Dom:Slytherin Ranga: Członek Wizengamotu Punktów: 1417 Ostrzeżeń: 0 Postów: 224 Data rejestracji: 11.10.09 Medale: Brak
Nie wiem czy mogę wypowiadać się w tym temacie po obejrzeniu zaledwie dwóchh odcinków, ale spróbuję.
Na Chirurgów trafiłam jakieś kilkanaście dni temu. 'Skakałam' po kanałach, i natrafiłam na ten oto serial. Obejrzałam połowę, niestety drugiej nie zdążyłam, ponieważ wyłączyli prąd ; [. Kolejny odcinek obejrzałam w sobotę. Pech chciał, iż choróbsko złapało i puścić nie chciało. Oglądałam reklamy [ naprawdę mi się nudziło ] i oto jak trafiłam na Chirurgów. Obejrzałam, i dochodzę do wniosku, że w pamięć zapadła mi jedynie Cristina i Meredith. Mimo przejrzenia wikipedii i innych stron nadal nie rozumiem wątku Georga.
Reasumując: odcinków Grey's Anatomy widziałam zaledwie dwa, jednak spodobały mi się. Postaram się uzupełnić braki. Serial interesujący o niezliczonej liczbie wątków miłosnych, których szczerze mówiąc nie pamiętam.
__________________
Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza.
Dom:Gryffindor Ranga: Minister Magii Punktów: 2043 Ostrzeżeń: 0 Postów: 282 Data rejestracji: 26.08.08 Medale: Brak
Oglądam każdy odcinek już nie w telewizji ponieważ nie lecą odcinki z 6 serii, ale na necie Po prostu uwielbiam. Pierwszy odcinek od pierwszych 5 minut mnie wciągnął. Dla tych którzy nie oglądali, albo obejrzeli tylko parę odcinków wyrwanych z kontekstu piszę, że naprawdę warto zacząć oglądać od początku
Dom:Ravenclaw Ranga: Uzdrowiciel Punktów: 2442 Ostrzeżeń: 0 Postów: 372 Data rejestracji: 02.04.10 Medale: Brak
Oglądałam i bardzo mi się spodobał. Lubię seriale opisujące wydarzenia w szpitalu, tak jak właśnie tutaj i np. w serialu "Dr. House". Lubię takie opowieści i nie zal mi dla nich czasu, który normalnie spędziłabym przed komputerem/książka/na dworze. Ten serial lubię głównie za trafnie dobraną obsadę, wydarzenia w nim opisane i ten klimat. To napięcie w trakcie operacji/reanimacji. Polecam! : ]
__________________
Jedynie w pogoni za perfekcją możemy zrobić jakiś znaczący krok do przodu
Dom:Slytherin Ranga: Nauczyciel w Hogwarcie Punktów: 2616 Ostrzeżeń: 0 Postów: 224 Data rejestracji: 17.06.09 Medale: Brak
Bardzo dobry serial. Zacząłem oglądać Chirurgów na Polsacie i naprawdę mi się spodobał. Chyba dlatego że lubię klimaty szpitalne, bo House MD. też uwielbiam. Aktualnie nie miałem okazji oglądać kolejnych odcinków, ale pewnie kiedyś do niego powróce.
Dom:Slytherin Ranga: Opiekun Slytherinu Punktów: 3299 Ostrzeżeń: 0 Postów: 215 Data rejestracji: 07.08.08 Medale: Brak
W sumie to mam mieszane uczucia co do tego serialu.
Z jednej strony ogląda się naprawdę przyjemnie, schemat odcinków nieco odbiega od tych, które znaleźć można w Housie, więc z początku byłam zachwycona. Różnorodność postaci też na plus, mając tylu bohaterów nietrudno sobie znaleźć kilku ulubieńców. Ale zaczynam teraz trzeci sezon i powoli ten serial zaczyna mi działać na nerwy. Housowi zarzuca się schematyczność (jeden pacjent - dwie błędne diagnozy - w końcu trafna) i faktycznie momentami może to denerwować, tutaj w kwestiach medycznych panuje nieprzewidywalność, no ale inaczej jest ze sprawami osobistymi bohaterów. Są po prostu tragicznie nudne i/lub irytujące. Główna bohaterka od zawsze działała mi na nerwy, każdy odcinek musi się zaczynać od jej jakże głębokiej złotej myśli, zawsze ma dziwnie przymrużone oczy i jest taką ofiarą losu, że przez większość czasu mam ochotę ją porządnie uderzyć. Oczywiście rozstanie z Derekiem przeżywa bardzo emocjonalnie i ciągle o nim gada, uważa, że jest pępkiem świata i wszystko skupia się tylko na niej co czyni ją chyba najbardziej irytującą bohaterką serialową, z jaką się zetknęłam.
