Hogsmeade.pl na Facebook
Harry Potter - Hogsmeade, Twoja Magiczna Wioska
Strona GłównaNowościArtykułyForumChatGaleriaFAQDownloadCytatyLinkiSzukaj
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się.

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło!
Sponsorzy
Shoutbox
Musisz się zalogować, aby móc dodać wiadomość.

~Anni F 21-05-2018 01:37

Fick jest skończony i jest straaasznie długi
~Anni F 21-05-2018 01:36

Kochani, no więc powolutku zaczęłam dodawać mojego ficka. Zapraszam do czytania HGSS Dwa Słowa!
#Ginny Evans F 17-05-2018 19:26

Można publikować na forum w dziale fan fiction Uśmiech http://hogsmeade..
..orum_id=38
~Anni F 16-05-2018 21:13

Kochani, trochę się gubię... czy tu można publikować fanfiki? Bo na forum jest tylko dyskusja...
~CynaMona F 16-05-2018 07:41

Haha, w sumie masz rację xD
~Silencio F 15-05-2018 22:01

Mój nick idealnie pasuje do tej strony... :/
#Ginny Evans F 10-05-2018 22:12

Duch
`Czarodziejka F 08-05-2018 21:43

A u mnie burza Zniesmaczony
^raven F 08-05-2018 20:53

Eurowizja, czas start! #TeamCroatia
~HariPotaPragneCie F 08-05-2018 15:09

Czarodziej
~CynaMona F 06-05-2018 09:34

Trzeba tu wprowadzić trochę życia. Musi wyglądać, jakby hogs jeszcze żyło
`Czarodziejka F 05-05-2018 22:47

Kolorowo jest radośniej.
~HariPotaPragneCie F 05-05-2018 22:24

Kolorowo. Uśmiech
^raven F 03-05-2018 13:08

/*/*/*
`Czarodziejka F 02-05-2018 22:01

Dzisiaj jest kolejna rocznica Bitwy o Hogwart!
#Ginny Evans F 02-05-2018 14:22

#panika
~CynaMona F 01-05-2018 23:35

Wszędzie cisza Smutny
^raven F 01-05-2018 23:01

Gin, znajdź inspirację na mrawy Serce
`Czarodziejka F 01-05-2018 22:21

O! Dzisiaj nie jestem sama Uśmiech
~CynaMona F 01-05-2018 09:41

Faktycznie, mój też już jest "normalny" Smutny

Aktualnie online
Hogsmeade wita:
ajezokeki
jako najnowszego użytkownika!

» Administratorów: 8
» Specjalnych: 61
» Zarejestrowanych: 18,609
» Zbanowanych: 1,485
» Gości online: 88
» Użytkowników online: 0

Brak użytkowników online

» Rekord OnLine: 3086
» Data rekordu:
25 czerwiec 2012 15:59
Zobacz temat
Harry Potter - Hogsmeade, Twoja Magiczna Wioska :: Forum
» Twórczość Fanów
»» Fan Fiction
»»» [NZ] James Potter - Ostatnia szansa, rozdział XXXV (01.11.15 r.)
Drukuj temat · [NZ] James Potter - Ostatnia szansa, rozdział XXXV (01.11.15 r.)
^Lady Holmes F
#61 Drukuj posta
Dodany dnia 01-12-2009 16:26
Administrator

Awatar

Dom: Slytherin
Ranga: Lord
Punktów: 29130
Ostrzeżeń: 1
Postów: 1,891
Data rejestracji: 21.11.09
Medale:
Brak

Podejrzewał, że Danielle raczej nie chce ich w żadem sposób podpuszczać, a mimo to jej zachowanie wyglądało dość podejrzanie.

Powinno być "n" zamiast "m".
wycieczki niewiadomo dokąd, w dziwnym składzie

Nie wiadomo.
Napięcia rosło.

Napięcie rosło.


Nie wiem co napisać.
Carmell napisała:
Cudeńko. Serio, cudo. Końcówka idealna, trzymasz w napięciu, kobieto. ; } I wielbię cię za to.

Te słowa oddają wszystko.
Wyślij prywatną wiadomość
~Doru Arabea F
#62 Drukuj posta
Dodany dnia 03-12-2009 21:36
Użytkownik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Animag Lew
Punktów: 556
Ostrzeżeń: 1
Postów: 142
Data rejestracji: 28.10.09
Medale:
Brak

Podpisuję się pod wypowiedzią Peepsyble. mooll jesteś mistrzynią pierwszej ligi w pisaniu ff. Naprawdę! Nie przesadzam... Masz talent! Mimo tych drobniutkich, rzadkich błędów powtórzeniowych, literowych i tych innych potworków, jesteś świetna!
Edytowane przez Doru Arabea dnia 08-01-2010 22:44
Wyślij prywatną wiadomość
*mooll F
#63 Drukuj posta
Dodany dnia 13-12-2009 23:02
Super Owadzik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Śmiertelna Relikwia
Punktów: 10625
Ostrzeżeń: 1
Postów: 1,380
Data rejestracji: 28.09.09
Medale:
Brak

ROZDZIAŁ XX



Nie, Evans niczego mu nie obiecała.

Stała tak, wpatrując się w Pottera ogromnymi ze zdumienia oczami. Zresztą on nie był lepszy: sparaliżowało mu wszystkie ruchy. Wyglądali dość żałośnie, musiał to przyznać.
A ten zegar, który im przeszkodził?

Był taki utopijny. Niczym wyjęty z bajki o Kopciuszku. Tragedia na kołach. Gorzej się to nie mogło skończyć.

James uśmiechnął się do siebie z politowaniem. Pamiętał, jak oboje speszeni próbowali zebrać swoje myśli, które zdawały się wisieć skłębione w nieładzie gdzieś w powietrzu. Zapomnieli nawet podziękować gospodarzowi. Wyszli po prostu bez słowa, purpurowi i zmieszani.

A ta droga powrotna? Śmiechu warte.

Znów powrócił tam myślami. Dłuższą chwilę szli w milczeniu. Potem to Lily odezwała się pierwsza. Chyba przeszkadzała jej ta cisza.
- Powinieneś kiedyś spróbować tej herbaty, którą ja miałam. - Niby było to bardzo zwyczajne, ale w tej sytuacji zabrzmiało wyjątkowo nienaturalnie.

Zaskoczyło to nawet Pottera. Myślał, że może nawiąże do tego, co się wydarzyło, a raczej chciało wydarzyć, pod koniec. A tu - herbata!
- Że co? - bąknął chłopak bezmyślnie.

Dziewczyna skuliła się nieco. James miał wrażenie, że chciała to wszystko cofnąć.

Zapadła kolejna chwila ciszy, pełna ogromnego napięcia.
I nagle oboje powiedzieli równocześnie:
- Żałujesz? - To był Potter.
- Nie żałuję. - Słowa Lily nałożyły się na jego pytanie.

Spojrzeli na siebie, nie wiedząc, czy się śmiać, czy zachować powagę.
- Już nadajemy na tych samych falach - wypalił James i zaśmiał się nerwowo, obawiając, że ta próba rozładowania napięcia może wszystko zepsuć.

Dziewczyna uśmiechnęła się, więc Potter odetchnął z ulgą. Ta niezręczna sytuacja zaczynała grać mu na nerwach i naprawdę chciał rozbić tę duszną atmosferę.

Zażenowania pozbyli się dopiero, gdy byli w pokoju wspólnym. Gruba Dama nie omieszkała tego skomentować, próbując nabrać ich znów na zmianę hasła, gdyż obudzili ją i przerwali słodki sen.
- W tym zamku sen jest na wagę złota! - zanosiła się. - Nie wiecie, jak o to trudno w takich fatalnych warunkach! I zawsze ktoś musi mi przerwać sen, którego od lat nie udaje mi się dokończyć!
- Nie złość się, kochana Damo - powiedziała słodko Evans, podchodząc bliżej.

W takich chwilach James uświadamiał sobie, dlaczegóż to "nie można nie lubić panny Evans". Po prostu nie można, kiedy człowiek patrzy, z jaką łatwością przekonuje do siebie ludzi.
- Ale jak?! - rozpaczała kobieta z obrazu, załamując ręce. - Kiedy śnię o pięknym, pulchniutkim i uroczym księciu z bajki, który przebędzie na tłuściutkim, białym koniu z lśniącą grzywą, zawsze ktoś mi przerywa. I to akurat w momencie, kiedy już ma mi się oświadczyć!
- Och, tak mi przykro...! - Lily zrobiła bardzo smutną minę. Każdy dałby się nabrać, na tę jej grę - taka była przekonująca w swym współczuciu.
- Wiem, kochaniutka. - Gruba Dama pociągnęła nosem i otarła łzę białą chusteczką w drobne, czerwone kwiatuszki. - Ty jesteś w tej mniejszości, która mnie rozumie...
- Spróbuj zasnąć jeszcze raz - poradziła Evans, zerkając kątem oka na Pottera, który z żywym zainteresowaniem przyglądał się zajściu.
- Dobrze, właźcie do pokoju, kotki kochane, spróbuję zasnąć jeszcze raz - powiedziała smutno Dama, ale otworzyła im przejście.

