytuację, ale także poniekąd przez nocny incydent, którego głównym bohaterem był Lupin. Zastanawiałem się, jakby tu jej to wszystko delikatnie wyjaśnić, nie narażając się tym samym na kaskadę uroków, która nie tylko wywołałaby uszczerbek na moim zdrowiu, ale także na kochanym gabinecie. Nagle drgnęła.
- Już mamo... zaraz schodzę na śniadanie... - momentalnie otrzeźwiała, gdy usłyszała swój, to znaczy mój, charakterystyczny głos. Automatycznie spojrzała na mnie i wszystko stało się dla niej jasne. Przynajmniej nie musiałem jej tego wszystkiego opowiadać. - Co...? Przecież... To niemożliwe!
- Też jestem rozczarowany.
- Powiedz od razu, że się myliłeś. - jak tak mogła pomyśleć? To przecież niedorzeczne!
- JA nigdy się nie mylę - postawiłem wyjątkowy nacisk na pierwsze słowo.
- Która godzina?
- Dziesiąta. O tej godzinie zorientowałem się, że coś jest nie tak.
- Przejdźmy wreszcie do czynu Sever, minęły dwadzieścia cztery godziny! Już czas na te "drastyczne środki". Nie wytrzymam tego dłużej!
- Nie wiem, czy to dobry pomysł.
Właśnie wstawała z łóżka, ale gdy wychwyciła, to, co powiedziałem chyba nie mogła uwierzyć w moją reakcję.
- Czy aby się nie przesłyszałam? Chyba jesteśmy w punkcie wyjścia, nie uważasz? Muszę natychmiast porozmawiać z Remusem i mu to wszystko wyjaśnić, bo przez ciebie...
- Droga wolna! Problem w tym, że będzie z tobą rozmawiać tylko o eliksirze, jaki jestem zmuszony mu robić!
- To co cię powstrzymuje od wymuszenia naszej przemiany? Chyba chcesz znowu siedzieć tutaj jak kret w tym bezokiennym...
- Tę kwestię już chyba rozważyliśmy. - rzekłem ostrzegawczo, miałem już dosyć jej okiennych wywodów. Niech mnie ktoś oświeci - czy długo mam to tolerować? Raczej nie.
- Pytam jeszcze raz: Dlaczego...?
- Mówiłem ci coś o skutkach ubocznych?
- Ale mówiłeś także o czasie.
- Uważasz, że wszystkie przebiega wprost podręcznikowo? Skąd mam wiedzieć, czy możemy już to zrobić, czy nie? Gdybym miał jakąkolwiek poszlakę. Jakąkolwiek! Wtedy bym wiedział, co zrobić...
Znowu ta napięta cisza, ponownie w ciągu tych dwóch dni nawiedzająca mój gabinet. Chyba po raz pierwszy od wielu lat dopadło mnie uczucie beznadziejności. Nic nie dzieje się bez przyczyny. To jest niemal pewne, że to sprawka jakiegoś wrednego typa. I nie wiedzieć czemu ciągle podejrzewam o to Blacka. Ale przecież Black rozpłaszcza swój psi tyłek w Londynie i raczej wątpię, aby spacerował sobie po kraju w poszukiwaniu przygód, mając na karku cały Wydział d.s. Masowych Ucieczek z Azkabanu. To musiał być ktoś inny, to MUSI być ktoś inny! "To MUSI być Black!" odezwał się znów cichy głosik w mojej głowie. Black zaczął bezczelnie hasać po moim mózgu.
- Sever... - odezwała się nagle nieśmiało, a ja podniosłem na nią wzrok. Black wyskoczył z mojej głowy równie szybko, jak się w niej pojawił. - Chyba nie powiedziałam ci wszystkiego. - w jej głosie było coś dziwnego; coś, co brzmiało jak głębokie poczucie winy.
- W jakim kontekście? Tego naszego... - podjąłem próbę wybadania sytuacji.
- Tak.
- Więc?
- Wiesz, myślałam, że to nic ważnego. Ale kiedy byliśmy w Świńskim Łbie... Ta barmanka dała ci Whisky, a ja sobie dolałam jeszcze z tej butelki...
- Chcesz mi powiedzieć, że... - coś mi świtało. Czułem, że jestem blisko odkrycia prawdy, blisko zdemaskowania Blacka! Nie, to nie jest Black! Czarny kundel ponownie zagościł się w moim umyśle.
- Tak, piliśmy z tej samej butelki. - rozwiała bez reszty moje wątpliwości. Już byłem pewny - byłem pewny, że rozwikłałem naszą zagadkę.
- Wiesz, co to znaczy?
- Nie. - zrobiłem wyraziście zniecierpliwioną minę. Dlaczego jest pozbawiona logicznego myślenia, jak 68% czarodziejskiego społeczeństwa? - Ta butelka MUSIAŁA zawierać jakiś specyfik. "Tetris Vermursus" niezwykle silny, czarnomagiczny wywar. Po wypiciu go przez dwie osoby z tego samego naczynia powoduje rozstrój osobowości.
- A ja czuję się teraz jak na bardzo intereee... - ziewnęła - ...sującym wykładzie. - cóż za arogancja! Ja jednak zachowałem zimną krew i nie miałem czasu na kłótnie, podczas gdy dokonałem tak szokującego odkrycia.
- Wiesz, co staram ci się wytłumaczyć?
- Szczerze? Nie. Mógłbyś powtórzyć, ale w normalnym języku?
Wzniosłem oczy do sufitu, użalając się nad jej głupotą.
- Dwie osoby muszą wypić to z tego samego naczynia. - zrobiłem pauzę, aby oswoiła się z tym stwierdzeniem - Mówiąc obrazowo: Ja piłem z gwinta i zostawiłem na butelce swoje DNA. Następnie wkraczasz ty i nalewasz sobie z tej samej butelki, eliskir miesza się z moim kodem i wkracza do twojego organizmu. Teraz następuje mieszanie naszych kodów genetycznych i eliksiru, czyli wszystkie warunki zostają spełnione. Ponadto kichnęłaś i dodam na marginesie, że prosto na mnie, co tylko nas utwierdza w tym, że przesłałaś mi swój materiał drogą kropelkową. Tak to wszystko wygląda.