Wielką sympatią nie darzę też Izzy. Irytuje mnie nieco jej moralność, zbytnie zaangażowanie emocjonalne dla pacjentów, w jakimś stopniu jej sposób bycia, ale daleko mi w jej przypadku do nienawiści, którą darzę Meredith.
Poza tym jednak większość postaci naprawdę lubię, na czele z Cristiną, Burkiem, Alexem i Bailey, którzy są przynajmniej wyrazistymi bohaterami.
Przypadki medyczne zawsze są ciekawe, dobry chwyt z trzema przypadkami na odcinek, tym sposobem nie ma możliwości, by chociaż jeden nie przypadł do gustu. Statystyki umieralności też fajnie wypadają, nie ma tu nieomylnego lekarza, więc wszystko jest nieco bardziej realistyczne niż w Housie.
Związki między bohaterami już gorzej, wątki są nieco nudnawe, właściwie podobał mi się na razie tylko motyw Cristina + Burke, ale już teraz stało się to dość nudnawe.
Muzyka trzyma poziom, kilka naprawdę dobrych utworów poznałam dzięki temu serialowi.
Generalnie na pewno będę oglądać dalej, ale biorąc pod uwagę fakt, że większość serii zdecydowanie obniża poziom w trakcie wydawania kolejnych sezonów, obawiam się, że niedługo oglądanie kompletnie przestanie mi sprawiać przyjemność.
__________________
Chciałem wyssać z życia całą kwintesencję. Wykorzenić wszystko, co nie jest życiem, by nie odkryć tuż przed śmiercią, że nie umiałem żyć. Henry Thoreau
Dom:Ravenclaw Ranga: Mistrz Zaklęć Punktów: 2809 Ostrzeżeń: 0 Postów: 520 Data rejestracji: 09.08.08 Medale: Brak
[Brak spoilerów ew. zaznaczone]
Serial interesujący o niezliczonej liczbie wątków miłosnych, których szczerze mówiąc nie pamiętam.
Faktycznie, co racja to racja. Zaczęłam oglądać siódmy sezon serialu i już momentami sama się gubię, kto z kim był, kto z kim się rozstał, kto z kim spał.
Chociaż jestem niepoprawną fanką tego serialu to niestety nie mogę się nie zgodzić z Ballaczką. Chyba w naturę każdego serialu wpisane jest to, że kolejne sezony są trochę słabsze od poprzednich. Jednak moim zdaniem najgorszym z możliwych sezonów, był sezon czwarty - mało charakterystyczny i wręcz nudny. Piąty i szósty na pewno mocne nie są, ale finał szóstego sezonu zrekompensował mi wszytko (finał piątego też był niezły). Siódmy sezon zapowiada się ciekawie (po takim finale 6. można się było tego spodziewać), ale czy dalej będzie trzymał poziom to się dopiero okaże.
Głównej bohaterki również kiedyś nienawidziłam, teraz zrobiła się znośna (tylko "znośna"), ale mimo wszytko uważam, że jest ona zbyt nudna na to, by zasłużyć sobie na bycie pierwszymi skrzypcami w serialu. Nie umiem do tej pory pogodzić się, z tym, że nie ma już serialowego Burke'a i Addison. Alex nie jest już, niestety, tym samym Alexem, którym był kiedyś - podobnie jak Bailey. A Cristina to dla mnie, niezmiennie od pierwszego sezonu, jeden z najmocniejszych punktów tego serialu (chociaż w odcinku 7x01 trochę mnie zaskoczyła). Pomimo tego, że Izzy - matka miłosierdzia i ucieleśnienie cnót wszelkich - również irytowała mnie jak mało kto, to ryczałam jak dziecko, oglądając 18 odcinek 5 sezonu (a właściwie jego końcówkę).
Co do tej muzyki to zgadzam się całkowicie. Dzięki Chirurgom poznałam kilka wspaniałych kawałków, których pewnie nigdzie indziej bym nie usłyszała, gdyby nie ten serial. Poza tym niesamowicie buduje ona klimat niektórych scen (chociażby fragment po drugiej minucie piosenki Great Northern - Driveway w wyżej wymienionym odcinku).
Pomimo wad serialu, których jestem świadoma, uwielbiam go oglądać (jest jednym który oglądam regularnie) i zamierzam robić to do ostatniego odcinka, ostatniego sezonu.