Oboje odetchnęli dopiero, gdy zatrzymali się przed kominkiem, w którym wciąż wesoło trzaskał ogień.
- Masz talent, ten... no... aktorski - wydukał James, nie patrząc na rozmówczynię, tylko na "arcyciekawe" czubki swoich butów.
- Ach tak? - Lily uśmiechnęła się figlarnie. - Dzięki.

Wtedy na nią spojrzał. Była odprężona i nie wyglądała na zmieszaną.
- Wiesz... - zaczęła, założywszy za ucho kosmyk włosów, który zsunął się na oczy. - Następnym razem naprawdę powinieneś zamówić herbatę korzenną z sokiem imbirowym. Jest wyśmienita.

James poczuł, że serce znów zaczyna swoją sambę, wybijającą brazylijski rytm zdecydowanie za głośno. Przełknął ślinę.

Następnym razem? Czyżby miał takowy nastąpić?, pomyślał gorączkowo Potter. Nie wiedział, co Evans ma na myśli. Obawiał się jednak, że oczekuje, iż on się domyśli.

Typowe. Dziewczyny zawsze gadają rebusami i zagadkami, które wydają im się tak oczywiste, że szkoda tłumaczyć. Niech się chłopak męczy. Pewnie.
- Pomyślę o tym - powiedział cicho, patrząc jej prosto w oczy.
- Koniecznie - wyszczerzyła się. Czuł, że chce, by ją jeszcze raz zaprosił. Wahał się i bał. Nie wiedział, czego konkretnie, ale coś blokowało mu słowa w gardle.
- Dobranoc, James - powiedziała łagodnie z lekkim uśmiechem. - Dzięki za wieczór.
- To ja dziękuję! - szybko zareagował Potter. W końcu to on był jej bardziej wdzięczny za ten wieczór..

I w tym momencie stała się rzecz zaskakująca. Coś, co wmurowało Jamesowi stopy w posadzkę.

Lily, ni stąd, ni zowąd, podeszła szybko do chłopaka i pocałowała go bardzo delikatnie w policzek. Dosłownie - muśnięcie warg.

Potter momentalnie zapłonął po nasadę włosów - z uszami włącznie, którymi całe ciśnienie chciało ulecieć, trąbiąc jak gwizdek lokomotywy.

Tak się oczywiście nie stało. Chłopak tylko szybko zamrugał i wgapiał się teraz w rozbawioną tym widokiem dziewczynę. Ona jednak nie powiedziała już nic więcej. Obróciła się powoli i ruszyła nieśpiesznie w stronę korytarza prowadzącego do dormitorium dziewcząt.

Kiedy już prawie miała w nim zniknąć, Potter odzyskał dar mowy i krzyknął za nią desperacko, nie bacząc na konsekwencje takich krzyków o tak późnej porze.

Lily odwróciła się. Wciąż uśmiechała się lekko.
- Umów się ze mną jeszcze raz! - krzyknął, gdyż odległość między nimi nie pozwala już na zrozumiałą rozmowę bez wzmocnienia głosu.

Od raz skarcił się w duchu. Debil z ciebie, próbował się zbesztać. Przecież to zagranie "starego Pottera"!
Evans jednak zaśmiała się, ale nic na to nie odpowiedziała, wciąż stojąc w miejscu.
- ... Proszę. - James zmienił ton na spokojny i opanowany.
- Dobranoc, James - powiedziała tylko z uśmiechem, pod którym nogi ugięły się chłopakowi.

Potter nie wiedział, czemu nic mu nie odpowiedziała. Może musiała to sobie przemyśleć? Na tiarę Merlina, nikt nie wie, co siedzi tym babom w głowach i czemu robią takie dziwaczne rzeczy. Myśli w głowie James'a mnożyły się i mnożyły przez siebie i wielokrotności wszystkich możliwych wariantów.

W końcu jednak doszedł do wniosku, że da jej po prostu czas. Stać go było na taki gest. Umówił się z Lily Evans, wszystko dobrze się układało, a na policzku wciąż czuł ciepły dotyk delikatnych ust dziewczyny, więc był teraz młodym bogiem. Cóż go teraz może powstrzymać?

*


Kiedy nazajutrz schodzili na śniadanie, nigdzie po drodze nie spotkali Lily, ani jej towarzyszek.

Weszli spokojnie do Wielkiej Sali. Sufit wyglądał bardzo smutno. Był szary od burych chmur, dlatego już teraz zapalono wszystkie świece, by rozjaśnić pomieszczenie.

Czekało na nich ostatnie śniadanie przed Świętami.
Huncwoci zajęli swoje stałe miejsca. Dziewczyn i tu nie było widać.
- Ach, moje kiełbaski! - Black rzucił się na parujący stosik.
- Ja rozumiem, że można tak reagować raz na dwa lata i to w stanie potwornego głodu. Ale codziennie? - Lupin przypatrywał się analitycznie Syriuszowi.

James i Peter roześmiali się.
- Tyś też nie lepszy. - Remus wskazał na Pottera.
- Ale zauważ, że ja tylko dużo jem - rzekł poważnie James, wkładając sobie do ust pół bekonu. - Nie robię sensacji z parówek.
- To są kiełbaski! - powiedział Black z pełnymi ustami, co kosztowało go trochę trudu.
- Aha, tylko się nimi nie udław - powiedział Peter, sięgając po tost i dżem truskawkowy. - Szkoda by było.
- No, taka fatalna śmierć - podjął temat Potter. - Już widzę to epitafium: Zabiły go bezlitosne parówki. Dla niego zawsze będą niewinnymi kiełbaskami, które wywołują radość każdego dnia.

Wszyscy wybuchli śmiechem, tylko Black prychnął.
- Jesteś beznadziejny - podsumował kumpla.
- Tak - odparł dumnie James - ale moje dowcipy są za to mistrzowskie.
- Nie dość, że beznadziejny, to jeszcze "skromny". - Syriusz posłał Jamesowi kuksańca w bok.
- A jak! - zaśmiał się Potter. - A co słychać w Trzech Miotłach?

Chłopcy parsknęli śmiechem.
- Danielle jest niesamowita - stwierdził Lupin. - Skakała po krzesłach, jak wypiła trzy kufle kremowego.
- A wiesz, Rosmerta zatrudniła do pomocy takiego jednego młodzika - powiedział Peter. - A Dan chciała z nim tańczyć! Ten niestety nie mógł, bo "właścicielka to...", "właścicielka tamto...". I w końcu zaopiekował się nią nasz Łapciunio.

Potter wybałuszył na nich oczy, a przed oczami stanął mu fragment wypowiedzi Evans, że Danielle ma na oku Syriusza.
- Naprawdę? - spojrzał na kumpla. - Tańczyłeś z nią?
- Wszyscy byliśmy po dwóch kremowych, to nie widziałem przeszkód. - Black zaczerwienił lekko. - A ta do mnie wciąż Łapciunio, Łapciuniu i inne tego pokroju.
- Ale wtedy jakoś ci to nie przeszkadzało - dołączył się do rozmowy Lupin. - Nie wiem za to, czy tej twojej Veri nie będzie...

Syriusz podrapał się po głowie zmieszany.
- A ja wiem, czy Veronica... Ej! Żadna moja! - oburzył się, jakby dopiero teraz do niego dotarło, co powiedział Lunatyk.
- Ja bym sobie dał ogon uciąć, że już razem chodzicie - powiedział Peter.

Black zaczerwienił się.
- Nie, coś ty! - bronił się. - Lubię ją, ale... Nie, coś ty!

Pozostali w zdziwieniu patrzyli na Blacka, który przecież do wczoraj jeszcze zachwycał się Brook, rozpływał nad jej urodą i bystrością. A teraz broni się przed nazwaniem jej swoją dziewczyną.

Zamilkli. James od razu pomyślał, że może stanie się jednak jakiś cud i Black będzie teraz z Danielle, ku uciesze wszystkich wiedzących o staraniach tej dziewczyny. Szkoda tylko, że było ich tak mało.
- Syriuszku! - usłyszeli nagle za plecami i obrócili się. Wszyscy, prócz samego zainteresowanego.

Tuż za nim stała Veronica Brook we własnej osobie. I nie wyglądała na szczególnie zachwyconą.

Potter od razu wyczuł, że kroi się jakaś mocna afera. Chciałby pomóc kumplowi, ale wiedział, że on sam musi się z tym uporać.

Z twarzy pozostałych hunców wyczytał podobne emocje.
- Czemu nie było cię wczoraj tam, gdzie się umówiliśmy? - spytała tylko pozornie spokojnym głosem.

James wiedział, że im szybciej stąd pójdą, tym lepiej dla Blacka. Zobaczył jeszcze jak ten się krzywi, bo nie wie, co odpowiedzieć. W końcu wyjdzie, że zamiast zobaczyć się z Brook, wybrał Trzy Miotły.