- Wiesz, co z tym zrobić? Jak to odkręcić? Potrafisz uwarzyć jakieś antidotum? - zaczęła trajkotać jak szalona, mając przed oczami to, że wróci nareszcie do swojego ciała.
- Ależ oczywiście, że tak. - doprawdy nie wiem, jak można we mnie wątpić.
- Więc co zrobimy?
- "Porozmawiamy" sobie z wielce miłą obsługą "Świńskiego Łba". - odparłem z mściwą satysfakcją.
- Z tą samą, co dała ci whisky?
- A mogę mówić o innej? - pysknąłem zniecierpliwiony. Takie głupie pytania nie powinny padać w tak poważnych sytuacjach! - Chodź!
- A śniadanie?
- Wolę je zjeść będąc już sobą. - rzuciłem z progu - Pospiesz się!
Momentalnie znaleźliśmy się przed bramą Hogwartu, a spod niej wprost u drzwi "Świńskiego Łba". Nadszedł czas zemsty, ta kretynka nie wie jeszcze z kim zadarła i do czego jestem zdolny. Postanowiłem, że nie będę się hamować. Naraz trzasnęło i każdy w gospodzie wiedział już, że oto objawili się Nimfadora Tonks wraz z Severusem Snape'em, który teraz dreptał po piętach wzburzonej dziewczyny. Jednak nie wszystko szło po mojej myśli: spodziewałem się od razu zobaczyć barmankę serwującą drinki przy barze, gdzie aktualnie stał Aberforth. Jej zaś nigdzie nie było.
- Gdzie ona jest? - zapytałem go, dopadłszy do baru pomijając wszelkie formuły grzecznościowe.
- Kto? - był szczerze zdziwiony, że dotąd tak cicha osoba, jaką była Tonks nagle rzuca się na niego ze stalą w oczach.
- Ta, co była w zastępstwie.
- W zastępstwie... - zamyślił się chwilę, ale chyba mój groźny wygląd przynaglił go do odpowiedzi - Ach, tak! Wermilia złożyła wymówienie, pakuje się w pokoju na górze.
- Gdzie?
- Po schodach w górę, pierwsze drzwi na lewo.
Ucieka. Zorientowała się, że nadchodzi jej koniec. I słusznie, mnie tak łatwo nie omota. Zdobywszy cenne informacje, pognałem na schody i skręciłem szybko w pierwsze drzwi na lewo. Po piętach deptała mi Tonks, plącząc się w mojej długiej szacie. Szachrajka daleko nie ucieknie, już miałem różdżkę w pogotowiu. Wpadłem do małego, pełnego wilgoci pokoiku, który z całą pewnością nie mógł być nazwany przytulnym. Stała tu tylko obdrapana, zawalająca się szafa i równie zaniedbane łóżko. Nie było tu także żadnej kobiety prócz mnie, ale to z pewnością nie było plusem. Osoba, która przerwała pakowanie, zaszczycając mnie swoim paskudnym spojrzeniem, zaczęła doprowadzać mnie do białej gorączki. Poznałbym tę psią gębę na kilometr. I te zawadiackie, koszmarne loczki.
- Syriusz? - dogoniła mnie Tonks. Stanęła u mojego boku i stworzyliśmy tragikomiczny duet - ja trzęsący się wściekle, ona wytrzeszczająca oczy w zdziwieniu. W sumie nie było się czemu dziwić! Wiedziałem, po prostu wiedziałem, że nie będę musiał długo czekać, aby zobaczyć tego diabła!
Przenosił wzrok ze mnie, trzęsącego się z wściekłości, na wstrząśniętą Nimfadorę. Zaczął nieznacznie chrząkać, aż w końcu wybuchnął zdrowym, głośnym śmiechem podobnym do psiego ujadania.
- I czego cieszysz tę psią gębę?! - obruszyłem się, bo przecież to było niedorzeczne, tak kpić sobie z czyjegoś nieszczęścia! Nie szkodzi, że nie ma tu tej staruchy - oberwie za to Black.
- Ty... Ty też byś się śmiał... - wykrztusił z wielkim trudem powstrzymując sie od śmiechu - Gdybyś siebie teraz widział! - i dalej się śmiał w najlepsze.
- Widział? - zapytała Tonks. Na chwilę oderwałem w pewnym stopniu swoje myśli od jego osoby. Właśnie, skąd wiedział, że jestem... że wyglądam jak Tonks? To było bardzo podejrzane.
- Czyżbyś nie odróżniał rodzaju męskiego od żeńskiego? - uniosłem drwiąco jedną brew na znak totalnego potępienia.
Momentalnie przestał się śmiać, za to od razu zrobił się zmieszany. Instynktownie zauważyłem, że musiał mieć coś wspólnego z całą tą sprawą.
- Ups... Wydało się... - mruknął cichutko, ale nie spodziewał się, że moim wprawnym uszom (które są zmuszone do wychwytywania rozmów nielojalnych uczniów) nie umknie żadne słowo. - Na mnie już czas.
Próbował się przecisnąć przez drzwi, ale ja złapawszy go za fraki pchnąłem z całej siły na rozpadające się łóżko, które faktycznie się rozpadło pod ciężarem upadającego Blacka.
__________________
i242.photobucket.com/albums/ff163/Madzior87/tumblr_ly8732TdyJ1qavb8jo1_500.gif
i242.photobucket.com/albums/ff163/Madzior87/tumblr_mahyy0eoqS1qa3emao1_500.gif
i242.photobucket.com/albums/ff163/Madzior87/tumblr_mao119PiKN1qlk7jyo2_500.gif
https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak- Wyślij prywatną wiadomość
~SweetSyble F
#39 Drukuj posta
Dodany dnia 09-03-2012 20:00
Użytkownik