Edytowane przez Ariana dnia 28-09-2010 10:56
Dom:Ravenclaw Ranga: Wybraniec Punktów: 9487 Ostrzeżeń: 0 Postów: 1,562 Data rejestracji: 25.08.08 Medale: Brak
Chirurdzy, moja nowa miłość
Poznane dzięki ciągłemu bleblaniu wióry o tym, co tam się wydarzyło, kto powiedział coś śmiesznego, itp. Nie było bata, musiałam zacząć to oglądać
W tym serialu lubię to, że od początku było wiadomo, że dużą część fabuły poświęcona będzie perypetiom miłosnym (tudzież osobistym, jak kto woli), a nie jak w Housie, gdzie coraz bardziej odchodzi się od medycyny w stronę wątków prywatnych.
Muszę zgodzić się z Arianą, że najgorszym sezonem był 4. Resztę lubię mniej więcej na równi acz zakończenie 3. sezonu było mega żenujące ;f, chociaż bardziej jarają mnie nowsze sezony niż te starsze Kolejnym dużym plusem tego serialu jest to, że prawie zawsze ma mocne ostatnie odcinki sezonów.
Tak, tak, też należę do grupy, którą wkurza Meredith Czasami jej rozkminki na początku/końcu przynudzają (na początku były fajne, teraz ich nawet nie czytam), a ona sama jest irytująca, problematyczna i niezdecydowana. Derek może i ma świetne włosy, ale to za mało, żeby należał do grupy moich ulubionych bohaterów Lubię za to Addison, Burke'a szkoda, że oboje odeszli , Bailey wredna to wredna, ale uważam, że zmienia się na pozytywne, chociaż jako Nazi też była fajna , Cristinę, Marka i... Adele (haha, no uwielbiam ją, jak przychodzi do szpitala i robi awantury szefowi ). Nie lubię Hahn, Izzy, czifa (znaczy się Webbera :x), ojca Meredith i Lexie, tą drugą też tak średnio lubię. Sama postać Torres może i jest fajna, ale według mnie ma zbyt zagmatwane życie, przez co również mam do niej chłodny stosunek (to samo tyczy się Alexa).
Jest też jedna postać, którą kocham - Owen Nie wiem co jest takiego w tym bohaterze, ale uwielbiam wszystkie sceny z jego udziałem (czasem do znudzenia oglądam pierwsze 2 odcinki 5. sezonu, kiedy to pojawił się Owen, ah ), jego charakter, wygląd ostatecznie też uznaję za świetny oczywiście kibicuję jego małżeństwu z Cristiną, żeby nie było ;d
Może i ten serial jest zagmatwany, każdy miał romans z każdym, ale go lubię. Mam tu fajne wątki medyczne + obyczajówka + niespodziewane zwroty akcji, dlatego też polecam ten serial każdemu
__________________
W życia wędrówce, na połowie czasu,
Straciwszy z oczu szlak nieomylnej drogi,
W głębi ciemnego znalazłem się lasu.
Dom:Gryffindor Ranga: Pięcioroczniak Punktów: 343 Ostrzeżeń: 0 Postów: 102 Data rejestracji: 29.10.10 Medale: Brak
Uwielbiam ten serial. :D A moja historia z nim zaczęła się trochę dziwnie, ponieważ kiedyś będąc sama w domu i oglądając telewizję skakałam po kanałach i naprawdę nie było nic a nic ciekawego. No i akurat wpadłam na ten serial i zaczęłam oglądać go od niechcenia, aż mi się spodobał. :D No i to był jeden odcinek, potem zaczęłam oglądać go na iitv.info sezon, po sezonie. Ale niestety ostatnio nie mam czasu oglądać tego serialu bo za dużo nauki. ;(
A jeżeli chodzi o ulubioną bohaterkę, to Meredith, oczywiście. ;]
__________________
Need more friends with wings
All the angels I know
Put concrete in my veins
There's nothing to lose
When no one knows your name
There's nothing to gain
But the days don't seem to change.
Dom:Ravenclaw Ranga: Uczestnik Klubu Ślimaka Punktów: 492 Ostrzeżeń: 1 Postów: 147 Data rejestracji: 28.08.08 Medale: Brak
aaaa kocham ich
9 MARCA startuje 7 sezon na fox life!
Najbardziej lubię Christinę No i Owena, w sumie to mam słabość do rudych. Tak swoją drogą teraz leci na Fox Life 1 sezon, można zaobserwować jak bardzo zmienili się bohaterowie, np. Meredith strasznie się zestarzała, nie mówię, że wygląda jak próchno, tylko że się zmieniła ^^
__________________
Hermione: You say you don't remember anything from that night? Anything at all? Ron: There is something. But it can't be. I was completely boggled, wasn't I? Hermione: Right. Boggled.