Burza wisiała w powietrzu i miała się rozpętać z całą mocą już za chwilę, więc Potter wstał, robiąc przy tym znaczące miny do pozostałych.
- Zobaczymy się w pokoju wspólnym - powiedział szybko i ruszył do wyjścia, a za nim pozostali.

Ledwie wyszedł z Wielkiej Sali odetchnął, co też uczyli Peter i Lupin. Skierowali się w stronę wieży Gryffindoru. Musieli spakować swoje rzeczy, bo pociąg odjeżdżał punkt dwunasta.

Jak się jednak okazało, nie dane było mu szybko dotrzeć na miejsce.

Na półpiętrze stali Lily i Snape. Rozmawiali, ale nie widzieli go.
Potter zatrzymał ręką towarzyszy i palcem nakazał milczenie. Usłuchali go, choć posyłali mu pytające spojrzenia.

Przełknął nerwowo ślinę. Obawiał się tego, co może usłyszeć, a serce znów wskoczyło mu do gardła.
- ... nie zaprzeczysz. - To był głos Smarka, który zdradzał, jak bardzo chciał, by zaprzeczyła.

Huncwoci popatrzyli po sobie kompletnie zdezorientowani w sytuacji.
- Nie zamierzam - odparła spokojnie dziewczyna.
- Gdzie? - Snape miał bardzo dziwny głos. Jakiś taki żałosny, jak stwierdził Potter.
- Sev, proszę cię - zaśmiała się, choć na odległość wyczuwało się, że nie jest jej do śmiechu. - Nie bądźmy dziećmi.
- A jesteśmy? - Smark wydał się teraz oburzony.
- Dobra: Ty mnie traktujesz jak Smarkulę-Siostrę. Lepiej? - ton głosu Evans nieco się zaostrzył. - To moje życie. Ono nie wymaga wiecznie twojej kontroli, wiesz? Zresztą od czasu, kiedy nazwałeś mnie...
- Lily, możesz dać temu wreszcie spokój?! - Snape chwycił ją za ramiona, a wtedy Jamesem aż wstrząsnęło. Chciał doskoczyć do Snape'a i mu przywalić. Na szczęście Remus z Peterem go powstrzymali.
- Nie - powiedziała bardzo spokojnie. - Nie umiem ci tego zapomnieć.

Smark spuścił głowę i zwolnił ucisk, co wykorzystała, by się z niego uwolnić.
- Posłuchaj uważnie, Sev. - Każde słowo wypowiadała ostrożnie i powoli. - Umówiłam się z Potterem. Miałam takie prawo. Nie wiem, czy sobie zdajesz z tego sprawę.

Snape tylko przytakiwał skinieniem głowy. Wydawał się teraz bardzo nieszkodliwy, co zaczynał powoli irytować James'a.
- Wiesz, że on się zmienił? Nie do poznania! - Lily mówiła to, starając się wciąż patrzeć swojemu rozmówcy w oczy. A nie było to łatwe, gdyż ten wciąż uciekał od jej wzroku, a na dodatek jego twarz przysłaniała kurtyna kruczoczarnych, tłustych włosów.
- Taaa. Akurat - wypowiedział to prawie szeptem, choć nie żałował kpiny, której było tu aż w nadmiarze. - Potter i wielka przemiana. Na pewno stwierdził, że ten rok, to jego ostatnia szansa i - ot! - tak się zmienił? Nagle załapał, że tylko tym może coś osiągnąć?
- Przestań ironizować - syknęła Evans mało przyjemnym tonem.
- Jesteś naiwna, Lil - próbował przekonać ją Smark.
- Ja?! Naiwna?! - Tym razem to ona wybuchła.

Podsłu****ący rozmowę chłopcy znów wymienili spojrzenia, coraz bardziej zaintrygowani przebiegiem rozmowy. Lily broniąca Pottera. Tego jeszcze nie grali.
- On ci się podoba, prawda? - zbolałym głosem spytał Snape. Widocznie przeczuwał już odpowiedź, jakiej udzieli Evans.

Dziewczyna roześmiała się.
- Nie wiem. - W jej głosie wciąż czuło się rozbawienie. - Ale nie wykluczam, że kiedyś to nastąpi. Jest bardzo interesujący. Zwłaszcza teraz, kiedy się zmienił.
- Wiesz, chyba już nie chcę cię znać, skoro zaczynasz trzymać z Potterem - powiedział poważnie chłopak, podnosząc głowę.
- Tylko dlatego? - spytała, ale już jej nie odpowiedział.
- I dobrze! - wypaliła ze złością i wyminęła rozmówcę, wspinając się po schodach i pokonując po trzy stopnie na raz.

Na placu boju pozostał jedynie sam Smarkerus. W pierwszym momencie Jamesowi zrobiło się go żal. Stał tam, taki struty. Nie wiadomo czy zły, czy smutny. Jedno było pewne: Żałował swoich słów.

Uczucie litości, które tak nagle ogarnęło Pottera, szybko zniknęło, odpędzone przez niego samego. Smark plus litość równa się brak szacunku i pogarda. Wolał nie czuć do niego litości, bo sumienie nie pozwalałoby mu go nienawidzić.

A tego byłoby mu bardzo żal. W końcu nienawiść do Snape'a to jedna z tych bezcennych pamiątek, które chciał mieć po Hogwarcie.

Niestety - Snape wyglądał żałośnie i przejście obok niego nie wchodziło w grę.

James przeczuwał, że będzie się pakować w pośpiechu, jeśli ten Ślismark* się nie ruszy. A nie wyglądało na to, by miał w najbliższym czasie.


__________________
*Ślismark - to taki mój neologizm. Wyszedł z połączenia "Ślizgona" i "Smarka" ;).


EDIT: Nie, Lidka, absolutnie to nie było zamierzone! ;p. Najlepsze, że w ogóle nie zauważyłam tego. Dzięki, że napisałaś. Jeden z "nowych rozdziałów usunęłam ;).
__________________
Kiedy kobieta nie ma racji, pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to natychmiast ją przeprosić.


Oscar Wilde


* * *

Mol pisze swój Fick: James Potter - Ostatnia Szansa [35/?]
http://hogsmeade....ad_id=2444
Wspieraj artystów pisarzy - dobrowolne datki w postaci komentarzy są bardzo pożądane.

Edytowane przez mooll dnia 14-12-2009 17:56
Wyślij prywatną wiadomość
^Lady Holmes F
#64 Drukuj posta
Dodany dnia 14-12-2009 17:45
Administrator

Awatar

Dom: Slytherin
Ranga: Lord
Punktów: 29130
Ostrzeżeń: 1
Postów: 1,891
Data rejestracji: 21.11.09
Medale:
Brak

Kiedy śnię o pięknym, pulchniutkim i uroczym księciu z bajki, który przebędzie na tłuściutkim, białym koniu z lśniącą grzywą, zawsze ktoś mi przerwa.

A może przerywa?
Myśli w głowie James'a mnożyły się i mnożyły przez siebie i wielokrotności wszystkich możliwych wariantów.

Bez apostrofa.
Lepiej? - Ton głosu Evans nieco się zaostrzył.

Z małej litery "t".
Zauważyłam jeszcze kilka błędów, ale nie jestem pewna, jak je poprawić.

Super! Kolejna część, a to połączenie - bezbłędne. Spodobała mi się cała część, a szczególnie początek.



__________________
38.media.tumblr.com/ba07fbad020d3e1c4c929d97c824c3a4/tumblr_nt77d96HtP1s7711wo1_500.gif
Wyślij prywatną wiadomość
~Peepsyble F
#65 Drukuj posta
Dodany dnia 14-12-2009 20:42
Użytkownik

Awatar

Dom: Hufflepuff
Ranga: Dziedzic Hufflepuff
Punktów: 6158
Ostrzeżeń: 2
Postów: 1,068
Data rejestracji: 26.08.08
Medale:
Brak

Wielki, wielki plus, bo oprócz dwóch rzeczy, które znalazła Kara, ja nie znalazłam nic. Ale do trzeciej się już nie zgodzę...

Lepiej? - Ton głosu Evans nieco się zaostrzył.


Z małej litery "t".
Zauważyłam jeszcze kilka błędów, ale nie jestem pewna, jak je poprawić.

A, nieprawda. Właśnie, że z dużej, bo ten "ton", nie mówi nam czy ona mruknęła, powiedziała, krzyknęła itd. To jest "ton", wiec piszemy z dużej. Tak jak "spojrzała w okno", "wyciągnęła rękę" tak i "ton jej głosu" zaczynamy z wielkiej litery, bo są to czynności, nie określenie mowy.