Awatar

Dom: Ravenclaw
Ranga: Przewodniczacy Wizengamotu
Punktów: 1942
Ostrzeżeń: 0
Postów: 338
Data rejestracji: 14.12.11
Medale:
Brak

WWWOOOWWW!!! Jak zwykle świetnie!
Czyli za tym wszystkim stoi Black! Black?! Nie no, ostatnia osoba jaką by można podejrzewać! Za tydzień finał, niestety już. Proszę cię napisz coś więcej i nie spocznij tylko na tym! Proszęęęę Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze Płacze
__________________
...:::TABLICA OGŁOSZEŃ:::...

Moje FFs pt. Z pamiętnika Vicki i Weasley'ów:
Chory pomysł bliźniaków
oraz,
To nie Twoja wina...


26.media.tumblr.com/tumblr_l8nvcafSVa1qd0v72o1_500.gif
http://hogsmeade.pl/groups.php?group_id=44 Wyślij prywatną wiadomość
~onlyHorcrux F
#40 Drukuj posta
Dodany dnia 11-03-2012 13:30
Użytkownik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Dyrektor Hogwartu
Punktów: 4642
Ostrzeżeń: 2
Postów: 397
Data rejestracji: 22.02.12
Medale:
Brak

Genialne : D Black - Wermila, Wermila-Black : p Syriusz to ma poczucie humoru xD . Eh, szkoda że to prawie koniec ; (( .


pozdrawiam drogi Gościu ^^
Wyślij prywatną wiadomość
Przeskocz do forum:
RIGHT