Dom:Ravenclaw Ranga: Wybraniec Punktów: 9487 Ostrzeżeń: 0 Postów: 1,562 Data rejestracji: 25.08.08 Medale: Brak
Tak swoją drogą teraz leci na Fox Life 1 sezon, można zaobserwować jak bardzo zmienili się bohaterowie, np. Meredith strasznie się zestarzała, nie mówię, że wygląda jak próchno, tylko że się zmieniła ^^
Moim zdaniem to tak 'zgrubiła' się na twarzy, jak chomik trochę wygląda :d
__________________
W życia wędrówce, na połowie czasu,
Straciwszy z oczu szlak nieomylnej drogi,
W głębi ciemnego znalazłem się lasu.
Tak swoją drogą teraz leci na Fox Life 1 sezon, można zaobserwować jak bardzo zmienili się bohaterowie, np. Meredith strasznie się zestarzała, nie mówię, że wygląda jak próchno, tylko że się zmieniła ^^
Moim zdaniem to tak 'zgrubiła' się na twarzy, jak chomik trochę wygląda :d
no, ja własnie oglądałam ostatnie sezony, potem od pierwszego - rzeczywiście, różnica jest ale mimo tej chomikatowośc
( a nawet kilku zmarszczek ), to nadal bardzo ładna aktorka. to dlatego widzimy taka różnicę, między innymi głównymi aktorami, ponieważ, ona urodziła się w '69 ( jak na rolę stażystki, to chyba troszkę za stara ) a np. aktorka grają Izzie w '78. Bądź co bądź, to prawie 10 lat różnicy.
Ale do serialu... mój ulubiony. Spośród wszystkich. Kocham seriale o tej tematyce. Lubie bohaterów ( oprócz wyżej wspomnianej Meredith - sama dziewczyna nie wie czego - a właściwie kogo - chce ) , akcja bardzo ciekawa, świetnie zrobiony, nie można doczekać się następnego odcinka, nie tak monotonny jak Dr. House ( chociaż i tak lubię ten serial ).
...a najbardziej lubię a właściwie lubiłam :/ George'a i Cristinę.
__________________
Nigdy nie zapominaj o tym, kim jesteś, bo świat na pewno o tym nie zapomni. Uczyń z tego swoją siłę, a wtedy przestanie to być twoją słabym punktem. Zrób z tego swoją zbroję, a nikt nie użyje tego przeciwko tobie.
W letni, rześki poranek, siedząc w piżamach i skacząc po kanałach telewizyjnych natknęłam się na Chirurgów. Przyznam, że oglądałam go ze znużeniem, ale nic lepszego w telewizji nie leciało. Na drugi dzień znów natknęłam się na ten serial i znów zaczęłam oglądać. Tym razem, odcinek była bardziej wciągający, no i wyszło na to, że oglądnęłam przez te wakacje z 10 (!) odcinków. Może nie dużo, ale dopiero teraz odkryłam ten serial. N?a ogół nie lubię tego typu seriali o medycynie, ale ten mi się spodobał. Stwierdzam po oglądnięciu tych 10 odcinków, że Izzy, to kobieta, która nie tylko mi działa na nerwy, a George to mój ulubiony bohater, o!
Dom:Gryffindor Ranga: Czwartoroczniak Punktów: 195 Ostrzeżeń: 0 Postów: 65 Data rejestracji: 29.07.11 Medale: Brak
Ohhh, to jest jeden z moich ulubionych seriali. Nawet nie wiem jak na niego trafiłam, już nie pamiętam tak dawno to było. Bardzo też lubie Ostry dyżur, nawet bardziej. I Dr. Housa. Wogóle uwielbiam seriale medyczne. Z chirurgów najbardziej lubie Yang, ona mnie po_prostu rozwala. Ostatnio w odcinku było, że siedziała u dermatologów godzinami i rozpływała sie tam nad ich luksusami. Albo uwielbiam też jak dr. Alex i Izzie cały czas się kłócą i zabierają sobie co raz to lepsze przypadki medyczne.
__________________
~~Spinnet~~
_______________ Od przebiegłości Ślizgonów
Dom:Gryffindor Ranga: Goblin Punktów: 34 Ostrzeżeń: 0 Postów: 14 Data rejestracji: 20.04.12 Medale: Brak
Zaczęłam oglądać Chirurgów w tamtym roku, no i można powiedzieć, że jest to jeden z moich ulubionych seriali, zaraz po Ostrym Dyżurze.
Tak to ze mną jest, że wolę wszystko, co stare, więc moim ulubionym sezonem jest sezon drugi. Nowe odcinki robią się coraz nudniejsze. Niektórzy odchodzą, inni umierają... dlatego wolę stare odcinki. Meredith z początku strasznie mnie irytowała, teraz może już nie aż tak, ale nadal jej nie lubię. Moim ulubionym bohaterem jest i zawsze będzie George. Lubię też Marka, Owena i Izzie.