Treść... Cudo. Wspaniały kawałek, zresztą jak każdy inny. Ładnie, porządnie napisane. Cóż ja tu... Powtórzę się. Ciężko jest pisać konstruktywne komentarze do dobrych testów. Ech.
Weny, szybkiego pisania, małej ilości błędów życzę oraz oczywiście wyczekuję części następnej. (;
Wyślij prywatną wiadomość
~polami F
#66 Drukuj posta
Dodany dnia 21-12-2009 09:18
Użytkownik

Awatar

Dom: Ravenclaw
Ranga: Sklepikarz z Hogsmeade
Punktów: 817
Ostrzeżeń: 0
Postów: 223
Data rejestracji: 17.12.08
Medale:
Brak

Nareszcie przeczytałam całość (i już zaczynam żałować, że nie ma więcej) i jestem tak jak przedmówcy zachwycona. Najbardziej treścią. Napisać dobrego fan ficka na tak oklepany temat jak relacja James-Lily-Severus jest naprawdę trudno. Wielkie brawa dla Ciebie, molu. A oprócz tego podziwiam to, z jaką łatwością i znajomością rzeczy piszesz opowiadanie z punktu widzenia chłopaka. Mnie taka empatia wobec facetów zawsze troszkę przerastała, nie rozumiem ich tak dobrze jak bym chciała.
__________________
images41.fotosik.pl/183/bf2aff0240752ccb.jpg


Niech moc będzie z Tobą, drogi Gościu

Wyślij prywatną wiadomość
*mooll F
#67 Drukuj posta
Dodany dnia 23-12-2009 23:02
Super Owadzik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Śmiertelna Relikwia
Punktów: 10625
Ostrzeżeń: 1
Postów: 1,380
Data rejestracji: 28.09.09
Medale:
Brak

ROZDZIAŁ XXI



Siema, Stary Koniu!

Nieźle mnie ten żart ubawił, Stary! ;) Wyobraź sobie, co się tu dzieje! Skrzaty zorganizowały strajk, więc jest śmiesznie. Nie bardzo mamy co jeść, więc Dumbledore osobiście z nimi gadał. Nie wiem jeszcze, jaki jest rezultat negocjacji, ale ja bez moich kiełbasek umrę śmiercią męczeńską!

A tak serio, to nudziłem się tylko do wieczora, bo potem wszystko potoczyło się w zawrotnym tempie...

Wracając do naszej wieży, natknąłem się na Slughorna. Zapytałem go, czemu nie pojechał do domu, a ten odpowiedział mi, że wszystko to jakieś dziwne jest. Nie wiedziałem, o co mu chodzi. Już miałem go olać, kulturalnie żegnając i odchodząc, ale dodał: "Po prostu się martwię, tak jak wy". "My?", spytałem. "No, o pana Pettigrew". Zdębiałem. Totalnie nie wiedziałem, co na to powiedzieć. No i oczywiście odpowiedziałem, że rozumiem, choć daleki byłem od tego.

W momencie wróciłem myślami do ostatniego wieczoru. Pamiętasz, jak obudziliśmy się ostatniej nocy?



James odsunął od siebie arkusz pergaminu z napisanym od Syriusza listem i spojrzał przez okno.

Doskonale pamiętał tę noc. Chłopaki obudzili go wówczas około trzeciej nad ranem, bo usłyszeli jakiś hałasy w Pokoju Wspólnym. Szybko zbiegli po schodach, by zobaczyć, co się dzieje. McGonagall uspokajała Slughorna. Podejrzana była już sama obecność opiekuna Slytherinu nieopodal Wieży Gryffindoru. Słyszeli tę rozmowę, mimo iż Gruba Dama nie zostawiła uchylonego obrazu.

McGonagall była lekko poirytowana, że nauczyciel eliksirów zachowuje się tak głośno o tej porze. Wkrótce i ona wydawała się być przejęta tym, o czym doniósł jej Slughorn. Jedyne, co doszło do ich uszu, to było jedno słowo: "Pettigrew".

Pamiętał, jak świecili latarką, by go obudzić. A miał taki cudowny sen... z Lily. Szli razem, o niczym nie myśląc, po Hogsmeade. I brutalnie przywrócono go do rzeczywistości. Niby jakieś hałasy, niby McGonagall i Slughorn, ale jakoś wszystko to było wtedy dla niego odległe.

Gdy doszedł do siebie, jeszcze raz mu streścili wszystko.
- Nie ma Ogona - powiedział poważnym głosem Lupin.

Potter tylko zamrugał, a Black mu przytaknął.
- Jak to: Nie ma Ogona?! - Do Jamesa właśnie dotarło, że ich przyjaciel zaginął. - Ale jak się to stało, do jasnej... ciasnej?!

Chłopak zaczął chodzić po pokoju. Zupełnie jak Lily w dniu naszej randki, pomyślał James i uśmiechnął się do siebie.
- Nie wiemy! Spaliśmy! - zaczął się bronić Syriusz. Też był przerażony całą tą sytuacją.
- Ale moment. - Potter zatrzymał się. - Ja to się stało, że usłyszeliście hałasy z dołu, a Petera nie?

Zapadła cisza. Dzwoniła w uszach do bólu. Cała trójka popatrzyła na siebie. Chłopcy byli coraz bardziej przestraszeni tą sytuacją.
- Gdzie on może być? - spytał Lupin. - Uciekł?
- Zaraz: Uciekł - powiedział sceptycznie Black. - Peter by ci uciekł. Z Hogwartu. Pomyśl. Nasz Ogonek nie grzeszy odwagą, powiedzmy sobie to otwarcie.
- Masz rację - przytaknął James. - To porwanie.

Lupin otworzył szeroko oczy i spojrzał na Syriusza. Ten również stał oniemiały.
- Ale kto? Za co? - spytał głosem pełnym popłochu.
- Najlepsze pytanie: Po co? - Lupin był śmiertelnie poważny. W dormitorium zapadła grobowa cisza.

James wrócił myślami do swojego pokoju. W ręce trzymał list od Blacka. Ale co z tym wszystkim ma wspólnego Peter?!, spytał samego siebie, bezskutecznie próbując odnaleźć na to pytanie satysfakcjonującą odpowiedź.

Spojrzał na koślawe pismo Syriusza.

Od razu pomyślałem, że fakt ten niewątpliwie pasuje do całej tej afery. Trzeba się dowiedzieć, co robił w nocy.
Cała ta sprawa robi się nieco przykra dla Glizdogona w kontekście plotek, które krążą po szkole... Nie odnaleziono jednego z jednorożców. Zniknął. Tak przynajmniej szumią wierzby w obrazie pana Floodsa, na piątym piętrze. A wiesz, jak to jest: poczta obrazów w Hogwacie jest szybsza niż jakakolwiek inna pantoflowa.
Napiszę też to do naszego Luniaka, a Ty wymyśl, co robimy.
Łapa

James przetarł zabrudzone okulary naciągniętym fragmentem swetra. Nie ma się co zastanawiać. Trzeba zorganizować spotkanie. I to czym prędzej.

Wyciągnął kawałek pergaminu na stół, schwycił pióro i maczając co jakiś czas jego końcówkę w atramencie, naskrobał:

Serwus, Łapecjuszu!

Twój dowcip z koniem był całkiem udany. Ja, do Twojego przezwiska dodałem nieco więcej powagi, niż można byłoby się spodziewać po osobie noszącej tę ksywkę, więc wychodzisz na plusie, hehe.

A przechodząc do rzeczy... W Hogwarcie w ogóle zaczynają się dziać podejrzane rzeczy. Mam tylko nadzieję, że ten cały Voldek-Swądek nie maczał w tym tych swoich obrzydliwie chudych palców. Obawiam się jednak, ze Ogonek mógł paść jego ofiarą. Sam pomyśl: dodaj do tego wszystkiego tego "Lorda", a od razu wszystko układa się w jedną całość.
Jak dla mnie, to za tym wszystkim stoi ta czarnoksięska bestia. A ci jego śmierciożarłacze porwali Petera. I pewnie szantażowali. Ha! Nadal szantażują. Przecież odjeżdżał z nami! Nie wyglądał zbyt zdrowo, jak się zastanowię... Zapewne mają coś na niego... Podejrzewam, że Glizdogon wszedł w posiadanie jakiejś poważnej informacji. A przecież wszyscy wiedzą, jaki z niego tchórz. Biedak, pewnie im wszystko powiedział.
Coraz bardziej mnie to niepokoi.
Co robimy? Spotykamy się. Jutro o godzinie dziewiętnastej. U Ciebie, w tej nowej chacie.. Wezmę śpiwór, bo może nam trochę zejść.
Napiszę o tym Lunatykowi.

Rogaś, Mistrz Kopytek.


***



Chata Syriusza stała na skraju gęstego lasu. Była niewielka, cała z drewna o betonowej podmurówce. Generalnie nie należała do kanonu architektonicznego panującego w Londynie, ale niewątpliwie miała swój klimat.

James stanął przed drzwiami i zapukał w nie energicznie, bo powoli odmrażało mu palce.

- Nie wal w nie tak! - usłyszał ryk Syriusza. - Co ty masz na sobie?! Kopyta?!
- Bynajmniej! - odkrzyknął ubawiony James.

Black miał niewybredne poczucie humoru, ale Potterowi odpowiadało.
- Nie mam rąk, otwarte! - krzyknął ponownie kumpel.
- Wiem - roześmiał się James, wchodząc do ciepłego pomieszczenia. - Tylko łapy!
Oboje zanieśli się wesołym śmiechem. Syriusz niósł właśnie garnek z wrzącą wodą.

James rozglądnął się po pomieszczeniu. Było ciepłe, schludne i przytulne. A w rogu stał kominek, w którym trzaskał wesoło płomień, dając sporo ciepła. Ale centralnego, to tu nie ma, pomyślał smutno Potter. Mieszkanko nie wyglądało w ogóle, jakby Black tu mieszkał.
- Ładnieś się urządził - pokiwał z uznaniem James, wciągając do płuc pachnące żywicą powietrze. - Powinieneś jeszcze zainwestować w czajnik - dodał, widząc jak Syriusz z wysiłkiem próbuje nalać do szklanek wrzątku z garnka.
- A tam! - żachnął się. - Na co dzień nie miewam tylu gości. Zaraz będzie tu Remus.
- W porządku. Musimy wszystko obgadać - przytaknął Potter, sadowiąc się wygodnie na drewnianym stołeczku przy niewielkim stole.

Rzucił w kąt swój śpiwór, patrząc by ten nie wylądował w kominku. I w tym momencie usłyszeli pukanie do drzwi.
- Otwarte, Lupi! - krzyknął Potter.

W drzwiach stanął Remus, który bardziej przypominał śnieżnego bałwanka niż poważnego prefekta Gryffindoru. Otrzepał się powierzchownie i wszedł do środka, szczękając zębami.
- Potworność - zajęczał, zmierzając w stronę kominka z wyciągniętymi rękami. - I do tego jeszcze to twoje zadu...znaczy... no, Łapa, mieszkasz na końcu świata! Sto kilometrów stąd wrony zawracają!

Potter i Black roześmiali się i przez chwilę wszyscy gawędzili trochę o niczym, czekając, aż Lupin trochę się zagrzeje i będzie można poważnie porozmawiać.

Kiedy już Remus sięgnął po swoją herbatę, siedząc wygodnie obok Jamesa, chłopcy usłyszeli czyjeś kroki.
- Kto to może być? - spytał Potter, lekko zaniepokojony reakcją Blacka, który zamarł, wciąż nasłu****ąc.
- Tu nie ma prawa nikogo być, James. - Chłopak był śmiertelnie poważny.

Lupin tylko przełknął głośno ślinę. Cała trójka czekała w ciszy, którą zakłócał jedynie ogień w kominku. Tylko ten nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji.

Wtem rozległo się pukanie do drzwi. Huncwoci podskoczyli w przerażeniu.
James poczuł, jak serce zaczyna przyspieszać w jego piersi, a oddech robi się płytki. Nerwowo przełknął ślinę, wpatrując się w drzwi tak jak pozostali.

Zobaczyli, że klamka idzie w dół powoli i nieśpiesznie.
Wszyscy obawiali się najgorszego, choć dokładnie nie mogliby zdefiniować, co w tym momencie byłoby najgorsze.

Drzwi uchyliły się energicznie i w progu stanął Peter Pettigrew we własnej osobie. Był pogodny i uśmiechał się od ucha do ucha, pokraśniały od mrozu i wiatru.
- Chłopaki! - zawołał, wchodząc w głąb pomieszczenia. - To tak się wita swojego?

Roześmiał się i zaczął rozpłaszczać, nie zauważywszy nawet nietęgich min, zastygłych na twarzach swoich kumpli.

Chłopcy nie mogli dojść do siebie.

W jaki sposób Peter mógł się dowiedzieć o tym spotkaniu?! Potter nie umiał znaleźć żadnej odpowiedzi. Wiedział, że możliwości były tylko dwie: albo ktoś przechwycił sowę, albo któryś z nich przesłał mu wiadomość. Ale kto?!

-.-.-.-.-.-.-.-.-.-
I pojawił się Aniutek ;). Witamy, witamy! Ja ze swej strony wiesz... dzięki wielkie za te moje ą i ę bez Ogonów. I za ŁAPAnie Mistrza Kopytek! :d
__________________
Kiedy kobieta nie ma racji, pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to natychmiast ją przeprosić.


Oscar Wilde


* * *

Mol pisze swój Fick: James Potter - Ostatnia Szansa [35/?]
http://hogsmeade....ad_id=2444
Wspieraj artystów pisarzy - dobrowolne datki w postaci komentarzy są bardzo pożądane.

Edytowane przez mooll dnia 24-12-2009 09:35
Wyślij prywatną wiadomość
^Lady Holmes F
#68 Drukuj posta
Dodany dnia 24-12-2009 09:24
Administrator

Awatar

Dom: Slytherin
Ranga: Lord
Punktów: 29130
Ostrzeżeń: 1
Postów: 1,891
Data rejestracji: 21.11.09
Medale:
Brak

James odsunął od siebie arkusz pergaminu, z napisanym od Syriusza listem i spojrzał przez okno.

Niepotrzebny przecinek.
Napiszę też to naszego Luniaka, a Ty wymyśl, co robimy.

Brakuje mi słowa do to a naszego.

PS. Nie jestem pewna mooll, czy wszystkie wyłapałam.
***
Cudo. Po prostu nie wiem co napisać. Przy dobrych fickach trudno coś sensownego napisać, więc ograniczę się do:
Ten rozdziała jest super i podoba mi się i życzę weny.
I przy kilku momentach miałam małe ataki śmiechu.
__________________
38.media.tumblr.com/ba07fbad020d3e1c4c929d97c824c3a4/tumblr_nt77d96HtP1s7711wo1_500.gif

Edytowane przez Lady Holmes dnia 24-12-2009 09:26
Wyślij prywatną wiadomość
~Peepsyble F
#69 Drukuj posta
Dodany dnia 24-12-2009 09:25
Użytkownik

Awatar

Dom: Hufflepuff
Ranga: Dziedzic Hufflepuff
Punktów: 6158
Ostrzeżeń: 2
Postów: 1,068
Data rejestracji: 26.08.08
Medale:
Brak

Nie wiem jeszcze, jaki rezultat negocjacji, ale ja bez moich kiełbasek umrę śmiercią męczeńską!

Mi bardziej pasuje: jaki jest rezultat negocjacji.

Rogaś, Mistrz Kopytek.

Rozbroiłaś mnie. ; d Padłam, leżę i kwiczę.
Mistrz Kopytek... <kwiik>

No, no. Jeden z lepszych rozdziałów, serio. Podoba mi się strasznie, ale to już chyba mówiłam...? Ale tak na poważnie. Idzie ci naprawdę coraz lepiej, widać poprawę, widać, że się wprawiasz w tym. Świetnie zrobiłąś tą scene końcową z Ogonem, bo trochę strachu było. Tylko... Ja mam jeszcze jedna myśl. ; d Albo ktoś glizdkowi dał znać gdzie będą, albo ktoś przechwycił sowę, albo... to nie jest Glizdek. Stawiam na eliksir wielosokowy, ale dowiemy się mam nadzieję w następnym odcinku? ; } Powodzenia.

Wyślij prywatną wiadomość
~Doru Arabea F
#70 Drukuj posta
Dodany dnia 24-12-2009 10:02
Użytkownik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Animag Lew
Punktów: 556
Ostrzeżeń: 1
Postów: 142
Data rejestracji: 28.10.09
Medale:
Brak

Rozdział napisany najlepiej(no dobra, tylko ten z zegarem był lepszy). Świetna akcja, łatwy do zrozumienia. Podoba mi sie, jak każdy inny. Ale "Rogaś, Mistrz Kopytek" mnie rozbroił. Zwijałam się ze śmiechu! Życzę weny, Wesołych Świąt!
Edytowane przez Doru Arabea dnia 07-01-2010 12:28
Wyślij prywatną wiadomość
~Alice F
#71 Drukuj posta
Dodany dnia 26-12-2009 20:23
Użytkownik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Pięcioroczniak
Punktów: 383
Ostrzeżeń: 1
Postów: 116
Data rejestracji: 25.08.08
Medale:
Brak

woww... o kurcze, skąd się wziął Glizdek??? Mam nadzieję, że w następnej części wszystko się wyjaśni... nigdy za nim nie przepadałam;/
Czekam na kolejny rozdziałOczko
__________________
"Kto nie boi się wierzyć, że się uda
Kto wie, kto wie, że
Wiara czyni cuda

Kto nie boi się wierzyć, że się uda
Ja nie, ja wierzę
Wiara czyni cuda..."
Wyślij prywatną wiadomość
~MartinMakker F
#72 Drukuj posta
Dodany dnia 28-12-2009 11:01
Użytkownik

Awatar

Dom: Ravenclaw
Ranga: Charłak
Punktów: 6
Ostrzeżeń: 0
Postów: 9
Data rejestracji: 28.12.09
Medale:
Brak

Przeczytałem dopiero pierwszy rozdział i bardzo mnie wciągnęło. Oby więcej takich opowiadań RozbawionyRozbawiony
Edytowane przez MartinMakker dnia 28-12-2009 12:46
Wyślij prywatną wiadomość
~Nelennie F
#73 Drukuj posta
Dodany dnia 01-01-2010 20:32
Użytkownik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Skrzat domowy
Punktów: 16
Ostrzeżeń: 1
Postów: 17
Data rejestracji: 29.12.09
Medale:
Brak

Wow. Jestem pod wrażeniem...