__________________
"For most people, the hospital is a scary place. A hostile place. A place where bad things happen. Most people would prefer church, or school, or home, but I grew up here. While my mom was on rounds, I learned to read in the OR gallery, I played in the morgue, I colored with crayons on old ER charts. Hospital was my church, my school, my home; hospital was my safe place, my sanctuary. I love it here. Correction: loved it here"
- dr. Meredith Grey
Oglądaliśmy, oglądamy nadal Kolejny z seriali, do którego długo musiałam się przekonywać. Początkowo darłam się na siostrę, kiedy po raz trzeci oglądała powtórki "Chirurgów" podczas wakacji (to musiał być 2008 albo 2009 rok), ale któregoś dnia siadłam przed telewizorem razem z nią i... wpadłam w uzależnienie. Nie trwało długo, ale zdążyłam nadrobić wszystkie te stracone lata. I mniej lub bardziej systematycznie śledzę losy bohaterów "Grey's Anatomy" do dziś. Szkoda, że z tej pierwszej ekipy zostały jakieś pojedyncze sztuki, a wszyscy nowi fajni bohaterowie jakoś szybko żegnają się z życiem. Tylu trupów wśród personelu szpitala, ilu w Seattle Grace Hospital (teraz już Grey-Sloan Memorial Hospital), to chyba nigdzie nie było. Tylko niestety robi się nudno i zakończenie emisji GA miałoby sens większy niż przedłużanie tego w nieskończoność. Z drugiej strony - kiedy już przestaną to kręcić, to co ja będę robić?
__________________
Everything is catching up with me
I awake to find I'm not at all where I should be
And it feels I'm getting to the end
And it's hard to figure out what's real and what's pretend
Z tego co pamiętam, GA poleciła mi kiedyś raven, bo dużo pisała o tym na sb. Obejrzałam pierwszy odcinek i tak mnie wciągnęło, że przez wakacje nadrobiłam 12 sezonów (tyle było wtedy dostępne) Pokochałam całym sercem wiele postaci i mówię tutaj głównie o Dereku (który niestety już nie żyje... a tworzyli z Meredith coś wspaniałego!) i Lexie (która także już nie żyje, bo Shonda jest bezlitosna). Naprawdę żałuję, że z tego ''podstawowego'' składu zostało już tak mało osób...
Sezon 13 zaczął się jak dla mnie fajnie, chociaż cholernie szkoda mi Alexa, głównie ze względu na tą całą sytuację z Joe i procesem sądowym. Niezmiernie się cieszę, że April i Jackson nie są już formalnie razem, bo strasznie mnie irytowali. Aczkolwiek uwielbiam zachowanie April po tym jak urodziła dziecko ;D
To chyba na razie tyle, jak obejrzę najnowszy odcinek, to pewnie dopiszę coś jeszcze
__________________
- - -
The human life is made up of choices. Yes or no. In or out. Up or down. And then there are the choices that matter. Love or hate. To be a hero or to be a coward. To fight or to give in. Live or die.
- - -
- - -
Don't let what he wants eclipse what you need. He's very dreamy but he's not the sun, you are.
Dom:Gryffindor Ranga: Trzecioroczniak Punktów: 147 Ostrzeżeń: 0 Postów: 21 Data rejestracji: 29.08.16 Medale: Brak
jestem trochę do tyłu, ale planuje nadrobić w najbliższym czasie. wynika to głównie z tego, że wolałam te początkowe sezony, i początkowy skład. połowa nie żyje, a ja nie lubię takich zmian.. jednak serial uwielbiam i nadrobie na pewno pomimo tego.
__________________
Większość tego posta napisałam jakoś w lipcu tamtego roku, jak skończyłam nadrabiać GA. Nigdy go nie opublikowałam, bo chciałam dopisać coś więcej i więcej, ale jakoś moja prokrastynacja nie pozwoliła mi na całkowite przelanie moich uczuć i opinii na klawiaturę. Jednak informacja o odejściu April i Arizony w tym sezonie jakoś tak mnie zmotywowała.
GA było jednym z tych seriali, które planowałam kiedyś zobaczyć, ale bez pośpiechu. Jednak raven i Monciak wzbudziły moje zainteresowanie tym serialem, więc najpierw obejrzałam pilota, który szczególnie mnie nie zachwycił, był okej, ale bez jakichś fajerwerków, a potem w okolicy stycznia (tam)tego roku wróciłam do oglądania (prokrastynacja od pisania eseju ftw!). No i jakoś się wciągnęłam. W trakcie mojego oglądania miałam lepsze (binge watchingowanie kilku sezonów) i gorsze (przerwy w oglądaniu trwające kilka tygodni, czy nawet miesięcy). No ale ostatecznie zmęczyłam te 13 sezonów i czekam na 14 (wychodzi na to, że nie było na co czekać).