Muszę podziękować Alice, za polecenie mi tego FF. Zwala z nóg. Syriusz i James są świetni! Chociaż Evans, tez jest niczego sobie... Trzeba dziewczynie przyznać.
Z część na część piszesz coraz lepiej. Straaaaasznie mnie ciekawi (i ni mnie jedną) skąd ten zdrajca, Piter wiedział.
Swoją drogą, przez pół FF (kiedy się nie śmiałam z wypowiedzi bohaterów) było mi żal biednego Pottera, który miała takiego pecha, że zawsze jak cos przeskrobał , to akurat Lily musiała być w pobliżu... Ale to jest urok tego opowiadania, które mnie urzekło Uśmiech Dodatkowo jeszczejednym wielkim plusem są opisy. Taki miłe dla oka i plastyczne - ja niestety takich nie potrafię - że czytelnik widzi to miejsce. Gratuluję i szczerze się dziwię, że tak mało osób czyta / komentuje ten FF. Uważam, że jest niedoceniony Płacze

NIe mogę się doczekać kolejnego rozdziału, więc mam nadzieję, że już niedługo uraczysz nas nową częścią. Pozdrawiam wszystkich, autorkę, betę, czytelników. ::smile::

Ale do autorki ślę jeszcze wielgachny bukiet weny.

Ściskam,

~ Nel.

PeeS: WYBITNY jak się patrzy ! ;*
__________________
img697.imageshack.us/img697/4658/nastronj.jpg

Nowe, kolorowe. Elo. To RPG, to nasza wersja Czary Ognia. Wbijaj, bez Ciebie, drogi Gościu zabawa może się nie udać! More information - pisz do mnie na PW


Od przebiegłości Ślizgonów
Kretynizmu Puchonów
i od Wiedzy-O-Własnej-Wszechwiedzy Krukonów
CHROŃ NAS GRYFFINDORZE


PseudoPisarzyna - taaak, to ja, Nelennie. I żebyście ludzie widzieli. I Ty, drogi Gościu też!


POZDRAWIAM WSZYSTKICH NA HOGS, A ZWŁASZCZA CIEBIE, drogi Gościu ! ;*
Wyślij prywatną wiadomość
*mooll F
#74 Drukuj posta
Dodany dnia 05-01-2010 21:47
Super Owadzik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Śmiertelna Relikwia
Punktów: 10625
Ostrzeżeń: 1
Postów: 1,380
Data rejestracji: 28.09.09
Medale:
Brak

Od razu uprzedzam, tych, którzy spodziewają się czegoś konkretnego, a tu rozprężenie. To nie jest absolutnie wina Wena. Tak ma być. Wszystko, co nadejdzie w bliskiej i dalszej przyszłości - mam nadzieję to wyjaśni. Może to brzmi zagadkowo. Zapewniam, że nie będzie po przeczytaniu rozdziału... ;]



ROZDZIAŁ XXII


James pamiętał tę krzywą sytuację u Blacka. Na tę myśl złapał go skurcz żołądka.
Jak to się mogło stać?!

Oprócz emocji, targał nim silny wiatr, kiedy wracał rano trochę zmięty, po nieprzespanej nocy u kumpla. Wszyscy rozeszli się pod drzwiami Syriusza. Żaden nie chciał stwarzać sytuacji, w której należałoby poruszyć ten nieprzyjemny temat Petera.

Potter oderwał wzrok od zasypanej śniegiem ścieżki. Mrużąc oczy przed wichrzyskiem, spojrzał w dal. Ujrzał malowniczą, białą polana, na której stało tylko jedno, samotne drzewo. Ono również miało czapkę ze śnieżnego puchu.

James pomyślał, że to bardzo malownicze miejsce i na wiosnę musi być tu uroczo. To tu weźmie Lily, jeśli się zejdą.

Lily... przemknęło przez myśl chłopakowi. Podrapał się po głowie, myśląc tak intensywnie, że nie zauważył, kiedy wiatr zrobił się jeszcze bardziej przenikliwy. Przecież o spotkaniu hunców u Blacka w sprawie Ogona wiedziała też ona! Sam James pisał jej o tym w jednym ze swoich listów. Wymienili ich trochę podczas tej przerwy świątecznej.

Serce stanęło mu w gardle. Pokręcił energicznie głową, jakby chciał odpędzić od siebie tę niedorzeczną myśl. Ta jednak nie dawała mu spokoju. Zarówno Remus, jak i Syriusz byli tak zaskoczeni, że... nie, nie potrafiliby tego tak odegrać. Nawet profesjonalnie aktorzy mieliby z tym problem. Chłopaki do końca byli zmieszani i nie mogli odnaleźć się w tej sytuacji. Nie, oni nie mogli zawinić. Poza tym sowy docierały do nich punktualnie.

Co innego Lily. Ale jak ona mogłaby uprzedzić Petera?! Nie zrobiłaby czegoś takiego, mowy nie ma! A może jednak to nie Glizdogona szantażowano, ale ją! Może to ona musi zbierać informacje na temat ich kumpla i po prostu musiała mi donieść!

James był coraz bardziej zdenerwowany. W głowie kłębiło mu się zdecydowanie za dużo impulsów myślowych.

Tylko dziewczyny tyle myślą i rozbierają wszystko na czynniki pierwsze! Co się ze mną dzieje?!

Ocknął się z tego korowodu nerwowych myśli. Obawiał się, że dojdzie jeszcze do jakiś nonsensownych wniosków.

Wziął głęboki oddech i ruszył przed siebie, cały drżąc na ciele. Nie odczuwał jednak tak bardzo zimna. Myślał już tylko o tym, że po powrocie Błyskotka od razu będzie miała lot do Evans z listem.

Zrazu odczuł wyrzuty sumienia, że rzuci małą sówkę na taką zawieję. Ale wnet przywrócił swe myśli do pionu - w tym momencie ważniejsze jest, by wyjaśnić sprawę z Glizdogonem. A Błyskotka była w końcu doświadczonym ptakiem i nie takie rzeczy zmuszona była przejść, więc podoła zadaniu.

* * *



Potter obudził się, siedząc w fotelu przykryty ciepłym kocem, przed kominkiem, w którym dogasał już ogień.

Spojrzał przez okno. Która może być godzina? Na dworze wciąż było ciemno. Na dodatek noc była bezgwiezdna.

Chłopak przeciągnął się. Czyżby coś go obudziło? Rozejrzał się wokół. Na stoliku deserowym, niedaleko niego, stała mała sówka, która najwyraźniej zbudziwszy swego pana, nie czekała na pozwolenie i rzuciła się na swój ulubiony przysmak - ciastka z sezamem.

- Ej, Błyskotkuś, a list, cwaniuro? - Potter odrzucił pled i rzucił się do małej ptasiej nóżki. Początkowo swoim nagłym zachowaniem wystraszył sówkę. Szybko jednak uporał się z odwiązaniem listu.

Potter,
Miło, że w końcu doczekałam się odpowiedzi na mój list. Dawno się nie odzywałeś.
Nie pytałeś, ale u mnie ok, jakbyś był czasem ciekawy.
W ogóle, czy Ty się, Chłopcze, dobrze czujesz? Bardzo dziwnie piszesz... O jakie spotkanie Ci chodzi?
A co Ty insynuujesz? Jakieś machlojki z Ogonem? Skąd Ci to przyszło, Głuptasie, do głowy?! Przecież ja nawet za dobrze go nie znam!

Napisz mi, czy wszystko "gra", bo zaniepokoił mnie ten list.
L.E.


James zamrugał szybko oczami. Czyżby nie dostała listu? Ale jak to się stało?! Błyskotka wróciła od niej. Cała i zdrowa. I do tego z listem. Następnego dnia miał się nawet zabierać na jego odpisanie.

Chłopak zerwał się na równe nogi i pobiegł po schodach do swojego pokoju. Tam rzucił się w stronę biurka. Jak zwykle panował tu okropny bałagan: Wszędzie poniewierały się jakieś papierzyska, pergaminy, pióra, puste kałamarze, czy inne tego typu akcesoria.

Gdzieś tu powinien być ostatni list od Evans... , pomyślał Potter, przerzucając sterty niepotrzebnych papierzysk.
Znalazł go na samym spodzie. Czyściutki, starannie napisany. Evans miała wprost cudowne pismo. Bardzo dziewczęce, ale jednocześnie dojrzałe.

Wziął do ręki ten kawałek pergaminu i przeleciał wzrokiem tekst. W szufladzie odnalazł też poprzednie listy Lily. Pismo było wręcz identyczne. Ale w świecie magii dużo trudniej jest prowadzić śledztwo. Charakter pisma już nie jest "nie do podrobienia", a wiele rzeczy można trwale zatuszować. Tylko, że treść się... no tak.

Potter uderzył się otwartą dłonią w czoło. Co ta miłość robi z człowiekiem?, uśmiechnął się do siebie chłopak, ale szybko wrócił do rzeczywistości. Po prostu uznał, że Evans zmienia trochę tematy rozmów, by urozmaicić im korespondencję. Tymczasem... to najprawdopodobniej nie ona pisała. Ktoś inny na bazie listu Jamesa, próbował coś sensownego napisać w odpowiedzi.

Ale to nie mógł być ktoś sprytny. Raczej amator, pomyślał Potter. W końcu nawet on, James, wiedziałby, że list należy posłać dalej do adresata, a nie z powrotem do nadawcy.

Jest to jednak ktoś na tyle cwany, że wiedział, który list będzie zawierał jakieś poufne informacje.

James zmarszczył brwi w skupieniu. Nie mógł się w tym połapać. Czytał tyle o zagadkach, przygodach i tajemnicach. A teraz, kiedy chyba znalazł się w środku porządnej intrygi, w której na dodatek uczestniczy jego kumpel, chciałby się z tego wycofać. Nie, tu nie chodzi o tchórzostwo, ale o to, że wygodnie było mu w tej cieplutkiej, wychuchanej rutynie.

Monolog wewnętrzny powoli go zaczął irytować i męczyć. Wziął głęboki oddech i stwierdził, że sprawa nie jest tak poważna i może poczekać do końca ferii świątecznych. A wysyłając sowy, może się przyczynić tylko do pogorszenia sytuacji. Dlatego wystosował krótki, ale miły liścik do Lily.

Kochany Rudziku,
nie musisz się o nic martwić! Nieustraszony James "Rrrrogacz" Potter panuje nad sytuacją! ;)
Jednak wszystkie kwestie budzące u Ciebie jakiekolwiek wątpliwości wyjaśnimy sobie najlepiej w Hogwarcie. Chyba, że tak bardzo się o mnie lękasz, to zapraszam w moje piękne okolice. Razem możemy zapoznać się z cudowną o tej porze fauną i florą, wybierając się na romantyczny spacer. Co Ty na to?

Ten Jedyny Rrrrr... Rogacz!


Domyślał się reakcji Evans, ale to nawet lepiej, że przestanie go wypytywać go spotkanie i skupi się na "aroganckim stylu", jaki zaprezentował James w liście.

Sowa ruszyła dzielnie w czerń nocy...



Błyskotka wpadła, zataczając się lekko, na dywan. Trzęsła się, ale dzielnie trzymała nóżkę, by Potter mógł odwiązać z niej liścik. Lily jeszcze nie odpisała mu w tak błyskawicznym tempie.

Było to o tyle dziwne, że była już trzecia nad ranem, jak zdążył się zorientować James. Zaczął czytać:

No i wraca "stary" Potter...


"Dla Ciebie zawsze młody", pomyślał chłopak z szelmowskim uśmiechem na twarzy. Szybko jednak skarcił się w duchu. Takie rzeczy już dawno powinien mieć za sobą!

... Wiesz dobrze, jak nie znoszę, gdy mówi się do mnie zahaczając o kolor moich włosów. A mimo to uśmiałam się prawie do łez. Twój nagły powrót do dawnego stylu mocno mnie rozśmieszył. Znając Cię teraz lepiej, mogę zrozumieć Twoje żarty ;).
No tak, gdzieżby Potter nie panował nad sytuacją! A nad sobą panujesz? Ha ha ha! ;)

Wiesz co? Chyba jeszcze nigdy nie dostałam tak nonszalanckiego zaproszenia na zwykły spacer! I powiem Ci szczerze, że chętnie je przyjmę. Jakieś szczegóły?

Lilka


P.S. Z "Tym Jedynym rrrr...." dałeś do pieca... Umarłam ze śmiechu, Potter! Ha ha ha ;D


James wyszczerzył się do kawałka pergaminu. Uwielbiał to uczucie: narastające w nim przeczucie, że tak dobrze idzie mu z Evans. Poza tym, spotkanie z nią na neutralnym gruncie, daje więcej swobody. I nie chodzi tu tylko o lepsze poznanie się, ale przede wszystkim o porozmawianie z nią na temat Glizdogona.

Potter sam zastanawiał się chwilę, dlaczego łatwiej przyjdzie mu pogadać o tym z Lily, niż ze swoimi kumplami. W tym momencie - chłopak to wiedział - tylko ona nie ma z tą sprawą nic wspólnego. Od tamtego sławetnego wieczoru u Blacka, Potter podejrzewał już każdego z nich. Z osobna i razem. W końcu jakim cudem Glizdek miał się dowiedzieć o spotkaniu? A ktoś, kto przechwyciłby ewentualnie sowę, też musiał wiedzieć którą, kiedy i dlaczego ma przechwycić. O spotkaniu wiedzieli tylko oni. I to martwiło Pottera najbardziej.

Przy tym wszystkim, brał też pod uwagę, że dziewczyny są dużo lepsze w rozwiązywaniu takich spraw, dociekaniu, przemyśleniach, bo więcej myślą i zastanawiają się. Mają w tym wprawę.

Jak się dobrze zastanowię, nie mam pojęcia, kiedy ostatnio zastanawiałem się nad tym, co by mnie tak zastanowiło.

Dość tego
, pomyślał, kręcąc gwałtownie głową, jakby chciał się otrząsnąć. Zaraz dostanę kociokwiku... Nie mógłbym być dziewczyną. One za dużo myślą!

Evans, jak każda dziewczyna, na pewno już się uodporniła na takie myślowe niuanse i będzie idealnym rozmówcą. No i będą mieli sporo czasu na to, by zbliżyć się do siebie wystarczająco blisko.

Uśmiechnął się i z rozmarzeniem spojrzał w okno. Wciąż padał śnieg, który odbijał światło księżyca i stwarzał wrażenie magicznej aury. Biała kołderka przykryła już wszystko, co zdążyły za dnia odśnieżyć pługi. Było cicho i spokojnie, a małe, białe drobinki tańczyły w powietrzu, migocząc urokliwie. Wyglądały, jak czarodziejski pył.

Potter odwrócił się od okna, zasuwając uprzednio granatowe kotary w białe misie i od razu zrzedła mu mina.

Mama wciąż traktowała go jak dziesięcioletniego chłystka, którego bawią takie wzorki. Aż bał się pomyśleć, jak będzie się zachowywać przy Evans. No tak, mama może tu być dużym problemem. Ale na wymyślenie czegoś był jeszcze czas.

Spojrzał na Błyskotkę, która miała już ewidentnie dość. Dziobała apatycznie ciastko z owsianki, mrużąc przy tym sennie czarne ślepka, więc postanowił, że da jej odpocząć, a list do Lily wyśle dopiero nazajutrz.

Chłopak przeciągnął się i ziewnął szeroko. Jemu też zamykały się oczy. Było może przed czwartą - przesadził tej nocy. Ale już koniec na dziś.

Wskoczył do łóżka i przykrył się pierzyną. Chciał odczekać jeszcze ze dwie minuty, aż nagrzeje się mu przestrzeń. Jednak odpłynął w momencie, gdy przyłożył głowę do poduszki.

Tego mu było trzeba: słodkiego snu o szczęśliwej parze Lily i Jamesa Potterów...



-.-.-.-.-.-.-.-.-.-
Tradycyjnie - podziękowania dla Aniutka ;]
__________________
Kiedy kobieta nie ma racji, pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to natychmiast ją przeprosić.


Oscar Wilde


* * *

Mol pisze swój Fick: James Potter - Ostatnia Szansa [35/?]
http://hogsmeade....ad_id=2444
Wspieraj artystów pisarzy - dobrowolne datki w postaci komentarzy są bardzo pożądane.

Edytowane przez mooll dnia 06-01-2010 17:16
Wyślij prywatną wiadomość
~Peepsyble F
#75 Drukuj posta
Dodany dnia 06-01-2010 15:50
Użytkownik

Awatar

Dom: Hufflepuff
Ranga: Dziedzic Hufflepuff
Punktów: 6158
Ostrzeżeń: 2
Postów: 1,068
Data rejestracji: 26.08.08
Medale:
Brak

Spojrzał przed siebie, mrużąc oczy przed wichrzyskiem. Przed nim malowała się biała, rozległa polana, na której stało tylko jedno, samotne drzewo.

Powtórzenie "przed". Nie mam w tej chwili pojęcia jak to zmienić, czy czymś zastąpić... Musiałabym dłużej się zastanowić. Jestem trochę zabiegana i zaraz muszę spadać. ; }

Zarówno Remus, jak i Syriusz byli tak zaskoczeni, że... nie sposób byłoby tego tak odegrać.