Moim zdaniem 5 pierwszych sezonów było najlepszych, po zniknięciu Izzie w 6 sezonie czekałam aż coś się wydarzy, sama nie wiem co, jedynie finał trzymał w napięciu. Przez resztę sezonów były lepsze odcinki i zapychacze. Potem jedyny wątek, w który rzeczywiście się zaangażowałam była relacja April i Jacksona, ale wyszło jak zwykle. Co jak co, ale nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego żadna para nie może zostać ze sobą na dłużej (najlepiej na zawsze ). W tym serialu większe prawdopodobieństwo ma wypadek samolotowy i rozbicie się na jakimś pustkowiu i czekanie przez tydzień na ratunek, wypadki samochodowe, zachorowanie na raka, strzelaniny w szpitalu, śmiertelnie chore noworodki, pobicie do stanu krytycznego przez pacjenta niż jakaś prawdziwa miłość bez wymówek i problemów wziętych z tyłka. Także ten aspekt na pewno odbiera realizm tej produkcji i czasem oglądam to jak jakiś serial science-fiction czy fantasy, a nie serial medyczny. No ale do konkretów, wydarzenia, które najbardziej mnie dotknęły. Uprzedzam, że będzie chaotycznie.
Izzie i Alex Są takie pary, które nie mam pojęcia czemu shipuję, nie umiem tego wytłumaczyć. Izzie i Alex poruszyli moje serce w jakiś taki wyjątkowy sposób. No cóż, OTP wybierają nas, a nie my je. W każdym razie rozstali się zanim sobie uświadomiłam, że to jest moje OTP. Pewnie jakieś 6 ostatnich przepłakanych odcinków 5 sezonu, powinno mi dać do myślenia, ale nie dało. Na początku byłam zdania, że Alex nie zasługuje na Izzie, bo bądźmy szczerzy, nie zasługiwał. Ale ona coś w nim dostrzegła, on pozwolił jej się poznać, zmienił się na lepsze przy niej, ona była powodem, dla którego uwierzył, że może być dobrym człowiekiem, że nawet on ma szansę (jak zwykle nie jestem fanką par, w których jedna osoba zmienia drugą r0;na lepszer1; tutaj oni mieli jeszcze coś, jakąś taką iskierkę). No spoko. Ona wybaczała mu raz po raz. Byli dla siebie, wtedy, kiedy siebie potrzebowali. Kiedy okazało się, że Izzie ma raka to na pewno była ciężka próba, ale przeszli przez to (ja ledwo). Po tym jak Richard zwolnił Izzie wszystko się popsuło (ps. nigdy mu tego nie wybaczę). Pojawił się najbardziej irytujący schemat serialowy - bohaterowie nie rozmawiają ze sobą. Coś tam się zasłyszy, coś się samemu dopowie i jest wielka drama, a zamiast tego można by po prostu porozmawiać z drugą osobą. Ale po cor30; Poniekąd rozumiem Izzie, że tak zareagowała, mimo że pokonała raka to zniszczył ją Webber. Nie powinna za to winić Alexa, ale biorąc pod uwagę jej sytuację to trudno mi ją winić. Bo w następnych sezonach powtarza się gadka, że Izzie zostawiła Aleksa, ale jakoś nikt nie wspomina, że wróciła do niego, a to on kazał jej odejść. Szczerze powiem, że ich rozstanie było jednym z z niewielu, które mnie aż tak bardzo dotknęły. Był płacz, były łzy, nawet nie mogłam usnąć w nocy i oglądałam same smutne fanvidy.
Friend: How do you pick your ships? Me: I unknowingly decide what will cause me the most pain and emotional wreckage
Od czasu zniknięcia Izzie z GA, kążda wzmianka o ich związku łamie mi serce. Końcówka 6 sezonu, kiedy Alex leży postrzelony na stole i woła za Izzie </3
Alex rozmawiający na trawie z Meredith, że może każdemu przytrafi się tylko jedna prawdziwa miłość i jego miłością była Izzie </3
Nawet Alex stalkujący męża Jo i jego scenariusze w głowie, kiedy przedstawia się jako Stevens </3
April i Jackson W ich relacji było fajne to, że najpierw byli przyjaciółmi. W ogóle Jackson rzucający się z pięściami na Kareva, potym jak April prawie straciła dziewictwo z Karevem (czego chyba nigdy nie zrozumiem, już bardziej prawdopodobna wydaje się ta katastrofa samolotu niż April I Alex, ble) <3 Potem się przespali ze sobą i wiedziałam, że to nie może się dobrze skończyć. April próbująca uspokoić swoje sumienie i jednocześnie raniąca Jacksona swoimi bardzo źle dobieranymi słowami </3 W końcu poszli w swoje strony aż do czasu ślubu April i Matthew, kiedy Jackson wyznał jej miłość. Moim zdaniem trochę rychło w czas, no ale niech mu będzie. Według mnie mamy tu ładne porównanie, kiedy to April myślała, że Jackson zginął w ogniu próbując ratować tę małą dziewczynkę, myślała, że go straciła, potem okazuje się, że przeżył i April wyznaje mu miłość. Podczas ślubu April, Jackson też widzi, że ją zaraz straci i on wtedy też jej wyznaje miłość. Potem ucieczka z tego kościoła (stodoły?) i jazda samochodem wszystko tak romantycznie, że och, ach.