Odegrać? Nie bardzo rozumiem. Pierwsze co mi się nasunęło to "rozegrać" i "odegnać". Sama nie wiem...

która zbudziwszy najwyraźniej swojego pana

Jest w porządku, jednak ja zmieniłabym kolejność słów. "Najwyraźniej zbudziwszy swego pana" brzmi lepiej.

cwaniuro

Może jestem tępa, ale pierwszy raz widzę takie słowo. Mogę się dowiedzieć co ono znaczy? ^^ Bo mi tutaj bardziej "cwaniarą" zalatuje...

Rzeczywiście trochę się zdziwiłam. Słowo określające ten rozdział... No nie wiem. Mi najbardziej pasuje "chaos", choć sama nie wiem czemu. Ale skąd znowu, to wcale nie źle. Nieco inny, ale nie znaczy to, że gorszy.
Podoba mi się to, że odwlekasz jak się da różne kwestie i rozwiązania problemów James'a, zastępujesz je innymi, jednak wcale nie jest nudno. Na przykład Lily. Już tyle razy byli tak blisko... A jednak to jeszcze nie to. Odwlekasz i dajesz nam posmak tego... A potem zaczynasz nowy wątek. ; d Nie mam ci tego za złe - wręcz przeciwnie, to bardzo dobrze, bo powstaje interesująca i wręcz perfekcyjna opowieść.
Muszę lecieć, więc aż tak bardzo nie będę się rozpisywać. W każdym razie powodzenia. ; }
Wyślij prywatną wiadomość
^Lady Holmes F
#76 Drukuj posta
Dodany dnia 06-01-2010 16:16
Administrator

Awatar

Dom: Slytherin
Ranga: Lord
Punktów: 29130
Ostrzeżeń: 1
Postów: 1,891
Data rejestracji: 21.11.09
Medale:
Brak

I błędów mi nie zostawili (zemszczę się).
Ten rozdział dla mnie był taki inny. Znalazłam w nim przemyślenia Jamesa - i to mi się podobało. Nie był zbyt nudnawy , ale zasiałaś we mnie wiele pytań i domysłów. I za to ci dziękuję.
__________________
38.media.tumblr.com/ba07fbad020d3e1c4c929d97c824c3a4/tumblr_nt77d96HtP1s7711wo1_500.gif
Wyślij prywatną wiadomość
*mooll F
#77 Drukuj posta
Dodany dnia 06-01-2010 17:10
Super Owadzik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Śmiertelna Relikwia
Punktów: 10625
Ostrzeżeń: 1
Postów: 1,380
Data rejestracji: 28.09.09
Medale:
Brak

Do Peep:

Zarówno Remus, jak i Syriusz byli tak zaskoczeni, że... nie sposób byłoby tego tak odegrać.

Odegrać? Nie bardzo rozumiem. Pierwsze co mi się nasunęło to "rozegrać" i "odegnać". Sama nie wiem...

Miała na myśli grę aktorską. Coraz częściej się przekonuję, że dla mnie oczywiste zwroty... są nie tak oczywiste, jak mi się wydaje. Cóż, spróbuję coś z tym zrobić ;].


cwaniuro

Może jestem tępa, ale pierwszy raz widzę takie słowo. Mogę się dowiedzieć co ono znaczy? ^^ Bo mi tutaj bardziej "cwaniarą" zalatuje...

Cwarniura... To takie potoczne określenie cwaniaka. Wiesz, taka odmiana tego słowa. To jest - jak sądzę - poprawnie. Zwłaszcza, że jest to użyte w dialogu, a tu mowa potoczna jest jak najbardziej wskazana. Już narratorowi by nie wypadało, ale w dialogach bohaterowie mogą sobie dowolnie stosować neologizmy. Jednak jest to kolejna wskazówka dla mnie, co do tych "oczywistych nieoczywistości" ;p. Kolejne będą w przypisach, w takim razie ;}

Podejrzewałam, że takie będą reakcje. Ale głównie martwiłam się, że akcja będzie nieczytelna.
Trudno jest stworzyć taką fabułę, której pewien zarys już każdy ma w głowie i na tej kanwie zbudować jakąś trzymającą w napięciu akcję. I nie jest tak prosto połączyć wszystkie wątki w jedno ;p.
Zapewnić mogę o jednym: wszystko się połączy.

Do Bell:
Myślę, że zemsta nie będzie potrzebna xD.. A co do przemyśleń Jamesa - nawet faceci je mają. Wiem: szok, ale zaprzeczyć temu nie sposób ;]
__________________
Kiedy kobieta nie ma racji, pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to natychmiast ją przeprosić.


Oscar Wilde


* * *

Mol pisze swój Fick: James Potter - Ostatnia Szansa [35/?]
http://hogsmeade....ad_id=2444
Wspieraj artystów pisarzy - dobrowolne datki w postaci komentarzy są bardzo pożądane.
Wyślij prywatną wiadomość
~Peepsyble F
#78 Drukuj posta
Dodany dnia 06-01-2010 17:15
Użytkownik

Awatar

Dom: Hufflepuff
Ranga: Dziedzic Hufflepuff
Punktów: 6158
Ostrzeżeń: 2
Postów: 1,068
Data rejestracji: 26.08.08
Medale:
Brak

W takim razie zwracam honor. ; } Po prostu nie byłam pewna, tylko tyle.
Ale głównie martwiłam się, że akcja będzie nieczytelna.

Jak mówiłam: lekki chaos. Ale nie bierz tego dosłownie. Nie, nie, wyszło znakomicie. ; }

I nie jest tak prosto połączyć wszystkie wątki w jedno ;p.

Na razie idzie ci dobrze, wierzę w ciebie. Wiem, że nie jest łatwo - sama miewam z tym problemy. Idealnie jak dla mnie rozwijasz akcję i dodajesz nowe watki, trzymasz w niektórych momentach w lekkim napięciu. To dobrze.
Wyślij prywatną wiadomość
^Lady Holmes F
#79 Drukuj posta
Dodany dnia 06-01-2010 18:53
Administrator

Awatar

Dom: Slytherin
Ranga: Lord
Punktów: 29130
Ostrzeżeń: 1
Postów: 1,891
Data rejestracji: 21.11.09
Medale:
Brak

Myślę, że zemsta nie będzie potrzebna xD.. A co do przemyśleń Jamesa - nawet faceci je mają. Wiem: szok, ale zaprzeczyć temu nie sposób ;]

Nie jest to dla mnie jakiś wielki szok, ale ładny zapis jego myśli jest dla mnie czymś wspaniałym. Nie musiałam się zmuszać, żeby przeczytać do końca (co jest trudne) i jest to dla mnie namiastka czego poważniejszego. (Wiem, wiem, że piszę tak czasami, ale inaczej nie potrafię czasem inaczej).
__________________
38.media.tumblr.com/ba07fbad020d3e1c4c929d97c824c3a4/tumblr_nt77d96HtP1s7711wo1_500.gif
Wyślij prywatną wiadomość
~Nelennie F
#80 Drukuj posta
Dodany dnia 08-01-2010 20:13
Użytkownik

Awatar

Dom: Gryffindor
Ranga: Skrzat domowy
Punktów: 16
Ostrzeżeń: 1
Postów: 17
Data rejestracji: 29.12.09
Medale:
Brak

Hej, hej. WitamUśmiech

Kolejny świetny rozdział mooll... Kobieto, jak Ty to robisz. Z rozdział, na rozdział jestem coraz bardziej uzależniona od tego FF....

Moim zdaniem rozdział był naprawdę dobry. Żadnych błędów nie widziałam. Ale jeśli nawet były - treść była zbyt zajmująca, by je zauważyć - moim skromnym zdankiem ;] I tak trzymaj !

Potter jeste taki.... Słodki. Nie mogę tego inaczej okreslić. Taki kochany idiota - w pozytywnym sensie.

Jestem ciekawa, kto mógł pomóc w jakiś sposób Glizdkowi. Oczywiście oprócz Voldka Uśmiech

czekam na kolejną część, życze weny !

Pozdrawiam,

~ Nelennie. ;*
__________________
img697.imageshack.us/img697/4658/nastronj.jpg

Nowe, kolorowe. Elo. To RPG, to nasza wersja Czary Ognia. Wbijaj, bez Ciebie, drogi Gościu zabawa może się nie udać! More information - pisz do mnie na PW


Od przebiegłości Ślizgonów
Kretynizmu Puchonów
i od Wiedzy-O-Własnej-Wszechwiedzy Krukonów
CHROŃ NAS GRYFFINDORZE


PseudoPisarzyna - taaak, to ja, Nelennie. I żebyście ludzie widzieli. I Ty, drogi Gościu też!


POZDRAWIAM WSZYSTKICH NA HOGS, A ZWŁASZCZA CIEBIE, drogi Gościu ! ;*
Wyślij prywatną wiadomość
Przeskocz do forum:
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny Wybitny 94% [34 głosów]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 3% [1 głos]
Zadowalający Zadowalający 0% [Brak oceny]
Nędzny Nędzny 0% [Brak oceny]
Okropny Okropny 3% [1 głos]
RIGHT