Jednak wydaje mi się, że kwestia wiary zawsze była trochę taką przeszkodą w ich przypadku. Żadne z nich nie chciało ustąpić i obydwoje myśleli, że mają rację i czasem nie traktowali poglądów drugiej osoby na równi ze swoimi. Potem dziecko i śmierć dziecka, no i tutaj nie podołali. Przeżyli to w zupełnie inny sposób, potrzebowali innych rzeczy, żeby się po tym pozbierać. April wyjechała, na rok. Trochę rozumiem jej decyzję, zrobiła to, co uważała, że pomoże jej się uzdrowić, no i pomogło. Ale Jackson został sam, i mam wrażenie, że on nie do końca przetrawił ten ból. W jednej z kłótni sam mówi, że on potrzebował April, żeby wspólnie przez to przeszli.
PS. Pijana Arizona to mój spirit animal <3
Your plan, which makes it our plan. Whatever it is, I need to know. Are you plotting a murder, a nuclear attack? It's fine. I'll get on board. I'm sure you have a good reason. But just let me know. <3
***
Mam wrażenie, że obecnie GA jest bardzo zagubione i producenci nie bardzo wiedzą w jakim kierunku pokierować historie bohaterów. To co na początku w GA mnie urzekło to była przyjaźń między oryginalną piątką. A teraz to nawet niektórzy bohaterowie ze sobą nie rozmawiają. Wiadomo, obsada jest bardzo duża, ale jednak wcześniej wątki bohaerów się wzajemnie przeplatały i tworzyły spójną całość, a terazr30; mamy genialną Meredith, która przecież nie może być gorsza od swojej mamusi, mamy incest Jacksona i Maggie #JoniDankapozdrawiają, mamy kółko wzajemnej adoracji Bailey i Webbera, mamy irytującego Owena. Jedyne w czym GA zawsze było dobre to poruszanie problemów społecznych i tutaj trzeb przyznać, że pod tym względem ciągle jest nieźle. Jednak kiedy mieliśmy wątek przemocy domowej Jo strasznie mi się nie podobało, że uśmiercili jej męża. No nie wiem, ale wydaje mi się, że życie nie jest takie proste. Poza tym te akcenty komediowe są strasznie irytujące, a nie śmieszne. No i na koniec wątek April, która jest zdecydowanie moją ulubioną postacią. Ten odcinek, w którym traci wiarę jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych. Podobało mi się to jak wpletli biblijny wątek Hioba jako takie porównanie do jej historii. Mam nadzieję, że nie zepsują tego. Jednak postać, która bardzo mnie zawiodła to była Arizona, która nie dość, że niesłusznie obwiniała April o śmierć swojej pacjentki to potem w ogóle nie zareagowała no to co April do niej mówiła. Nawet kiedy Jackson przyszedł do niej to go zbyła, coś jej się pomyliło i chyba zapomniała, że historia jej i Callie (#foreverbitter btw) jest zupełnie inna od historii April i Jacksona. Nawet kiedy poszła do baru i zobaczyła w jakim stanie jest April to w następnym odcinku nie mieliśmy żadnej rozmowy między nimi. A szkoda, bo zawsze lubiłam ich przyjaźń. A teraz chcą się ich pozbyć z serialu, bo nie wiedzą co z nimi dalej zrobić. Zapowiada się wyśmienicie, chyba pora kończyć moją przygodę z tym serialem, zanim do końca go znielubię.
__________________
"The only consistency in the way humans think about animals is inconsistency."
Andrew Rowan, Center for Animals and Public Policy, Tufts University
Ja chciałam tylko napisać, że to jest chyba jakiś żart.
Japril the movie, Japril the sequel, przyjaźń, pierwszy raz April z Jacksonem, uciekła z Jacksonem ze swojego ślubu z innym mężczyzną, Samuel, który umiera, rozwód, Harriet, która żyje, April w wypadku, Jackson, który znajduje wiarę w Boga
i to wszystko na nic?
Akurat oni nie są "mint to be"?
Happy ending dla April to ślub z Matthew? Z facetem, którego zostawiła przed ołtarzem? Nie widzimy żądnych ich wspólnych interakcji, mamy żałosną przemowę Arizony, w której Krista próbuje wyjaśnić to shit show, i mamy wierzyć, że są głęboko w sobie zakochani? Pomińmy to, że aktorzy w tym ostatnim odcinku miel zero chemii. ZERO.
Jackson kocha April, to nie ulega wątpliwości. I to nie tylko jako matkę jego dzieci. Scena w przedostatnim odcinku nam to pokazała *rzuca wszystkimi nagrodami w Jessego*
Ok, zakończenie, że April leczy bezdomnych jest w porządku. Ale czy musieli wpleść tu tego Matthew?
Nie wiem dlaczego Krista i Shonda (jej tweet podczas przedostatniego odcinka to była jakaś porażka) tak nienawidzą japril. Pomińmy nawet fanów, ale nawet cała obsada shipuje japril, Kelly, która gra Maggie, płakała na wczorajszym odcinku żegnając japril. Poza tym jest to zero szacunku dla Sarah i Jessego, którzy przez te 9 lat włożyli wiele pracy w przedstawienie ich historii.
Jedno wiem na pewno dla mnie Japril było, jest i zawsze będzie endgame.
PS. GA: daje Bailey kwestie jak to przez patriarchat nie ma chwili wytchnienia
Also GA: zwalnia w Międzynarodowy Dzień Kobiet dwie aktorki przedstawiające ciekawe i różnorodne kobiety w serialu, bo nie ma pomysłu na wątki dla nich
W ogóle GA chyba serio skończyła się inwencja twórcza, bo każda teoria fanowska, którą przeczytałam się sprawdziła. Nie wiem, producenci są aż tak zdesperowani, że podbierają fanom te nawet najmniej logiczne teorie? Chociażby Matthew i April. No i nie zapominajmy, że Teddy jest w ciąży oczywiście z Owenem, a chodziła jeszcze teoria, że Amelia też ma być w ciąży, więc w końcu Owen będzie miał gromadkę dzieci tak jak sobie wymarzył.
Na tym etapie nawet to, że Calzona będzie endgame najpewniej nie cieszy.
Mam prośbę, czy mogą przestać robić z tych nowych stażystów debili? Traktują ich jak jakichś idiotów, nie można dać im jakichś porządnie napisanych wątków? A, zapomniałam, GA już nie ma pomysłów.
Czy to tylko ja, czy postacie już się ze sobą nie integrują? GA słynęło z ikonicznych przyjaźni (chociażby MAGIC, Mer i Cristina, Callie i Mark), a teraz każdy sobie rzepkę skrobie. Nawet wielka przyjaźń Mer i Alexa się gdzieś ulotniła, tylko mówią jak to się bardzo przyjaźnią i nic poza tym. W ostatnim odcinku przypomnieli sobie, że Arizona i Alex też kiedyś mieli bliską relację, niesamowite. Nawet jak April miała kryzys wiary i było widać, że zgubiła samą siebie to nikt się nią zainteresował oprócz Jacksona.
Kolejny mój zarzut jest taki, że fajnie, że GA chce poruszać ważne i czasami kontrowersyjne tematy, ale w ostatnim czasie im to zupełnie nie wychodzi. Wygląda to tak, jakby mieli tam wypisaną listę z tematami dajmy na to: ocd, przemoc domowa, atak serca u kobiet, rasizm policji, utrata wiary, i wygląda to tak tak jakby jeden po drugim odhaczali, w ogóle nie dbając o to, jak poruszają te tematy, jakie historie opowiadają. Według mnie można by wycisnąć z nich dużo lepsze wątki.
Jedynym pozytywem GA, jaki mogę znaleźć jest Jo, jej postać wprowadza dużo pozytywnej energii, rzeczywiście jest takim słoneczkiem w gąszczu tych okropnych wątków (plus Camilla jest mega ładna i crashuję mocno <3).
__________________
"The only consistency in the way humans think about animals is inconsistency."
Andrew Rowan, Center for Animals and Public Policy, Tufts University
"Hogsmeade.pl" is in no way affiliated with the copyright owners of "Harry Potter", including J.K. Rowling, Warner Bros., Bloomsbury, Scholastic and Media Rodzina.
Drogi Użytkowniku, w ramach naszej strony stosowane są pliki cookies. Ich celem jest świadczenie usług na najwyższym poziomie, w tym również dostosowanych do Twoich indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących cookies oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu. W każdej chwili możesz dokonać zmiany ustawień przeglądarki dotyczących cookies - więcej informacji na ten temat znajdziesz w polityce prywatności.